Polish Power trafiła do resortu gospodarki. Inwestor chce wyjaśnić, dlaczego pomorska strefa odmawia mu gruntu pod elektrownią.
Polish Power, firma powołana w Polsce przez luksemburską spółkę Cochco, zwróciła się o pomoc do Ministerstwa Gospodarki (MG). Inwestorzy chcą się spotkać z szefem resortu, by wyjaśnić, dlaczego Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna (PSSE) odmawia im sprzedaży gruntów pod budowę elektrowni o mocy 800 MW pod Żarnowcem.
— Otrzymaliśmy od Polish Power pismo z prośbą o spotkanie. Nie wiemy jeszcze, czy do niego dojdzie. Badamy sprawę, żeby ustalić, czy są podstawy do interwencji — mówi Marek Wróbel, szef gabinetu politycznego Piotra Woźniaka, ministra gospodarki.
Przypomnijmy, że Polish Power chce kupić od PSSE 62 ha gruntów pod inwestycję, której wartość szacowana jest na 1 mld EUR. Jej organizacją i współfinansowaniem zainteresowana jest niemiecka firma energetyczna STEAG należąca do grupy RAG. Inwestor twierdzi, że wygrał przetarg, a pomorska strefa nie miała podstaw, by zakończyć go bez rozstrzygnięcia. Zarząd PSSE jest innego zdania. Twierdzi, że — nie godząc się na sprzedaż gruntów z powodu wątpliwości co do wiarygodności inwestora — działa zgodnie z procedurą. Zapowiada, że nie zamierza rezygnować z budowy elektrowni na swoim terenie, ale chce sam poszukać znanego na rynku inwestora.
Polish Power deklaruje, że — ze względu na formalności — nie jest zainteresowana preferencjami dostępnymi dla inwestycji w specjalnej strefie ekonomicznej. Lokalizację uważa za korzystną z uwagi na deficyt mocy wytwórczych w tej części Polski.