Polityka może zaszkodzić kondycji brokerów

Artur Szymański
opublikowano: 2005-03-30 00:00

Maklerom trudno będzie poprawić rekordowe wyniki ubiegłego roku. Na szczęście „klęski nieurodzaju” także nie należy się spodziewać.

O tegorocznych wynikach przedsiębiorstw brokerskich rozstrzygnie, jak zwykle, koniunktura. W 2004 roku, szczególnie w jego drugiej połowie, trudno było sobie wymarzyć lepszą — hossa na rynku wtórnym nabiła kabzę brokerom żyjącym z prowizji od obrotu papierami wartościowymi.

Giełda wybiła w górę

Główny indeks WIG w ciągu roku zwiększył wartość o 28 proc., a obroty na rynku akcji zwiększyły się aż o ponad 65 proc. na koniec roku, osiągając sumaryczną wartość 109,77 mld zł. Na dodatek, po wielu latach uśpienia obudził się rynek pierwotny.

Na warszwskiej Giełdzie Papierów Wartościowych zadebiutowało w 2004 r. aż 36 spółek, podczas gdy rok wcześniej tylko 6. Zwłaszcza gigantycznej wartości oferta akcji PKO BP napędziła domom maklerskim wielotysięczną rzeszę nowych drobnych inwestorów, jak również zwiększyła zainteresowanie polskim rynkiem ze strony zagranicznych inwestorów instytucjonalnych.

CDM Pekao liderem

Świetna koniunktura giełdowa 2004 r. znalazła odzwierciedlenie w wynikach domów maklerskich. Najwyższym zyskiem netto może się pochwalić CDM Pekao SA, który zarobił 77,7 mln zł, czyli 115 proc. więcej niż przed rokiem.

Drugie w kolejności było BM BPH, prowadzące największą liczbę rachunków inwestycyjnych. Broker na czysto zarobił 40 mln zł, a trzeci na podium ING Securities wypracował 21,6 mln zł. Najwyższy wzrost zyskowności był natomiast udziałem DM Millennium, które w stosunku do 2003 r. zwiększyło zysk netto aż o 1500 proc. do wartości 16 mln zł.

Rysa na szkle

Na tym idyllicznym obrazie pojawiają się jednak pierwsze niepokojące rysy. Coraz więcej jest przesłanek, z których można wywnioskować, że 2005 r. nie będzie dla firm brokerskich tak tłusty jak poprzedni. Najważniejszą są obawy o losy koniunktury na światowych giełdach, od których bezpośrednio zależą poziomy ceny akcji w Warszawie.

Indeksy największych giełd świata zostały wywindowane do poziomów ostatnio notowanych przed kilkoma laty. Główny wskaźnik koniunktury giełdy nowojorskiej wspiął się na początku marca na 3,5-roczne maksimum. Rodzi to obawy, że inwestorzy mogą zechcieć zrealizować zyski, zwłaszcza że dalszym wzrostom kursów akcji nie służy bijąca rekordy notowań ropa naftowa. Gdyby rynki światowe ogarnęła bessa, nic by nie uchroniło warszawskiej giełdy przed spadkami. To z kolei oznaczałoby zmniejszenie ochoty do handlu akcjami, niższe obroty i w konsekwencji spadek przychodów domów maklerskich.

Wybory szkodzą wszystkim

Na pewno nie na rękę domom maklerskim są wypadające w tym roku wybory parlamentarne i prezydenckie. Niepewność polityczna zazwyczaj odstręcza inwestorów od dużych inwestycji, co ma bezpośrednie przełożenie na wartości prowizji pobieranych przez pośredników. Kolejnym zagrożeniem jest spodziewane zamieszanie związane z naliczeniem i zapłaceniem podatku od zysków kapitałowych osiągniętych z inwestycji giełdowych. 1 stycznia 2004 r. wszedł w życie 19-proc. podatek obciążający dochody ze sprzedaży papierów wartościowych.

Do końca kwietnia inwestorzy muszą wyliczyć podatek na podstawie informacji o dochodach i poniesionych kosztach zawartych w przesłanym przez biura maklerskie druku PIT 8C. Brokerzy alarmują, że zasady wyliczenia podatku są niejasne, co może zniechęcić drobnych inwestorów do inwestycji na GPW.

Pierwotny optymizm

Na razie jednak optymizm nie opuszcza maklerów, przynajmniej jeśli chodzi o perspektywy zarobku na rynku pierwotnym. Z zebranych przez „PB” deklaracji domów maklerskich wynika, że szykują do wprowadzenia w tym roku około 60 spółek na GPW. To by oznaczało pobicie rekordowego pod tym względem 1998 r., kiedy do notowań giełdowych weszło 57 firm. Początek roku jest obiecujący. Co tydzień bowiem inwestorzy giełdowi witają nową spółkę na parkiecie.

Bioton, którego prawa do akcji weszły do notowań 16 marca, był już jedenastym debiutantem w jedenastym tygodniu roku. Najambitniejsze plany względem rynku pierwotnego ma jeden z mniejszych brokerów — Internetowy Dom Maklerski. W tym roku zamierza pomóc co najmniej dziesięciu spółkom w przeprowadzeniu oferty publicznej akcji. Ale największe podmioty nie pozostają daleko w tyle. CDM Pekao i Dom Inwestycyjny BRE Banku liczą, że uda im się wprowadzić na rynek po osiem spółek, a Bankowy Dom Maklerski PKO BP zamierza pośredniczyć w siedmiu — dziesięciu ofertach.

Ku chwale rynku

Nie o ilość jednak, lecz o jakość tu idzie. Najwięcej bowiem na ofertach rynku pierwotnego mają szansę zarobić ci, którzy będą pośredniczyć w dużych ofertach spó-łek skarbu państwa. Na giełdę wybierają się w tym roku tacy giganci jak Polskie Górnictwo i Gazownictwo, Grupa Lotos, Enea, Elektrownia Kozienice, Zakłady Azotowe Puławy, Zakłady Chemiczne Police czy PZU.

Plany Ministerstwa Skarbu Państwa są bardzo ambitne, ale niebezpieczeństwem dla działań prywatyzacyjnych z pewnością będą rozgrywki polityczne związane z wyborami. Należy się więc liczyć z opóźnieniami, tym bardziej że czerwiec będzie ostatnim miesiącem przed zmianą przepisów dotyczących sporządzania prospektów zgodnie z unijnymi normami.

Na razie kwestia nowych regulacji prospektowych nie została rozstrzygnięta, choć do końca półrocza pozostało nieco ponad trzy miesiące.