Polityka nie podnosi kwalifikacji finansisty
NOWE MIEJSCE: Chcę zaangażować się w rozwijanie rynku bardzo nowoczesnych usług bankowych dla korporacji. CA IB jest jedną z wiodących instytucji tego typu, a co szczególnie ważne — aktywną w Polsce — mówi Alicja Kornasiewicz. fot. ARC
Alicja Kornasiewicz, była wiceminister skarbu, twierdzi, że dobrze czuje się w bankowości inwestycyjnej i nie zamierza obejmować fotela prezesa połączonych PBK i BPH.
— Czy łatwo znaleźć atrakcyjną posadę w prywatnej korporacji po opuszczeniu fotela wiceministra w resorcie przekształceń własnościowych?
— Nie było to specjalnie trudne, choć ministerialna kariera niesie ze sobą wiele ograniczeń. Nie mogłam na przykład pozwolić sobie na przyjęcie oferty z instytucji finansowej, z której akcjonariuszami aktywnie współpracowałam w ramach swoich wcześniejszych obowiązków. Mogłoby to być bardzo źle przyjęte.
Dlatego unikałam takich rozwiązań.
— Bardzo złośliwi mogliby jednak zwrócić uwagę na to, że sprzedała Pani grupie Banku Austria Creditanstalt tzw. resztówkę akcji PBK...
— ...i nie mieliby racji, bo CA IB jest oddzielną instytucją, która nie ma nic wspólnego z bankowością komercyjną. W przypadku tej transakcji nie mam sobie nic do zarzucenia. BA CA był już przed tą transakcją strategicznym akcjonariuszem PBK i nie miał konkurentów w przetargu na resztówkę.
— Jakie atuty dla potencjalnego przyszłego pracodawcy ma osoba z ministerialną przyszłością?
— Podejrzewam, że w moim przypadku decydującym czynnikiem były doświadczenia biznesowe, które zdobyłam w ciągu 23 lat pracy. Jeśli zaś chodzi o ministerialną karierę, to — wbrew pozorom — nie daje ona możliwości podnoszenia kwalifikacji. Pozwala natomiast na zdobycie umiejętności dość swobodnego poruszania się w świecie polityki, co może być dużym atutem. Ale jeszcze jedno chciałabym podkreślić. Niezależnie od miejsca pracy, zawsze potrafiłam mieć dystans do tego, co robię, i to również zapisałabym po stronie swoich atutów.
— Ile dostała Pani ofert i dlaczego przyjęła propozycję z CA IB?
— Jednym z kryteriów wyboru był brak jakichkolwiek związków z CA IB w trakcie pracy w MSP. Nigdy nie ukrywałam, że interesuje mnie bankowość inwestycyjna — zdecydowanie bardziej niż komercyjna, która w dłuższej perspektywie jest po prostu nudna. Chcę się zaangażować w rozwijanie rynku bardzo nowoczesnych usług bankowych dla korporacji. CA IB jest natomiast jedną z wiodących instytucji tego typu, a co ważne — aktywną w Polsce...
— ...nie należy jednak do światowej czołówki. W londyńskim City nigdy nie był i nie jest traktowany prestiżowo...
— ...Przecież świat nie składa się tylko z pierwszej ligi. Proszę zwrócić uwagę, że tzw. wiodące globalne banki inwestycyjne nie mają w Polsce nawet biur z prawdziwego zdarzenia. Tymczasem CA IB zatrudnia u nas 220 osób.
— Jaki jest Pani zakres kompetencji w CA IB?
— Rozwój grupy na rynkach kapitałowych. Szczegółów nie mogę jednak ujawniać.
— To może inaczej, jakie zadania postawili przed Panią akcjonariusze?
— Umocnienie pozycji banku w Europie Środkowej i Wschodniej. Oczywiście, zakładamy realistyczny rozwój dalszych wypadków. Nie mogę jednak ujawnić naszej strategii.
— Czy CA IB, jako instytucja z austriackimi korzeniami, będzie sugerować spółkom debiut na warszawskiej GPW czy też wejście na startujący wkrótce w Wiedniu parkiet Newex?
— Nie chciałabym komentować obecnej sytuacji na warszawskiej giełdzie. Przypomnę tylko, że niespełna trzy lata temu doradzałam jej zarządowi nawiązywanie współpracy z innymi instytucjami tego typu. Giełda ma swoją strategię rozwoju, samodzielnie ocenia to, co się dzieje w tej branży na świecie i poniesie tego konsekwencje. Zadaniem bankierów inwestycyjnych jest głównie troska o interes klienta i spółki wprowadzonej na giełdę. I sugerując naszym klientom wybór konkretnej giełdy, zawsze będziemy brali pod uwagę jej dostępność oraz koszt upublicznienia spółki. To są dla nas podstawowe kryteria. Patriotyzm nie ma w tym biznesie większego znaczenia.
— Po Pani nominacji w CA IB pojawiła się plotka, że ma pani zostać prezesem banku powstałego w wyniku fuzji PBK i BPH.
— Słyszałam wcześniej, że mam być m.in. prezesem BH, PKO BP, Pekao SA czy GPW. Ta ostatnia plotka to chyba już dziesiąta posada, jaką miałabym objąć. Poczekam na jedenastą. W bankowości inwestycyjnej jest naprawdę wiele do zrobienia.


