Polsce brakuje 100 małych browarów

Miejsca dużo, konkurentów mało. I to hamuje wzrost — taką tezę lansuje właściciel browaru Ciechan. W czerwcu małe zakłady dostały zadyszki

Regionalne browary schodzą ze ścieżki intensywnego wzrostu. Przez kilka lat rosły w tempie dwucyfrowym, czyli kilka razy szybciej niż giganci, do których należy niemal 90 proc. wartego 19 mld zł rynku.

BROWARNICZA SAMOPOMOC: Uruchamiajcie małe browary — apeluje Marek Jakubiak, prezes Browarów Regionalnych Jakubiak. Przekonuje, że jest złakniony większej konkurencji. — Jeśli ktoś chce wejść na ten rynek i potrzebuje porad w zakresie zawiłości prawnoadministracyjnych, chętnie mu pomożemy — dodaje prezes. [FOT. WM]
Zobacz więcej

BROWARNICZA SAMOPOMOC: Uruchamiajcie małe browary — apeluje Marek Jakubiak, prezes Browarów Regionalnych Jakubiak. Przekonuje, że jest złakniony większej konkurencji. — Jeśli ktoś chce wejść na ten rynek i potrzebuje porad w zakresie zawiłości prawnoadministracyjnych, chętnie mu pomożemy — dodaje prezes. [FOT. WM]

— W Polsce brakuje około 100 regionalnych browarów. Przez ostatnie lata udziały lokalnych producentów rosły i rozruszały cały rynek piwa, bo zwiększały zainteresowanie tym napojem. Trend ten jednak się kończy — ostrzega Marek Jakubiak, prezes Browarów Regionalnych Jakubiak, do którego należą Ciechan, Lwówek i Bojanowo. Jego zdaniem, gdyby było więcej graczy, doszłoby do „prawdziwej konkurencji”. Bez niej nie będzie rywalizacji o jakość i zainteresowanie konsumenta.

— Nie będzie też coraz szerszej dystrybucji. Bez dostępności ogólnopolskiej regionalnych piw jako całej kategorii (a nie konkretnej marki) nie będziemy w stanie podtrzymać zainteresowania konsumenta. To nie może być moda, ale stały trend — uważa Marek Jakubiak.

Wskaźnik dla piwowarów

Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich (SRBP), przyznaje, że pierwsza połowa roku zamknęła się poniżej oczekiwań branży.

— Zakładaliśmy około 10-procentowy wzrost, ale po bardzo słabym czerwcu nie wiemy, czy będziemy w stanie te prognozy zrealizować. Weryfikacja nastąpi po wakacjach — mówi Andrzej Olkowski.

Jego zdaniem, to nie browary są winne.

— Być może klient uwierzył w powtarzane mu wszędzie słowo „kryzys” i przestał kupować. W momencie, gdy cały rynek piwa będzie się rozwijać na poziomie 2-4 proc. rocznie, jesteśmy w stanie rosnąć dwucyfrowo. Jeśli jednak będzie płaski bądź zacznie się kurczyć, nie będziemy w stanie płynąć pod prąd. Niestety, w przeszłości to małe browary dużo szybciej wskazywały rynkowe trendy. Mniejsza sprzedaż u nich oznaczała, że to samo dotknie największych — twierdzi prezes SRBP.

Marek Skrętny, dyrektor ds. marketingu w Browarze Amber, radzi rywalom zachować zimną krew.

— Cały czas widać tendencję wzrostową, sklepowa półka z piwami jest coraz szersza i są to ciekawe wyroby. Decydujące znaczenie dla rozwoju branży ma jakość produktów i niekoniecznie potrzeba do tego dużej liczby browarów. Pojawili się też dystrybutorzy, którzy wyspecjalizowali się w dystrybucji regionalnych piw gatunkowych. Pokrycie kraju nie jest więc problemem. Nawet sklep osiedlowy jest w stanie zapewnić sobie kilka ciekawych propozycji z małych browarów — przekonuje Marek Skrętny. Jego zdaniem, rosnące zainteresowanie żywnością regionalną, kulinariami i podróżami pomaga również małym producentom złocistego trunku.

— Pamiętajmy, że ogólne spożycie piwa rośnie. Dlatego udziały browarów regionalnych i zainteresowanie piwami specjalnymi będą rosły. Ta tendencja nie jest zagrożona. Jesteśmy też częścią rynku, która nie jest uzależniona od pogody tak jak najwięksi gracze. Po piwa gatunkowe i regionalne klienci i tak sięgają regularnie przez cały rok. Dzisiaj naszemu dobremu wizerunkowi szkodzi natomiast kiepskie piwo podszywające się pod piwo regionalne. Pojawiły się firmy, które opierając się na sukcesie małych browarów, produkują napój, podszywając się pod piwa tradycyjne danego regionu — twierdzi szef marketingu Browaru Amber.

Domowe piwo

Marek Jakubiak jest przekonany, że to właśnie większa konkurencja jest w stanie usunąć z rynku te browary, które robią złe piwo.

— Wydaje się, że regionalni producenci spoczęli na laurach, a kolejni gracze nie wchodzą na ten rynek. Szansą są coraz bardziej aktywni piwowarzy domowi, którzy organizują się w stowarzyszenia, nabierają biznesowej odwagi i zaczynają budować własne browary. Będą świetnymi przedsiębiorcami, pod warunkiem że oswoją się z rzeczywistością biurokratyczną w Polsce i znajdą się banki, które sfinansują takie przedsięwzięcia. Funkcjonujący browar jest w stanie osiągać rentowność netto rzędu 10-20 proc., więc całkiem wysoką w porównaniu z innymi spożywczymi kategoriami — mówi Marek Jakubiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Polsce brakuje 100 małych browarów