Polenergia szuka wiatru na morzu

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-07-26 22:00

Firma rodziny Kulczyków jako pierwsza w Polsce dostała zgodę środowiskową na budowę wiatraków na morzu.

Decyzja o uwarunkowaniach środowiskowych została już podpisana, ale jeszcze przez kilka dni można ją oprotestowywać. Jeśli do nich nie dojdzie, to Polenergia, czyli energetyczne ramię grupy rodziny Kulczyków, będzie mogła ruszać z inwestycją „Bałtyk Środkowy III”. Plan zakłada budowę 120 siłowni wiatrowych na łącznej powierzchni 117 km kw. Przewidywana moc ma sięgać 600 MW. Szybko z nią jednak nie ruszy, mimo że — teoretycznie — projekt mógłby już startować w najbliższej z aukcji planowanych przez Ministerstwo Energii. Jacek Głowacki, prezes Polenergii, podkreślał niedawno w rozmowie z „PB”, że po pierwsze — woli poczekać na specjalną aukcję, rozpisaną na potrzeby wiatraków morskich, a po drugie — i tak szuka partnera do tej inwestycji. Nic dziwnego, skoro koszt budowy 600 MW na morzu poprzedni zarząd Polenergii szacował jeszcze w zeszłym roku na ok. 2 mld EUR. Polenergia ma w portfelu jeszcze jeden projekt morski,niemal bliźniaczy, też na 600 MW.

— Decyzji środowiskowej spodziewamy się w czwartym kwartale — mówi Jacek Głowacki. Poza Polenergią o budowie farm wiatrowych na Bałtyku myślą PGE i PKN Orlen. Już kilka lat temu wycofały się natomiast EDP Renewables i Iberdrola. Kto poczekał, może jeszcze zarobić. Inwestorzy przekonują bowiem, że klimat dla wiatraków morskich się poprawia.

— Nowe przepisy, m.in. wydłużające czas, który inwestor ma na wyprodukowanie energii [z 72 do 120 miesięcy od momentu podpisania umowy przyłączeniowej — red.], interpretujemy jako wyraźną intencję ustawodawcy, aby farmy morskie stały się częścią polskiego systemu energetycznego — zauważa Jacek Głowacki.