Polityka wymusiła spadki na Wall Street

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2012-12-21 22:09

W złych nastrojach kończyli przedświąteczny tydzień inwestorzy handlujący na Wall Street.

Indeksy spadały przez cały dzień co było reakcją rynku na informację,  że przywódcy Izby Republikanów odwołali głosowanie nad podwyższeniem podatków dla najlepiej zarabiających, co niejako przekreśliło dotychczasowe osiągnięcia w negocjacjach nad przyszłym budżetem.

Nastrojów nie były w stanie poprawić nawet znacznie lepsze od oczekiwanych dane makro. W listopadzie bowiem, dochody Amerykanów wzrosły o 0,6 proc. wobec projekcji na poziomie o połowę niższym, zaś ich wydatki zwiększyły się o 0,4 proc. przy oczekiwanej wartości ok. 0,3 proc.

Ostatecznie na finiszu sesji indeks Dow Jones IA tracił 0,91 proc. Wskaźnik S&P500 zniżkował o 0,94 proc. zaś Nasdaq spadła o 0,96 proc.

Jednym z najmocniej przecenianych w piątej sektorów, były finanse. Szczególnie mocno dostało się bankom, w tym Bank of America, Citigroup i JPMorgan Chase. W przypadku tych dwóch pierwszych instytucji korekta sięgała grubo ponad 2,5 proc.
W segmencie technologicznym powodów do zadowolenia nie mieli udziałowcy Micron Technology. Kurs chwilami spadał o około 6 proc. Największy w Stanach Zjednoczonych producent układów pamięci opublikował raport za pierwszy kwartał swojego roku finansowego, z którego wynika, że spółka zwiększyła stratę.

Ponad 16 proc. na wartości traciły z kolei papiery Research In Motion. Inwestorzy bardzo negatywnie odnieśli się do czwartkowego wystąpienia dyrektora generalnego spółki, który odniósł się do kwestii pozyskiwania przychodów przez producenta popularnych smartfonów BlackBerry.

Cieszyć się z kolei mogli posiadacze akcji Nike. Znany producent odzieży i sprzętu sportowego pochwalił się sięgającym 1,14 USD na akcję zyskiem w drugim kwartale roku finansowego podczas gdy średnia prognoz analityków mówiła o wyniku na poziomie 1,00 USD.