W kraju w najlepsze trwa wojna cenowa. Co trzeba zrobić? Eksportować. Nawet na słabe rynki — podpowiada producent ceramiki.
Władze Polcoloritu, producenta płytek z Piechowic (woj. dolnośląskie), zapewniają, że koncentrują się m.in. na zdobywaniu nowych rynków zagranicznych.
— To dla nas kluczowa sprawa. Weszliśmy m.in. do Gruzji, Rumunii, Mołdawii, Anglii, Niemiec i Indii. Na Ukrainie i w Rosji zatrudniliśmy nowych przedstawicieli handlowych. Choć na Wschodzie rynki są bardzo słabe, jest tam wielu stabilnych odbiorców, do których chcemy dotrzeć — mówi Krzysztof Olszewski, wiceprezes Polcoloritu.
Jednocześnie podtrzymuje plan zakładający na koniec roku osiągnięcie 40 proc. udziału w sprzedaży zagranicznej. Dziś głównymi rynkami są Rosja, Ukraina, Czechy, Słowacja i Kazachstan.
Władze spółki zastanawiają się nad zawieraniem kontraktów w lokalnych walutach, np. w rublach w Rosji.
— Inne waluty niż euro są bardziej przewidywalne. Nie wykluczam, że będziemy się zabezpieczać np. na ruble — dodaje Krzysztof Olszewski.
Obecnie moce produkcyjne Polcoloritu są wykorzystywane w 65 proc. Miesięcznie firma produkuje około 300 tys. mkw płytek. Kończy rozruch sortowni, a pod koniec III kwartału planuje uruchomić linię do produkcji mozaik.
— Wszyscy producenci odczuwają spowolnienie w branży, a zwłaszcza najwięksi gracze, którzy przeszacowali inwestycje. Do tego dochodzi walka cenowa. To psuje rynek i jest przyczyną zawirowań. My również obniżyliśmy stawki na część produktów — przyznaje wiceprezes firmy.
Spółka nie zamierza publikować prognoz — jak twierdzi — ze względu na zbyt niestabilny rynek.
— Zakładamy, że zanotujemy zysk netto na koniec roku, a przychody nie powinny być niższe niż w 2008 r. W II kwartale najsłabszy był kwiecień dla wszystkich producentów w branży. W maju było lepiej — ujawnia Krzysztof Olszewski.
W ubiegłym roku sprzedaż Polcoloritu sięgnęła 86,4 mln zł. Po I kwartale przychody wyniosły 16,7 mln zł (o 28 proc. mniej niż w I kwartale 2008 r.), ale pojawił się zysk netto (850 tys. zł).