Amerykańska aktorka Helen Hunt w filmie „Twister” tropiła tornada. Naukowcy z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego też tropią, ale bardziej popularne w naszych szerokościach geograficznych burze. Ich globalny system monitorowania i prognozowania aktywności burzowej jest w stanie wyśledzić je na całym świecie.

— System, wykorzystując algorytmy matematyczne, dokonuje analizy fal rezonansowych we wnęce Ziemi, dzięki czemu może namierzyć burze i określić ich natężenie. Umieszczenie — względnie równomiernie na globie — od kilku do kilkunastu urządzeń rejestrujących pozwoli wyśledzić burze, także w tych miejscach, gdzie inne systemy ich nie widzą — tłumaczy Gabriela Konopka-Ciupiał z Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu Jagiellońskiego (CITTRU).
Eksperci z Uniwersytetu Jagiellońskiego potwierdzają, że na świecie działają podobne systemy, oparte na odbiorze fal radiowych wytwarzanych przez wyładowania atmosferyczne. W odróżnieniu od polskiego wynalazku wykorzystują one fale, które mają znacznie mniejszy zasięg — do 5 tys. km. Trudno za ich pomocą monitorować cały glob — centra z urządzeniami rejestracyjnymi musiałyby być rozmieszczone bardzo gęsto.
— Na terenie dużych obszarów morskich ich umieszczenie jest niemożliwe — tłumaczy Gabriela Konopka-Ciupiał. Tymczasem rodzima technologia analizuje fale z zakresu ELF, które rozchodzą się w promieniu do 40 tys. km. To nie koniec jej zalet. Oprócz monitorowania i prognozowania umożliwia badanie składu chemicznego atmosfery.
Jak tłumaczy Gabriela Konopka-Ciupiał, wynalazek jest więc świetnym narzędziem do badania zmian klimatycznych, m.in. efektu cieplarnianego. Koordynatorka projketu zaznacza też, że technologia nie jest bardzo droga. Zbudowanie infrastruktury na całym globie (15-18 anten) pochłonie 5,6-6,6 mln zł. Pierwsze przychody mają pojawić się w drugim roku działalności, a po 4-5 latach projekt wyjdzie nad kreskę. Uniwersytet Jagielloński złożył 10 wniosków patentowych.Do tej pory przyznano cztery — w Meksyku, Rosji, USA i na terenie Unii Europejskiej.
Obecnie pracownicy CITTRU szukają firmy lub instytucji, która byłaby zainteresowana komercjalizacją ich technologii. Oferta jest kierowana do producentów aparatury pomiarowej, firm specjalizujących się w dostarczaniu informacji pogodowych, instytutów meteorologicznych, naukowych, wojskowych czy linii lotniczych.
Przedstawiciele uczelni zaznaczają, że są otwarci na różne opcje współpracy — od wspólnego projektu badawczego, rozwijającego projekt, poprzez licencję, po sprzedaż praw do technologii. Zdaniem Tomasza Rozbickiego z Zakładu Meteorologii i Klimatologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, wynalazek wydaje się interesujący i mogłaby się nim zainteresować żegluga czy lotnictwo.
Z wejściem do instytutów, zajmujących się prognozami pogodowymi, może nie być tak łatwo. — Nowemu podmiotowi trudno się tam przebić. Technologie, które dzisiaj są wykorzystywane przez stacje, w tym również przez te należące do polskiego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, nie są zbyt często wymieniane. Byłoby to duże przedsięwzięcie logistyczne, związane z bardzo dużymi kosztami. Ostatniej wymiany technologii na bardziej nowatorską dokonano w latach 90., kiedy stacje się automatyzowały — uważa Tomasz Rozbicki.
Na dobrej drodze
Uczelniane wynalazki znajdują biznesowe zastosowanie. Ostatnio Uniwersytet Jagielloński sprzedał prawa do specjalnego systemu informatycznego, pozwalającego na przeprowadzenie wirtualnych badań klinicznych. Naukowiec firmy farmaceutycznej wpisuje do systemu parametry nowego leku i na koniec otrzymuje informację, że np. dla danej rasy dany lek będzie bezpieczny.
Inna krakowska uczelnia, Akademia Górniczo-Hutnicza, sprzedaje z sukcesem licencje na jeden z ostatnich pomysłów. Chodzi o nowoczesną metodę przetwarzania popiołu, dzięki czemu zostaje on wykorzystywany jako wartościowy dodatek do cementu i betonu. Nadaje się też do produkcji płytek ściennych, dachówek oraz cegieł.