Polowanie na proptechy

opublikowano: 08-01-2018, 22:00

Technologie: Branża nieruchomości wyruszyła na poszukiwania innowacji. Oto kilka metod wprowadzania nowinek technologicznych

Klienci przyzwyczajeni do używania okienka bankowego w smartfonie chcieliby tak samo korzystać z możliwości biura lub domu. Tym bardziej, że do głosu doszło pokolenie, które nie pamięta świata sprzed internetu, a już nadchodzą ci, którzy „urodzili się ze smartfonem w dłoni”.

W biurach coworkingowych w Berlinie często spotykam grupy menedżerów z korporacji, uczestniczących w profilowanych programach, w trakcie których uczą się nowych metod rozwiązywania problemów i wymieniają wiedzą z przedstawicielami start-upów — mówi Bartosz Dobrowolski.
Zobacz więcej

INSPIRACJE:

W biurach coworkingowych w Berlinie często spotykam grupy menedżerów z korporacji, uczestniczących w profilowanych programach, w trakcie których uczą się nowych metod rozwiązywania problemów i wymieniają wiedzą z przedstawicielami start-upów — mówi Bartosz Dobrowolski. Marek Wiśniewski

Fintech z betonu

Branża nieruchomości przespała wybuch nowoczesnych technologii w biznesie. Obecnie wiele rozwiązań może zaadaptować z innych branż, choćby finansowej. A co najważniejsze — dużo łatwiej zorientować się, gdzie tych nowoczesnych rozwiązań szukać.

— Szlaki przeciera segment hospitality (hotele), gdzie spółka technologiczna Airbnb jest dziś wyceniana tak jak najważniejsi gracze tej branży. Za nią inni na tym rynku zaczęli zwracać uwagę, jak mądrzej zarządzać nieruchomościami, korzystając z modeli cyfrowych, lepiej wykorzystywać informacje, jak zarządzać mądrymi budynkami, które generują znacznie więcej danych itp. — mówi Tomasz Rudolf, prezes The Heart, hubu łączącego start-upy i korporacje.

Zdaniem Bartosza Dobrowolskiego, dyrektora generalnego Propcandy, nowoczesne technologie szybciej znalazły zastosowanie na etapach tworzenia koncepcji (praca architektów), budowy i przekazania budynku. Oszczędności na tych etapach uzyskiwane dzięki cyfryzacji są względnie duże i łatwe do oszacowania, stąd zainteresowanie. Innowacja w branży nieruchomości kojarzona jest więc najczęściej z technologią BIM (Building Information Modeling — modelowanie informacji o budynku), która pozwala tak dokumentować powstawanie obiektu, że przy odbiorze można porównać realne powierzchnie z tymi, których obraz wyłania się z pierwotnego projektu, oglądanego na przykład w goglach wirtualnej rzeczywistości.

— Życie budynku zaczyna się jednak tak naprawdę dopiero wtedy, gdy zaczynają w nim funkcjonować ludzie, np. w przestrzeniach biurowych. Obecnie, gdy podaż jest wysoka, a najemcy chętnie zmieniają siedziby na bardziej nowoczesne, właściciele i zarządzający dostrzegli szansę w dodaniu warstwy cyfrowej do starych budynków,by skuteczniej budować lojalność najemców i zatrzymać ich w swojej nieruchomości. Dzięki temu pomysły z segmentu proptech, czyli technologii cyfrowych w branży nieruchomości, znajdują zastosowanie w służbie zarządzania budynkiem i najmem — mówi Bartosz Dobrowolski.

Taki budynek komunikuje się z pracownikami najemców i ich gośćmi, prezentując własną atrakcyjną ofertę (np. przestrzenie relaksu, rozrywki, sportu, usługi concierge’a), udostępnia aplikacje ułatwiające poruszanie się po nim, rezerwacje (np. sal konferencyjnych) i podnoszące komfort (np. steruje oświetleniem). Innowacje dają też narzędzia usprawniające zarządzanie budynkiem, co również obniża koszty i zwiększa komfort najemców i w rezultacie wpływa na wielkość wynajmowanych powierzchni.

Dokąd na łowy?

