Sejm 11-12 grudnia wreszcie ostatecznie rozstrzygnie w sprawie Rady Ministrów, odrzucając mniejszościowy wyrób rządopodobny Mateusza Morawieckiego i wybierając większościowy rząd Donalda Tuska.
Przedłużanie bronienia się PiS wszelkimi metodami przed odpiłowaniem od stołków jest złem wobec państwa. Z drugiej jednak strony – nic nie usprawiedliwia takich chwytów nowej większości, jak podrzucenie do projektu ustawy o wsparciu finansowym konsumentów energii całkowicie obcych, niepowiązanych z główną ustawą przepisów wiatrakowych. We wczorajszym komentarzu „Pierwsza wtopa nowych rządców” skrytykowałem wchodzenie koalicjantów w znoszone buty PiS, które osiem lat uprawiało wyjątkowo szkodliwy proceder ustawowych wrzutek. Napisałem, że „Jedynym uczciwym wyjściem jest skreślenie (…) całkowicie obcego wiatrakowego artykułu 5 i kilku innych, a następnie skonstruowanie z nich odrębnego projektu ustawy o turbinach wiatrowych”. No i proszę, medialne słowo staje się ciałem! Druk sejmowy nr 72, czyli pokrętny projekt poselski – Polski 2050 oraz PO/KO – hybrydowej ustawy trafia do kosza. Mają wpłynąć dwa odrębne projekty, co najważniejsze – odłożony w czasie wiatrakowy będzie rządowy.
Marszałek Szymon Hołownia z trudem ukrywa, że wiatrakowa wtopa to zimny prysznic. Zapowiedział działania antykryzysowe, które dla procesu stanowienia prawa będą obiektywnie bardzo pożyteczne. Ocenę skutków regulacji zawierać ma każdy rozpatrywany projekt, jeśli zapomną o tym wnoszący posłowie – to zastąpi ich Kancelaria Sejmu. Krok bardzo dobry, ale zdecydowanie za krótki. Regulamin bezwzględnie musi zrównać obowiązki wszystkich podmiotów z inicjatywą ustawodawczą, czyli projekty poselskie również muszą trafiać do konsultacji w Radzie Dialogu Społecznego.

