Polska gospodarka nadal konsumpcją stoi

opublikowano: 22-08-2019, 22:00

Nie zważając na otoczenie zewnętrzne i hamującą produkcję, konsumpcja nie przestaje napędzać koniunkturę

Jest dobrze, ale mogło być lepiej — to powszechne wśród ekonomistów przekonanie po zapoznaniu się z informacjami o kondycji polskiej gospodarki w lipcu. Po środowych informacjach o produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej poznaliśmy wyniki sprzedaży detalicznej — wzrost wyniósł 5,7 proc w porównaniu z lipcem minionego roku.

To wzrost o 2 pkt proc., z 3,7 proc. w czerwcu, jednak wynik wciąż rozczarowujący choćby wobec rynkowego konsensusu na poziomie 6,2 proc. Wciąż jednak konsumpcja gospodarstw domowych pozostaje najważniejszym elementem wzrostu gospodarczego, a wypłaty kolejnych elementów tzw. Nowej Piątki tylko napędzą dobrze naoliwioną maszynę, choć zdania co do długoterminowego efektu takich programów socjalnych są podzielone.

Obaw brak

Liderem sprzedaży są sektory: meble, RTV i AGD — ich sprzedaż wzrosła rok do roku o 15,9 proc. Choć część tego wzrostu wynika z efektu niskiej bazy (w minionym roku sprzęt RTV kupowano wcześniej, aby komfortowo oglądać mistrzostwa świata w piłce nożnej w Rosji), to jednak świadczy o tym, że Polacy nie obawiają się o najbliższą przyszłość i są gotowi dokonywać drogich zakupów.

Wzrost sprzedaży samochodów i motocykli o 7,3 proc. potwierdza to zjawisko, które znajduje odzwierciedlenie także w badaniach nastrojów konsumenckich GUS — ocena bieżącego dokonywania ważnych zakupów wzrosła w sierpniu do najwyższego w historii poziomu 18,5 pkt, co zapowiada, że w najbliższym czasie nie należy obawiać się załamania w tym segmencie.

Najwolniej rosła sprzedaż tekstyliów, odzieży i obuwia, bo tylko o 1,3 proc., co było związane z przesunięciem letnich zakupów na czerwiec z powodu fali upałów. Krzysztof Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole, wskazuje na główne przyczyny ciągle dobrej koniunktury w sprzedaży detalicznej.

— Dane o sprzedaży detalicznej potwierdzają, że dobra sytuacja na rynku pracy, optymizm konsumentów oraz wypłaty transferów socjalnych wpływają na wzrost skłonności gospodarstw domowych do konsumpcji. Źródłem szybkiego wzrostu spożycia prywatnego jest również utrzymująca się wysoka dynamika kredytu konsumpcyjnego — równa średnio 8,5 proc. r/r w pierwszej połowie roku — konkluduje analityk.

Eksperci Millennium Banku wskazują, że dobre wieści z rynku pracy i programów socjalnych będą w pewnym stopniu równoważone ciągle słabą koniunkturą za Odrą.

— Transfery społeczne będą wspierać przyspieszenie wzrostu konsumpcji gospodarstw domowych w drugiej połowie roku. W szerszym kontekście lipcowe dane z rynku pracy i gospodarki realnej, zgodne z naszymi oczekiwaniami, utrzymują nas w przekonaniu, że w drugiej połowie roku wzrost PKB nieznacznie przyspieszy względem 4,4 proc. r/r odnotowanego w II kw., a w całym roku ma szanse sięgnąć 4,6 proc. Dostrzegamy jednak narastające ryzyko dla prognoz, głównie ze względu na przedłużającą się recesję w niemieckim przemyśle i brak perspektyw na istotną poprawę koniunktury w sektorze — odczyt PMI za sierpień dla niemieckiego przemysłu nie był znacząco lepszy od dołka z lipca. Z tego względu oczekiwane przyspieszenie konsumpcji w Polsce może nie w pełni zrekompensować wpływ słabszego popytu z zagranicy na produkty krajowych branż wytwórczych — uważają analitycy.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Blaski i cienie

Eksperci zgadzają się, że dodatkowe wydatki socjalne będą źródłem przyspieszenia koniunktury, warto więc zapytać o zasadność tzw. Nowej Piątki w obecnej sytuacji gospodarczej — od lutego, gdy program został ogłoszony, w światowej gospodarce, także polskiej, wiele się zmieniło. Zdaniem Piotra Bujaka, głównego ekonomisty PKO BP, decyzja o wdrożeniu tego programu nie mogła zapaść w lepszym momencie, nawet jeśli był on nieco przypadkowy i zbiegł się w czasie z wyborami.

— Rządowy pakiet fiskalny został zaproponowany we właściwym momencie, bo zarówno bieżące wskaźniki koniunktury, jak też twarde dane gospodarcze sugerują fatalną sytuację w Niemczech i strefie euro oraz nie najlepszą w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Rząd ma całkiem dobry timing na wprowadzenie rozwiązań antycyklicznych. Dzięki nim polska gospodarka powinna sobie poradzić relatywnie dobrze z wojną handlową na linii Waszyngton — Pekin — uważa Piotr Bujak.

Innego zdania jest Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem tzw. Nowa Piątka jest zbyt dużym i źle skierowanym stymulusem fiskalnym.

— Widzę cztery problemy związane z tym programem. Po pierwsze — oznacza on przesunięcie ponad 40 mld zł w kierunku konsumpcji kosztem inwestycji choćby w służbę zdrowia czy edukację, co w długim terminie mogłoby przynieść większe korzyści. Po drugie — program jest za duży: Nowa Piątka, wliczając w to całkowity koszt 500+, to około 3,1 proc. PKB. Niemcy tymczasem planują stymulus fiskalny w wysokości 1,5 proc. PKB. Po trzecie — argumentem przemawiającym za tym, że impuls jest nadmierny, jest to, co dzieje się z inflacją cen usług. Tak agresywna stymulacja fiskalna przyczynia się do jej podbicia, a inflacja jest przecież objawem pewnego przegrzania gospodarki. Po czwarte — impuls jest źle przygotowany. Polska potrzebuje inwestycji, szczególnie prywatnych, a nie kolejnego boomu konsumpcyjnego. Ich brak powoduje, że tracimy konkurencyjność w regionie. Długoterminowy dobrobyt gospodarki buduje się na zrównoważonym rozwoju i wysokiej konkurencyjności, która nie jest możliwa bez wzrostu inwestycji, a nie stymulowanym budżetowo boomie konsumpcyjnym — argumentuje ekspert ING.

5,7 proc. - o tyle wzrosła sprzedaż detaliczna w cenach stałych w lipcu…

3,1 proc. PKB …a taka jest wielkość impulsu fiskalnego napędzajacego konsumpcję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu