Sytuacja w telewizji publicznej nie jest kwestią ustaleń międzypartyjnych, to sprawa zarządu - uważa szef klubu PiS Przemysław Gosiewski.
Odnosząc się do wymienionych przez lidera Samoobrony Andrzeja Leppera kandydatów na stanowiska w telewizji publicznej (Beata Jakoniuk-Wojcieszak - TVP3 i Wojciech Nomejko - "Panorama"), Gosiewski powiedział we wtorek dziennikarzom w Sejmie: "nie traktujemy sytuacji w TVP, czy innych mediach, jako kwestii ustaleń międzypartyjnych; to jest sprawa zarządu TVP i Polskiego Radia"
"Jeżeli pan Andrzej Lepper ma jakieś uwagi do swoich przedstawicieli, którzy są w zarządzie (TVP), to powinien je przedstawić swoim przedstawicielom" - dodał szef klubu PiS. Zaznaczył też, że "sprawy dotyczące funkcjonowania spółek medialnych zgodnie z Kodeksem spółek handlowych powinny być rozpatrywane przez zarząd i rady nadzorcze, a nie przez jakieś grona polityczne".
Szef sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Paweł Kowal (PiS) powiedział dziennikarzom, że politycy "mają wpływ na media tylko do poziomu wyboru Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji".
Według niego, Lepper ma prawo wypowiadać się o sytuacji w TVP. ale trzeba to traktować po prostu jako komentarz polityka.
Pytany, czy PiS byłoby gotowe "poświęcić" prezesa TVP Bronisława Wildsteina, aby utrzymać dobre stosunki z Samoobroną Kowal powiedział, że "Wildstein powinien dostać czas na to, aby mógł po swojemu ułożyć telewizję". "Jestem przekonany, że był dobrym kandydatem, dobrze rozpoczął swoją pracę, jest człowiekiem zaufania publicznego, trzeba poczekać" - dodał Kowal.
We wtorek Lepper mówił dziennikarzom, że stwierdzenie, iż politycy nie mają wpływu na telewizję publiczną jest hipokryzją. "Jako szef partii mam prawo popierać kogoś, kto nam odpowiada i jest kompetentny. Ja mam takie prawo. Nie mówcie mi, że nie mam" - powiedział lider Samoobrony.