Politycy proszą o cierpliwość

JACEK ZALEWSKI
opublikowano: 2011-12-14 00:00

UNIA EUROPEJSKA

Zpolitycznego stołu powoli spadają okruchy wiedzy o tym, co konkretnie w miniony piątek ustalił szczyt Rady Europejskiej. Wiedza ta udostępniana jest z wielkim ociąganiem się wtajemniczonych. Wczoraj odbyły się dwie burzliwe debaty, w Parlamencie Europejskim oraz w brytyjskiej Izbie Gmin — ale niewiele z nich wyniknęło.

U nas odezwał się premier Donald Tusk. Więcej powie w czwartek w Sejmie, ale jedną kropkę nad „i” już postawił. Naszą część pożyczkowej zrzutki dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego wyasygnuje NBP, na wniosek i w uzgodnieniu z rządem. Premier nie podał kwoty, zarysował natomiast horyzont czasowy owej oprocentowanej pożyczki — mniej więcej trzy lata. Zwrócił też uwagę, że ewentualnie uruchomione pieniądze z rezerwy walutowej NBP i tak pozostają nieosiągalne dla krajowych potrzeb budżetowych.

Przy okazji Donald Tusk zarysował również wątek prawny, niezwykle interesujący opozycję. Zgodnie z konstytucją „Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach”. Tego typu ustawa ratyfikacyjna uchwalana jest przez Sejm większością 2/3 głosów, a potem analogicznie przez Senat. Z kolei o ustaleniu progu Sejm decyduje bezwzględną większością. Czyli wychodzi, że większość konieczna do ratyfikacji nowego traktatu dyscyplinującego Euroland i chętnych do niego zależy od tego, co zostanie wysmażone w Brukseli. Ale o ocenie owego produktu i ustaleniu progu może zdecydować sama koalicja PO-PSL.