Mundurowi zapanowali chyba nad kryzysem, bo ruszyli ze sporymi zamówieniami. Wczoraj ogłosili przetarg na zakup terenówek.
Komenda Główna Policji kupi 66 samochodów terenowych przygotowanych do montażu wyrzutni granatów łzawiących i sprzętu oślepiającego (zwanego ustawowo "olśniewającym"). Samochody mają kosztować do 9,5 mln zł (przy maksymalnej cenie do 143 tys. zł za sztukę). Czy to znak świadczący o końcu kryzysu finansowego w policji, która weszła w 2009 r. z 0,5 mld zł długów? Nie do końca, bo zakup idzie z unijnej kasy.
Na szczęście samochody prawdopodobnie nie są kupowane z założeniem, że trzeba będzie rozpędzać demonstracje kryzysowe. Policja zakup finansuje pieniędzmi unijnymi — programu wsparcia dla jednostek przygranicznych walczących z przestępczością transgraniczną, zorganizowaną oraz nielegalną migracją.
Samochody mają trafić do jednostek do 15 maja. Czas realizacji zamówienia ustalono sztywno, co oznacza, że jeśli procedury nadmiernie się przeciągną, przetarg trzeba unieważnić. Wykonawcy muszą przygotować oferty do 4 marca, wcześniej wpłacić 170 tys. wadium i udokumentować zdolność kredytową do 5 mln zł (lub pokazać gotówkę, o co może być teraz łatwiej).
Sytuację kryzysową w policji raczej uda się zażegnać. W ubiegłym tygodniu Andrzej Matejuk, komendant główny policji, poinformował w komunikacie, że nie ma zagrożenia dla wypłat pensji policjantów, a wszystkie zamówienia, których termin płatności upływa w styczniu, zostaną opłacone w tym miesiącu. Jeden z dostawców, który kilkanaście dni wcześniej informował nas, że policja nie chce zapłacić jego przeterminowanych faktur, zadzwonił ostatnio z informacją, że długi zostały spłacone.