Skandynawia jest „zamknięto-otwartą” częścią Europy, a więc trudnym rynkiem — przekonują socjologowie.
— Skandynawowie doceniają wysoką jakość swoich produktów, wymieniają się nimi w regionie, zaś nordyccy konsumenci w swoich wyborach pozostają regionalnymi i narodowymi patriotami. Eksport jest więc swojego rodzaju miarą powodzenia etosu mobilnego wikinga — duńskie masło zna cały świat, chociaż można by je wytworzyć w dowolnym kraju. Skandynawskie alkohole również świetnie sprzedają się na całym świecie, mimo że — nie licząc Danii — wywodzą się z krajów, w których państwo zmonopolizowało i reguluje sprzedaż napojów wysokoprocentowych — tłumaczy dr Włodzimierz Pessel, skandynawista z Collegium Civitas.
Jego zdaniem pole inwestycji skandynawskich w Polsce jest zagospodarowane, jednak w drugą stronę sprawy mają się gorzej. — Polscy eksporterzy do Skandynawii ciągle znajdują się w punkcie wyjścia. W takiej sytuacji wypada wzmocnić kierunki, które już się sprawdziły, a więc wyroby przemysłu elektromaszynowego, metalowego oraz — nieco paradoksalnie — towary spożywcze — twierdzi Włodzimierz Pessel.
Polska jakość
Sytuacja wygląda inaczej w przypadku ludzi. Kraje skandynawskie stoją otworem przed specjalistami z różnych branż, zwłaszcza budowlanej. — Na szwedzkim rynku występuje duże zapotrzebowanie na nowe mieszkania, szczególnie w dużych miastach, jest także wielu prywatnych właścicieli domów. Polskie firmy mogą znaleźć oferty zwłaszcza w branży usług remontowych i prac wykończeniowych — mówi Agnieszka Kowalcze,
dyrektor Skandynawsko- -Polskiej Izby Gospodarczej (SPCC). Interesującym segmentem szwedzkiego rynku budowlanego mogą być inwestycje realizowane przez władze komunalne (szkoły, przedszkola i inne budynki użyteczności publicznej).
— W tym przypadku obowiązuje procedura przetargowa. Producenci wysokiej jakości materiałów budowlanych, np. okien, drzwi, podłóg, glazury i innych materiałów wykończeniowych, a także różnych konstrukcji stalowych, stali zbrojeniowej, stropów i belek mogą zainteresować swoimi produktami szwedzkie firmy. Produkty muszą spełniać lokalne normy i posiadać odpowiednie certyfikatyprodukcji i jakości. Według WPHI Ambasady RP w Sztokholmie potencjalnych odbiorców usług budowlanych firmy powinny szukać przede wszystkim w Sztokholmie, Goteborgu i Malmo oraz na gęsto zaludnionym południu Szwecji — w Skanii — tłumaczy Agnieszka Kowalcze. W Norwegii duże możliwości dla polskich przedsiębiorstw budowlanych otwierają natomiast inwestycje infrastrukturalne zaplanowane przez tamtejszy rząd. — Branża budowlana to największy beneficjent Narodowego Planu Rozwoju Transportu w Norwegii na lata 2014-23, który zakłada średnie wydatki na poprawę infrastruktury ponad 6 mld EUR rocznie. Perspektywy współpracy są obiecujące także w przypadku branży stoczniowej — mówi Tomasz Chałupa z Ambasady RP w Oslo. Co ciekawe, na życie nad fiordami zdecydowało się już 15 tys. polskich rodzin.
— To właśnie ci ludzie każdego dnia swoją postawą i zachowaniem wpływają na to, jak postrzega się polskiego pracownika nad fiordami. I przyznać trzeba, że czasy ironii, kiedy opowiadano dowcipy na temat polskiego zbieracza truskawek, należą już do przeszłości. Teraz króluje polski stolarz, który jest synonimem jakości, i polski budowlaniec, który stał się wzorcem efektywności i pracowitości. Postrzega się nas jako przedsiębiorczych, pracowitych i wydajnych pracowników, choć trochę nieprzewidywalnych i ze skłonnością do narzekania — tłumaczy Ewa Danela Burdon, prezes Norwesko-Polskiej Izby Handlowej (NPCC).
Półotwarcie
Nieco inna sytuacja jest w Danii. Na tamtejszym rynku realizuje się duże publiczne projekty infrastrukturalne. Do najważniejszych należy budowa 16 szpitali, w tym 8 tzw. superszpitali, za 5,4 mld EUR łącznie. Poza tym na lata 2015-20 zaplanowano warte prawie 4 mld EUR inwestycje w infrastrukturę kolejową (rozbudowa i elektryfikacja, w tym zakup taboru) i drogową (m.in. zakup autobusów miejskich).
— Kolejne duże zadanie to kontynuacja rozbudowy kopenhaskiego metra, którą wyceniono na około 2,1 mld EUR, a także budowa połączenia tunelowego Femern między Danią a Niemcami. Łączna kwota inwestycji w najbliższych 10 latach jest szacowana na około 27 mld EUR. Można włączyć do niektórych z tych projektów firmy z Polski. Niektóre już wykorzystały okazję i przy nich pracują — mówi Bartłomiej Chabierski z Ambasady RP w Kopenhadze. Warto jednak wiedzieć, że przeregulowany duński sektor budowlany tworzy liczne bariery strukturalne, które blokują wejście na tamtejszy rynek firm zagranicznych.
— W duńskim budżecie na 2015 r. zaplanowano 120 mln DKK na walkę z dumpingiem socjalnym i niezapowiedziane kontrole na budowach. Wielu Duńczyków jest bowiem przekonanych, że tylko wzmożone kontrole i wyższe kary są w stanie zapewnić, by duński rynek pracy nie został zalany przez wzrastająca falę mieszkańców Europy Wschodniej — mówi Bartłomiej Chabierski.
Tłumaczy, że specyficzne uwarunkowania rynku duńskiego o znamionach protekcjonistycznych dają coraz mniejsze pole do działania polskim firmom usługowym (głównie budowlanym) bez podpisania układów zbiorowych, które znacznie zawyżają koszty płac. W konsekwencji system delegowania pracowników jest praktycznie zdemontowany, a polskie firmy mniej konkurencyjne.
— Ze względu na to, że w Danii szczególnie promowane są m.in. sektory energii, ochrony środowiska, biotechnologii, zaawansowanej medycyny, IT i ICT, transportu i logistyki, z punktu widzenia promocji polskich interesów coraz bardziej kluczowa staje się próba nawiązywania współpracy polskich firm z duńskimi w tych właśnie branżach — uważa Bartłomiej Chabierski. © Ⓟ
Półotwartyregion Europy
Skandynawowie okazują lokalny patriotyzm przy zakupie towarów i usług, jednak zagranicznych fachowców przyjmują z otwartymi ramionami III
PÓŁNOC DLA BUDOWLANKI: Na szwedzkim rynku występuje duże zapotrzebowanie na nowe mieszkania, szczególnie w dużych miastach. Duży jest także rynek prywatnych właścicieli domów. Polskie firmy mogą znaleźć oferty zwłaszcza w branży usług remontowych i prac wykończeniowych — mówi Agnieszka Kowalcze, dyrektor Skandynawsko — Polskiej Izby Gospodarczej (SPCC). [FOT. ARC]