Przybywa funduszy zagranicznych, w które mogą zainwestować Polacy. Tyle że wcale się do tego nie kwapią, /=bo patrzą na wyniki.
Oferta funduszy zagranicznych jest już bardzo szeroka (jest ich ponad 120). Jednak Polacy wpłacili do nich dotychczas zaledwie kilkaset milionów złotych, czyli tyle, ile jest w jednym przeciętnym polskim funduszu. Powodów takiej sytuacji jest kilka.
— Fundusze zagraniczne mają węższą sieć dystrybucji, wyższe progi wejścia i niekiedy bardzo wyrafinowane strategie inwestycyjne — mówi Maciej Kossowski z Expandera.
Jednak prawda może być dużo bardziej prozaiczna. Polacy potrafią liczyć. Porównując wyniki funduszy zagranicznych i polskich, widać, że nasze radzą sobie dużo lepiej. Według raportu Analizy Online roczna stopa najlepszego z dostępnych w Polsce funduszy zagranicznych wyniosła we wrześniu 24,49 proc. W porównaniu z polskimi funduszami akcyjnymi to bardzo średni wynik. Nie mówiąc już o całkiem sporej grupie, która odnotowała ujemny wynik.
Jeśli inwestor szukał zysków, powinien zainwestować w fundusze akcyjne, bo najlepszy mieszany wypracował 7,49 proc. Największą szansą były fundusze sektorowe, czyli te, które inwestują w spółki z jednej branży. Obarczone było to jednak dużym ryzykiem, bo zarówno najlepszy, jak i najgorszy fundusz był właśnie z tej kategorii. Na zarobek liczyć mogli też ci, którzy kupili jednostki funduszy inwestujących w akcje na giełdach europejskich — najlepiej małych i średnich spółek. Zyski przynosiły też rynki wschodzące. Dużo gorszym wyborem były fundusze kupujące akcje w USA i Azji, bo część z nich przyniosła straty.