Rady Billa Payne’a, archanioła z Ameryki
Tylko jeden z dziesięciu
projektów inwestycyjnych
okazuje się strzałem
w dziesiątkę — tłumaczy
guru z Ameryki.
Na polskim rynku aniołów biznesu, czyli osób fizycznych inwestujących w młode firmy, działa kilkaset osób. Cennych wskazówek udziela im — za pośrednictwem "PB" — Bill Payne, amerykański guru business angels.
Ryzykowny biznes
— Zachęcam do inwestowania mniejszych kwot, ale w grupach. Dzięki temu jesteście w większej liczbie projektów, a przez to zmniejsza się ryzyko niepowodzenia — radzi Bill Payne.
A jest ono duże, bo business angels finansują start-upy, czyli przedsięwzięcia na bardzo wczesnym etapie rozwoju.
— Pięć na dziesięć inwestycji przynosi straty, a cztery dają zysk tak mały, że anioł zostaje na minusie. Dlatego jedna musi być strzałem w dziesiątkę — ocenia Bill Payne.
Taki scenariusz sprawdził się w przypadku archanioła. Jedynie pięć z pięćdziesięciu start-upów, w które zainwestował, przyniosło mu duże pieniądze. W polskich warunkach ryzyko niepowodzenia jest jeszcze większe.
— Porażka jest elementem tej gry, ale warto być cierpliwym. W projekt spółki Blue-tooth Marketing Services zainwestowałem około 100 tys. zł. Sprzedaliśmy ją z pięćdziesięciokrotnym przebiciem — mówi Wojciech Szapiel, prezes Polish Inwestment Fund, który działał jako anioł biznesu.
Anioły w sieci
Kontakt z aniołami biznesu ułatwiają zrzeszające ich organizacje. W Polsce największą jest Lewiatan Business Angels (LBA), w której działa kilkudziesięciu aniołów. Do tej pory LBA doprowadziła do zawarcia 10 umów. Spod swoich skrzydeł wypuściła m.in. sieć kawiarni W Biegu Cafe, wydawnictwo Flashbook.pl, doradcę finansowego Golden- Egg czy Medicalgorythmics produkującą urządzenia do monitoringu pracy serca. Druga co do wielkości Polska Sieć Aniołów Biznesu (PolBAN) ma na koncie sfinalizowanych pięć transakcji.
— Statystyki międzynarodowe pokazują, że jedynie 2 proc. projektów kończy się podpisaniem umowy. W Polsce ten odsetek jest nieco większy, co nie zmienia faktu, że duża część biznesplanów jest przygotowana nieprofesjonalnie i odpada na pierwszym etapie z przyczyn formalnych — mówi Kuba Giedrojć z LBA.
Dlatego tak ważna jest wstępna weryfikacja projektów.
— Przychodzą do nas osoby z pomysłami i luźnymi notatkami. Jeśli przedsiębiorca jest wiarygodny, to z profesjonalną pomocą może przekonać anioła do swojej wizji — mówi Wojciech Dołkowski z PolBAN.
Anioł biznesu pomaga pomysłodawcy nie tylko finansowo. Jest też mentorem i osobiście angażuje się w realizację projektu.
— Aniołowie biznesu to bogaci ludzie na emeryturze. Na taką formę inwestowania decydują się, bo chcą być dalej aktywni, bo ktoś kiedyś im pomógł, mają zamiłowanie do danej branży lub przekonali ich znajomi, którzy sami są business angels — tłumaczy Bill Payne.
Jednak schemat nie zawsze jest taki sam.
— W moim przypadku zadecydował nadmiar płynności finansowej i energii — przyznaje Wojciech Szapiel.
2-2,5
mln zł Tyle wyniosły rekordowe inwestycje polskiego anioła biznesu w jedną spółkę.