Polityczne umizgi bez wzajemności

opublikowano: 26-08-2015, 22:00

Do wyborów 25 października już mniej niż dwa miesiące, partie dopinają listy kandydatów.

Państwo funkcjonuje zaś od 6 sierpnia w stanie dwuwładzy. Chociaż trafiają się przebłyski kohabitacji — w środę prezydent podpisał tuzin ustaw, wyprodukowanych przez koalicję rządową w ostatnich dniach przed przerwą wakacyjną. Absolutnie żadnej współpracy nie ma i nie będzie natomiast w kontekście wyborczym. Premier Ewa Kopacz medialnie namawia prezydenta do zwołania a to Rady Gabinetowej, a to Rady Bezpieczeństwa Narodowego. I komentuje, że „pan prezydent tak jakby odciął się od rządu, nie chce z nami rozmawiać”.

Przy okazji wypasionej defilady zorganizowanej w 
Święto Wojska Polskiego prezes Rady Ministrów miała wreszcie okazję 
spojrzeć w oczy nowemu prezydentowi RP, ale nie wyczytała w nich niczego
 dla niej pozytywnego.
Zobacz więcej

ODRZUCONE UCZUCIE:

Przy okazji wypasionej defilady zorganizowanej w Święto Wojska Polskiego prezes Rady Ministrów miała wreszcie okazję spojrzeć w oczy nowemu prezydentowi RP, ale nie wyczytała w nich niczego dla niej pozytywnego. Jacek Zalewski

Jasne, że nie chce rozmawiać, bo już tylko odlicza dni do wyborów. Sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby dwie wrogie sobie ekipy zostały skazane przez kalendarz na współpracę przez dwa czy trzy lata. A także, gdyby Ewa Kopacz zadeklarowała, za przykładem premiera Marka Belki z 2005 r., że chce tylko spokojnie doadministrować do wyborów i znika. Ponieważ postanowiła wręcz odwrotnie, walczyć do końca o przedłużenie władzy PO, nie doczeka się od prezydenta z PiS żadnego ruchu, który dawałby jej jakiekolwiek punkty wyborcze.

Po wyborach Andrzej Duda desygnuje na prezesa Rady Ministrów oczywiście Beatę Szydło. Dlatego wszystkie polityczne umizgi Ewy Kopacz traktuje bez wzajemności. Od zaprzysiężenia 6 sierpnia prezydent i premier spojrzeli sobie bezpośrednio w oczy i zamienili kilka kurtuazyjnych słów dwa razy: podczas składania przez rząd życzeń głowie państwa na Zamku Królewskim oraz powitania/pożegnania na trybunie defilady 15 sierpnia. Przy tej drugiej okoliczności miałem okazję dosłyszeć z kilku metrów najbardziej merytoryczne w dziejach III RP, liczonych od 6 sierpnia, słowa skierowane wprost przez głowę państwa do szefa rządu: „Ależ proszę uprzejmie, pani premier pierwsza”. Dotyczyło to kolejności zejścia ze sceny.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu