Polenergia doda gazu Europie

Emil Górecki
opublikowano: 2014-11-03 00:00

Spółka Jana Kulczyka chce połączyć naszą, niemiecką i ukraińską sieć przesyłową. Wcześniej jednak do pomysłu musi przekonać rząd

Zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego, dywersyfikacja źródeł gazu, uzupełnienie planów Gaz-Systemu dotyczących połączeń gazowych z krajami sąsiednimi, wsparcie integracji Ukrainy, wzmocnienie znaczenia Polski jako kraju przesyłowego, a w konsekwencji tańszy gaz — takie zalety projektu korytarza Zachód-Wschód przedstawia Zbigniew Prokopowicz, prezes kontrolowanej przez Jana Kulczyka Polenergii. Chodzi o budowę 150 km gazociągu Bernau-Szczecin i interkonektora Polska-Ukraina. Polenergia szacuje wartość dwóch inwestycji na 440-460 mln EUR i chce realizować połączenie z Niemcami.

POMYSŁ GUDZOWATEGO:
POMYSŁ GUDZOWATEGO:
Projekt połączenia gazowego Bernau-Szczecin stworzył kilkanaście lat temu Bartimpex, kontrolowany przez Aleksandra Gudzowatego. W 2012 r. miliarder odsprzedał go Polenergii, której prezesem jest Zbigniew Prokopowicz. Dziś spółka ma już pozwolenia na budowę oraz uzgodnienia dotyczące wejść i wyjść, ale tylko po niemieckiej stronie.
ARC

— Połączenie mogłoby zacząć działać już w 2019 r. Przed rozpoczęciem budowy musimy podpisać umowę sprzedaży odcinka polskiego z Gaz-Systemem, bo tylko ta firma może być właścicielem sieci przesyłowej w Polsce. Trzeba też uzgodnić warunki wejścia i wyjście przepustowości do i z Polski oraz zapisy, które zagwarantują bezkolizyjną pracę gazociągu i terminalu LNG.

Kolejnym warunkiem jest zebranie wiążących deklaracji o rezerwacji przepustowości w ramach procesu „open season”. Bardzo zainteresowany rezerwacją jest ukraiński Naftogaz, wstępnie sprawdzamy również zainteresowanie polskich odbiorców z sektora chemii, petrochemii czy hutnictwa — mówi Zbigniew Prokopowicz.

Do tego trzeba dodać uzyskanie pozwoleń polskiego i niemieckiego regulatora (wstępnie zostały już uzyskane) oraz zatwierdzenie ich przez Komisję Europejską. Co na to Gaz-System? — To jeden z kilkudziesięciu projektów, jakie analizujemy, ale żadnych decyzji nie ma. Na razie znamy tylko koncepcję, ale nie wiemy, czy i kiedy to połączenie będzie realizowane — mówi Jan Chadam, prezes polskiego operatora.

Benefity centrum

Prezes Gaz-Systemu przekonuje jednak, że Polska wkrótce stanie się dużym, europejskim graczem w transporcie gazu w Europie, a za 4-5 lat połowa gazu przepływająca przez nasz system będzie trafiała poza Polskę. Temu służy m.in. gigantyczny program inwestycyjny, polegający na zbudowaniu 1,3 tys. km gazociągów systemowych za ponad 5 mld zł.

Spółka przygotowuje także połączenia z systemami czeskim, słowackim i litewskim. Polenergia deklaruje, że będzie kontrolować niemiecki odcinek przez co najmniej 10 lat, a potem da Gaz-Systemowi prawo jego pierwokupu. Porozumienia z niemieckimi operatorami inwestycji — spółkami Ontras i Gasunie — przewidują, że rurociągiem może przepłynąć 5 mld m sześc. gazu rocznie, z czego 3 mld m sześc. (z czego połowa z Norwegii) — niezależnie od dostaw gazu z Rosji do Niemiec.

To nie przekonuje jednak senatorów z komisji gospodarki narodowej, którzy obawiają się, że faktycznie w gazociągu Polenergii popłynie gaz rosyjski. Powód: operatorzy po stronie niemieckiej są powiązani z Nord Streamem i Gazpromem. Zbigniew Prokopowicz uspokaja jednak, że operatorzy systemu mają prawnie zakazane wpływanie na decyzje o zakupie gazu, a ich działania są pod pełną kontrolą niemieckiego regulatora.

— Możliwości importowe Niemiec są trzykrotnie wyższe niż ich potrzeby importowe. Kraj jest w stanie zapewnić sobie gaz nawet bez dostaw z Rosji i kupuje go ze Wschodu wyłącznie dlatego, że ma wynegocjowaną bardzo korzystną cenę. Połączenia międzynarodowe realizowane przez Gaz-System są potrzebne, ale nie zapewnią niezależności dostaw z kierunku wschodniego. Litwa w znacznym stopniu jest uzależniona od dostaw rosyjskich, a możliwości importowe Czech i Słowacji z kierunków niewschodnich zaledwie bilansują ich własne potrzeby. Budowa korytarza Zachód–Wschód jest bardzo dobrym uzupełnieniem inwestycji Gaz-Systemu — przekonuje Zbigniew Prokopowicz.

Decyzja premiera

Jan Chadam przyznaje, że nawet po rozbudowie systemu przesyłowego i uruchomieniu dostaw gazu skroplonego Polska prawdopodobnie nadal będzie kupowała większość gazu na Wschodzie.

— Ale dzięki inwestycjom w integrację sieci — na znacznie lepszych warunkach. O tym, jaki gaz kupimy, będzie decydowała cena — mówi Jan Chadam. Rząd jest w trakcie uaktualniania strategii energetycznej do 2030 r. i opracowania jej do 2050 r. Andrzej Czerwiński, szef poselskiej podkomisji ds. energetyki, nie chce oceniać, czy projekt Polenergii się w nią wpisuje.

— Musimy myśleć w szerszej perspektywie i brać pod uwagę wszystkie inne okoliczności. Wiemy, że musimy tworzyć interkonektory, ale uwzględnić trzeba także bliskość terminalu LNG czy dużych niemieckich magazynów — mówi Andrzej Czerwiński.