Za trzy tygodnie przypada termin wykupu obligacji Polimeksu-Mostostalu o wartości 100 mln zł, pod koniec miesiąca — spłata 150 mln zł kredytów w Pekao.
Czas ucieka, więc rozmowy z bankami i obligatariuszami są coraz intensywniejsze. Tym bardziej że — według nieoficjalnych informacji „Pulsu Biznesu” — wierzyciele są coraz bardziej nerwowi i chcą się zabezpieczać na wszystkich aktywach grupy.
Ile pieniędzy na spłatę lipcowych obligacji i kredytów jest już zabezpieczone?
— Do czasu zakończenia rozmów nie można mówić o konkretnych wartościach. Spółka jest przygotowana do realizacji różnych scenariuszy — mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu.
Gorący pieniądz
Analitycy spodziewają się, że w ciągu kilku tygodni spółce uda się zebrać 100 mln zł dla posiadaczy obligacji. — Jednak na koniec lipca przypada termin wygaśnięcia dużego kredytu, a w październiku kolejna, większa transza obligacji. Jesteśmy w szczycie sezonu budowlanego, kiedy jest największe zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Do tego dochodzi jeszcze ryzyko opóźnionych kontraktów autostradowych. Największy prowadzony w spółce to odcinek A4, który według umowy miał zostać oddany w lipcu, a jego zaawansowanie w kwietniu według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wynosiło nieco powyżej 30 proc.
— mówi Krzysztof Pado, analityk DM BDM. Wartość obligacji, które Polimex ma spłacić do połowy października, to prawie 195 mln zł. W utrzymaniu płynności ma pomóc sprzedaż aktywów deweloperskich. Pod koniec ubiegłego roku prezes deklarował, że są warte 300 mln zł, a wpływy z pierwszych transakcji miały trafić do spółki w pierwszym kwartale.
Do tej pory jednak podpisano tylko dwa akty notarialne, a trzeci ma być już przygotowany. Łącznie miało to spółce dać 30 mln zł. Na sprzedaż są także udziały w kilku spółkach zależnych: m.in. Torpolu i Sefako. Jednak o inwestorów z sercem do budowlanki dziś trudno. W maju Konrad Jaskóła szacował potrzeby spółki na 200-300 mln zł.
— Fatalny sentyment do sektora i obawy głównych akcjonariuszy, które widać było w głosowaniach na ostatnim walnym, nie będą ułatwiać rolowania długu. Nie spodziewam się problemu ze spłaceniem lipcowej transzy obligacji, ale w dłuższym terminie jest prawdopodobne, że spółka będzie musiała zrobić emisję akcji. Dużo będzie zależało od ostatecznych rozliczeń na kontraktach autostradowych i zaliczek na kontrakty w Opolu i Kozienicach — mówi Andrzej Bernatowicz z IDMSA.
Płynność na później
Polimex domaga się od drogowej dyrekcji 114,6 mln zł za roboty przy jednym z kontraktów autostradowych. Zarząd spodziewa się, że zaliczka na budowę bloków energetycznych w Kozienicach (około 250-260 mln zł) trafi do spółki na przełomie sierpnia i września, natomiast na kontrakt w Opolu — pod koniec roku. To jednak nie pomaga w utrzymaniu bieżącej płynności.
— Zaliczki będą wykorzystywane na rozpoczęcie prac przewidzianych tymi kontraktami. Spowoduje to uzyskiwanie stopniowo coraz większych przychodów i będzie miało korzystny wpływ na płynnośćfinansową grupy w średnim okresie — tłumaczy Konrad Jaskóła.
Według nieoficjalnych informacji „PB”, prezes — mimo konsekwentnego zaprzeczania — naciska, by przeprowadzić emisję ratunkową. Na to jednak nie chcą pójść fundusze, które są największymi akcjonariuszami: ING OFE i Aviva OFE. W ubiegłym tygodniu rozmowy prezesa z bankowcami zaowocowały przedłużeniem do wiosny 2013 r. linii gwarancyjnych w Deutsche Banku i Banku Gospodarki Żywnościowej.