Poszukiwanie kreatywnych rozwiązań do zastosowania w firmie ma długą historię i liczne metody. Bartosz Dobrowolski wymienia sześć sposobów na innowacje: współpraca z uczelniami, konkursy na pomysły wśród pracowników, własne zespoły ds. innowacji oraz wysyłanie „zwiadowców” na biznes miksery i konferencje technologiczne, organizacja konkursów dla start-upów na rozwiązania z określonej dziedziny, umieszczanie przez korporacje swoich zespołów, zajmujących się innowacjami w coworkach, w których funkcjonują start-upy, udział w programach organizowanych przez centra kooperacji łączące start-upy z korporacjami. Korporacje w poszukiwaniu talentów od lat kontaktują się z organizacjami studenckimi i kołami naukowymi na uczelniach, by wspierając ich działalność, wyławiać przy okazji osoby z pomysłami, dającymi się zastosować w biznesie i oferować im zatrudnienie.

Innym sposobem są konkursy na pomysły ogłaszane w korporacji. Mają tę zaletę, że pracownicy znają już procesy firmowe, klientów i ich potrzeby. Niektóre firmy budują własne zespoły ds. innowacji, poszukujące pomysłów w organizacji i rozwijające prototypy nowych rozwiązań. Praca takich zespołów jest trudna, gdyż priorytety korporacyjne potrafią tłumić innowacje. Między innymi z tego powodu Kodak, który wymyślił fotografię cyfrową, sam jednak jej nie wdrożył.

— Dlatego bardziej efektywne są modele, w których ryzyko jest poza firmą. Jeśli zewnętrzny przedsiębiorca wprowadzi pomysł w życie i zacznie on działać, korporacja może kupić start-up, jego produkt albo podpisać umowę o współpracy — uważa Tomasz Rudolf.

Przykładem łączenia wewnętrznego zespołu innowacyjnego z ideą outsourcingu jest według Bartosza Dobrowolskiego uruchomiona w Dolinie Krzemowej inicjatywa JLL Spark. Eksperci z tego zespołu będą tworzyli własne produkty, ale także poszukują innowacji, uczestnicząc w wydarzeniach w różnych krajach (biznes miksery, konferencje), na których start-upy prezentują swoje projekty. Innym sposobem są konkursy poszukujące innowacyjnych produktów i zespołów, ogłaszane przez korporacje dla start-upów, np. „Urban Quest” organizowany przez Skanska we współpracy z siecią coworkingów Business Link czy tegoroczna nowość — „Guest Experience Challenge” sieci hotelowej Accor.

Ekosystemy innowacji

Studenckie czy regionalne inkubatory przedsiębiorczości, akceleratory, liczne coworki nastawione na wspieranie start- -upów (choćby sieć Business Link, Brain Embassy, Mind Space) to miejsca, w których warto szukać nowych rozwiązań. To właśnie w coworkach działy innowacyjne firm chętnie wynajmują biurka, by wejść w bezpośredni kontakt z tymi, którzy mają pomysły.

— W Polsce przedsiębiorczość zawsze była dobrze rozwinięta. Nowością jest adaptacja kultury start-upów, polegającej na szybkim testowaniu nowych pomysłów, a następnie pozyskiwaniu finansowania i wdrażaniu, albo wycofywaniu się i poszukiwaniu nowych szans. Dostępne stały się zupełnie nowe narzędzia, nowe procesy i miejsca, w których korporacje, szukające innowacyjnych rozwiązań, znajdą inspirację lub nawet gotowe produkty i wysoko zmotywowanych twórców — mówi Bartosz Dobrowolski.

W poszukiwaniach może też pomóc uruchamiany na początku 2018 r. program Real Estate Tech — inicjatywa The Heart, której partnerami są JLL, EY i Ghelamco. W odróżnieniu od coworków budujących ekosystemy dla początkujących start-upów i utrzymujących się z wynajmu powierzchni biurowej dla nich, The Heart chce być portem, łączącym bardziej rozwinięte spółki technologiczne z korporacjami szukającymi innowacyjnych rozwiązań.

— Nasza działalność przypomina headhunterów. Wśród tysięcy pojawiających się w Europie i Izraelu i często zmieniających się projektów wyszukujemy te, których aktualnie potrzebują korporacje będące naszymi klientami — wyjaśnia Tomasz Rudolf. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Polowanie na proptechy