W fatalnych nastrojach inwestorzy zakończyli środową sesję na GPW. Sprzedający przez cały dzień mieli dużą przewagę, a przypieczętowali ją przebijając wsparcie i osiągając na zamknięciu najniższy poziom notowań. Dzienna strata WIG20 o 3,53 proc. robi duże wrażenia, ale umniejszają ją stosunkowo niewielkie obroty.
Martwi niestety fakt, że najwięksi gracze nie bronili rynku jak to miało miejsce podczas dwóch pierwszych sesji tego tygodnia. Nie wgłębiając się w szczegóły techniczne należy stwierdzić, że na środowej sesji wygenerowany został sygnał sprzedaży, który źle wróży najbliższej przyszłości.
Na taki obrót spraw największy wpływ miała oczywiście polityka, czego należało się spodziewać już po wtorkowej zapowiedzi rzecznika rządu, że w czwartek premier wygłosi „ważne oświadczenie polityczne”. Przesłanie to zostało odczytane jako zapowiedź przyspieszenia wyborów parlamentarnych, tym bardziej, że w wywiadzie dla „Polityki” premier nie odrzucił zaproszenia Władysława Frasyniuka do przystąpienia do Partii Demokratycznej.
Gdyby tak się stało, to należy oczekiwać dymisji jego gabinetu, chaosu w Sejmie i wyborów w czerwcu. Zrozumiałe, że nie podoba się to zagranicznym inwestorom, który spodziewali się spokojnej atmosfery na scenie politycznej do konstytucyjnego terminu jesiennych wyborów. Złoty kontynuował więc w środę osłabienie, a to wymusiło na zagranicznych inwestorach także realizację zysków z akcji.
Można ją jednak ocenić jako umiarkowaną, obroty były bowiem dużo niższe niż podczas piątkowego szaleństwa zakupów, kiedy to obroty przekroczyły 1,5 mld zł. Handel akcjami w środę podsumowano na nieco ponad 600 mln zł, co nie jest na tyle dużą wartością, by mówić o panicznej ewakuacji inwestorów.
Najgorzej zaprezentowały się największe spółki GPW, te same które podczas fali wzrostowej rosły najmocniej. Bolesny spadek kursu stał się udziałem Telekomunikacji Polskiej, która na zamknięciu potaniała aż 4,8 proc. Niewiele lepiej wypadł KGHM z 4,3-proc. stratą. Po ponad 3 proc. obniżyły loty PKO BP i PKN Orlen, który nieco rozczarował wynikami skonsolidowanymi. Analitycy prognozowali 700 mln zł zysku netto, tymczasem koncern zarobił 610 mln zł.
Jakby tego było mało Igor Chalupec, prezes rafinerii powiedział, że w tym roku będzie trudno poprawić rekordowe wyniki z 2004 r. Żadna ze spółek tworzących WIG20 nie obroniła się przed spadkiem. Najmniej ucierpieli akcjonariusze Mondi, ale spółka miała wcześniej fatalną passę po tym jak rozczarowała poziomem dywidendy z zysku za ubiegły rok. AS