Polityka ponownie ciąży GPW

Jagoda Fryc
opublikowano: 2016-02-17 22:00

Krajowy rynek musi ominąć dwie rafy, zanim popłynie na fali wzrostowej. Do tego czasu lepiej stawiać na spółki defensywne — uważają eksperci z PKO BP.

Przez ostatni miesiąc główny indeks warszawskiej giełdy wzrósł prawie o 7 proc., poprawiając humory niejednemu inwestorowi. Lepiej jednak nie popadać w nadmierny optymizm, bo gdyby miały się ziścić prognozy PKO BP, to w perspektywie całego 2016 r. co najwyżej wyjdziemy z inwestycji na zero, a w najgorszym — stracimy 5 proc.

PO BURZY WYJDZIE SŁOŃCE:
PO BURZY WYJDZIE SŁOŃCE:
Paweł Borys, dyrektor zarządzający pionu analiz PKO BP, przekonuje, że koniec starej perspektywy finansowej UE wywoła w pierwszej połowie roku spowolnienie wzrostu PKB do 3 proc., ale już w drugiej połowie, dzięku luzowaniu fiskalnemu, gospodarka rozpędzi się do 4 proc.
Marek Wiśniewski

Zagrożenia krajowe...

Eksperci największego banku w Polsce twierdzą, że zanim krajowy rynek akcji popłynie na fali wzrostowej, musi ominąć jeszcze dwie rafy. — Obserwowane w ostatnim czasie zwyżki długo nie potrwają, bo nad rynkiem wisi poważne ryzyko, a nawet dwa. W marcu dowiemy się, jaką politykę pieniężną przyjmie amerykański Fed, a w czerwcu czeka nas zapowiadany przegląd systemu emerytalnego, w którego wyniku mogą pojawić się negatywne z punktu widzenia giełdy informacje. Dopiero wyjaśnienie tych dwóch niewiadomych pozwoli nakreślić perspektywy na drugą połowę roku — uważa Robert Brzoza, analityk DM PKO BP. Specjaliści z PKO BP nie spodziewają się jednak likwidacji

OFE. Ich zdaniem, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest modyfikacja funkcjonowania tzw. suwaka bezpieczeństwa, tym bardziej gdyby doszło do obniżenia wieku emerytalnego. — Ważny będzie również budżet na 2017 r. i źródła finansowania deficytu, gdyż to także ma znaczenie na ewentualną zmianę suwaka — dodaje Robert Brzoza. Humory poprawić w tym roku powinny sute dywidendy od banków, rzędu nawet 5 proc. W dłuższym terminie sektor nie jest jednak dobrym miejscem do inwestowania, bo wciąż krąży nad nim widmo przewalutowania kredytów frankowych.

...i globalne

Do największych zagrożeń globalnych specjaliści z PKO BP zaliczają sytuację geopolityczną (Bliski Wschód, Ukraina), ryzyko upadłości poszczególnych spółek (np. Deutsche Banku), a nawet państw, takich jak Brazylia czy Wenezuela. Światełko ostrzegawcze wysyłają też Stany Zjednoczone, gdzie obserwujemy spowolnienie w sektorze przemysłowym.

— Niestety, w ostatnich dwóch miesiącach wzrosło ryzyko zdarzeń, które ciężko prognozować, a które mogą być następstwem trzeciej fali kryzysu. Napięcia są dosyć realne wśród niektórych dużych instytucji finansowych na kilku rynkach w Unii Europejskiej. To są kraje zarówno na południu Europy, jak i na północy. Oczywiście skutek upadłości większej instytucji finansowej może mieć daleko idące konsekwencje — mówi Paweł Borys, dyrektor zarządzający pionu analiz PKO BP.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja gospodarcza w Polsce. Ekonomiści PKO BP prognozują, że rządowy impuls fiskalny o wartości około 1 proc. PKB będzie głównym motorem wzrostu w 2016 r., równoważąc spadek publicznych inwestycji infrastrukturalnych i negatywny impuls kredytowy. Dzięki wygaśnięciu efektów spadku cen surowców na koniec roku inflacja ma wzrosnąć do 1 proc. W scenariuszu bazowym eksperci z PKO BP zakładają też brak zmian stóp procentowych. Do obniżek mogłoby dojść tylko w przypadku dalszego pogłębienia lub wydłużenia deflacji lub obniżenia ścieżki wzrostu PKB do 2,5-3 proc.

— Polska gospodarka jest w bardzo dobrej kondycji. Bilans obrotów bieżących, deficyt budżetowy, poziom zadłużenia finansów publicznych, poziom inflacji, wzrost gospodarczy — to zdrowe wskaźniki. Nie powinno to nas jednak usypiać, bo jesteśmy krajem o jednym z najwyższych zadłużeń zagranicznych i nagły odpływ kapitału mógłby mieć daleko idące konsekwencje. Dlatego ze szczególną ostrożnością polska polityka gospodarcza powinna być ukierunkowana na stabilność makroekonomiczną — uważa Paweł Borys. [JAG]