Połowa wdrożeń kończy się sukcesem

Karol Wieczorek
opublikowano: 1999-04-12 00:00

Połowa wdrożeń kończy się sukcesem

Hurtownie danych trzeba budować powoli

W WIELU WYMIARACH: Zbyt rzadko zwraca się uwagę na to, że przydatnym narzędziem w budowie systemu wspomagania decyzji mogą być wielowymiarowe bazy danych, przechowujące dane zorganizowane w sposób ułatwiający i przyspieszający wykonywanie analiz i symulacji biznesowych. Rozwiązania oparte wyłączanie na relacyjnych bazach danych są często niewystarczające dla potrzeb użytkownika systemu — uważa Marcin Warszewski, konsultant w dziale Business Consulting Information Systems firmy Arthur Andersen. fot. Grzegorz Kawecki

Ze względu na duże ryzyko, jakim jest obarczone wdrożenie hurtowni danych, wiele przedsiębiorstw rezygnuje z pełnej funkcjonalności systemów. Ograniczają się one do implementacji węższych zbiorów tematycznych. Oferenci próbują przystosować się do tej sytuacji.

Jak mówią wyniki badań, ponad połowa danych przechowywanych w systemach informatycznych przedsiębiorstw nie jest w ogóle wykorzystywana. Nawet jeśli duża część z nich jest niepotrzebnie gromadzonym śmieciem informacyjnym, to z pewnością chociaż część mogłaby być wykorzystana do skuteczniejszego zarządzania. Jeśli kierownictwo danej firmy do efektywniejszego zarządzania potrzebuje więcej informacji, to decyduje się na zastosowanie dodatkowych narzędzi analitycznych. Na nic się one jednak zdadzą, gdy nie dysponuje się spójnymi danymi. Sposobem na usystematyzowanie danych przechowywanych w bazach transakcyjnych jest tworzenie rozwiązań nazywanych ogólnie hurtowniami danych. Są one przede wszystkim narzędziem pomagającym zgromadzić w centralnej bazie danych jednolite i oczyszczone uprzednio dane.

Małymi krokami

Niestety, wdrożenie hurtowni danych jako całościowego rozwiązania informacyjnego w przedsiębiorstwach jest obarczone dużym ryzykiem. Trwające latami projekty nie dają żadnej gwarancji powodzenia. Z badań przeprowadzonych w Europie i Stanach Zjednoczonych wynika, że 50 proc. prób stworzenia takich rozwiązań zakończyło się klęską. Jednakże projekty zakończone sukcesem potrafią przynieść ogromne zyski. Niektórzy mówią nawet o 2000 proc. zwrotu z inwestycji. Wiele firm specjalizujących się w tych rozwiązaniach proponuje ostrożniejsze podejście do wdrożeń hurtowni danych. Część z nich opracowała specjalne metodyki wdrożeń, opierające się na powolnym, lecz systematycznym rozszerzaniu zasięgu funkcjonalnego oprogramowania.

— Przy tworzeniu hurtowni danych nie warto ryzykować rzucania się od razu na głęboką wodę. Nasza firma proponuje budowanie systemów wspomagania decyzji i informacji kierownictwa małymi krokami. Zdobyte przez nas doświadczenia wskazują, że znacznie tańsze i bezpieczniejsze jest utworzenie mniejszych zbiorów danych uszeregowanych tematycznie, a tworzących tzw. magazyny danych (Data Mart). Zabiegi te mają jednak sens tylko pod warunkiem jasno określonych perspektyw dalszego rozwoju systemu — mówi Marcin Warszewski, konsultant w dziale Business Consulting Information Systems.

Przykra prawda

Jeszcze dalej w oferowaniu mini — hurtowni danych poszło doraźne trójprzymierze Oracle, Compaq, Ernst & Young, proponując pod marką Flex Mart pseudogotowe rozwiązanie informacyjne dla sektora finansowego. Nie byłoby w tym produkcie nic zaskakującego, gdyby nie fakt, iż oferenci utracili w tym momencie ambicje tworzenia rozwiązań o zasięgu globalnym dla całego przedsiębiorstwa. Jak mówią, nie mają z tego powodu kompleksów, bo w praktyce i tak bardzo rzadko spotyka się w pełni funkcjonalne hurtownie danych.