Na walne zgromadzenie Polenergii, zaplanowane na piątek 13 lipca, zarejestrowali się wszyscy znaczący akcjonariusze energetycznej spółki, a także kilku graczy z pakietami poniżej progu 5 proc. głosów. Na liście jest Mansa Investments, większościowy akcjonariusz, który ma 50,2 proc. głosów. Jeszcze do zeszłego tygodnia Mansa była pośrednio kontrolowana przez Sebastiana i Dominikę Kulczyków, spadkobierców zmarłego Jana Kulczyka. Dziś należy tylko do Dominiki, któraodkupiła podmiot od brata. Piątkowe walne zgromadzenie Polenergii będzie pierwszym, na którym Mansa będzie głosować wyłącznie w imieniu Dominiki.

Stawi się też najprawdopodobniej przedstawiciel Capedia Holding, kontrolowanego przez chiński fundusz CEE Equity Partners. Chińczycy mają 16 proc. akcji Polenergii. Na liście zarejestrowane są też fundusze: Generali OFE, Nationale-Nederlanden OFE i Aviva OFE, które mają odpowiednio 6,5 proc., 5,5 proc. i 7,8 proc. akcji.
Wśród drobniejszych akcjonariuszy Polenergii, plasujących się poniżej 5 proc., warto zwrócić uwagę na norweski rząd (chodzi najprawdopodobniej o akcje kupione przez państwowy Norges Bank). Norweska firma Equinor (dawniej Statoil) weszła z Polenergią w spółkę przy planowanych inwestycjach w morskie farmy wiatrowe.
Poza tym akcje Polenergii mają fundusze Invesco i Occo z grupy Charlemagne Capital, a także japoński Trust Bank of Japan.
Walne Polenergii budzi zainteresowanie, bo przejęciem firmy zainteresowana jest PGE, największa firma energetyczna w Polsce. Chce kupić wszystkie akcje i płaci 16,29 zł za papier, co oznacza, że wartość wezwania przekracza 740 mln zł. Sukcesów na razie nie ma —„nie” usłyszała już od rodziny Kulczyków i Chińczyków.
Walne zajmie się m.in. zapisem wzmacniającym pozycję rodziny i zmianami w radzie nadzorczej.