Polska i Litwa jako pierwsze biorą SAFE

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-05-08 17:59

Unia Europejska przespała wiele lat i obecnie naprawdę potrzebuje setek miliardów euro na militaria.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Podpisanie w siedzibie KPRM umowy o skorzystaniu przez Polskę z unijnego pożyczkowego Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (SAFE) zyskało niezwykłą rangę wizerunkową. W Warszawie taka protokolarna okazja trafia się rzadko. Pamiętam z 2008 r. podpisanie w tej samej sali przez ministrów Radosława Sikorskiego i Condoleezzę Rice umowy Polski z USA o budowie tarczy antyrakietowej w Redzikowie. Najbardziej uroczystą międzynarodową galą podpisową było w 2009 r. ratyfikowanie wreszcie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, po długim przetrzymaniu, reformującego UE traktatu z Lizbony. Umowa SAFE podpisana została 8 maja 2026 r. przez ministrów Władysława Kosiniaka-Kamysza i Andrzeja Domańskiego, ich unijnych odpowiedników komisarzy Andriusa Kubiliusa i Piotra Serafina oraz prezesów Banku Gospodarstwa Krajowego – Mirosława Czekaja i Martę Postułę. Z zakontraktowanych 43,7 mld EUR jeszcze w maju powinna trafić do Polski zaliczka w wysokości około 6,5 mld EUR.

Charakterystyczna była procedura sfinalizowania pierwszej w UE umowy SAFE. Jako akt wykonawczy do rozporządzenia Rady UE nr 2025/1106 z 27 maja 2025 r. oraz decyzji Komisji Europejskiej (KE) o podziale kwoty 150 mld EUR między państwa została sporządzona tylko w jednym egzemplarzu. Nie jest to zatem dokument o dwustronnym charakterze traktatowym, podpisywany zawsze w dwóch jednobrzmiących oryginałach. Odpowiada raczej wielostronnym traktatom także sygnowanym tylko raz, potem depozytariusz przekazuje wszystkim stronom uwierzytelnione odpisy. Gospodarzem całego pakietu umów SAFE jest naturalnie KE. Notabene dwaj merytoryczni komisarze – Andrius Kubilius, Litwin, ds. obrony i przestrzeni kosmicznej, oraz Piotr Serafin, Polak, ds. budżetu, zwalczania nadużyć finansowych i administracji publicznej – nieprzypadkowo w pierwszej kolejności pojechali wspólnie podpisywać SAFE dzień po dniu do swoich macierzystych państw. Symboliczne znaczenie mają daty 8-9 maja, czyli Dzień Zwycięstwa jako wspomnienie zakończenia wojny w 1945 r. oraz Dzień Europy upamiętniający deklarację Roberta Schumana z 1950 r.

Pomysł SAFE zakiełkował w 2024 r. podczas rozmów premierów Donalda Tuska i Kiriakosa Mitsotakisa z Grecji. W wyjściowej wersji ograniczał się do europejskiej tarczy obrony przeciwlotniczej, oczywiście zaistniał pod wpływem alarmowych dla państw Unii Europejskiej wieści z frontu wojny napastniczej Rosji z Ukrainą. Po wyborach do Parlamentu Europejskiego idea zdecydowanie się rozrosła i w pierwszej połowie 2025 r. stała się sztandarowym projektem prezydencji Polski w legislacyjnej Radzie UE. Zbiegło się to z ustanowieniem decyzją Ursuli von der Leyen w jej nowej KE komisarza z teką spraw obronnych, któremu logicznie dodano do portfolio również kosmos.

Andrius Kubilius, były dwukrotny premier Litwy oraz europoseł dwóch kadencji, traktuje swój militarny mandat bardzo poważnie. Mało kto w instytucjach UE lepiej rozumie realność zagrożenia ze strony Rosji. Jest zwolennikiem znaczącego zwiększenia wydatków na zbrojenia w Europie, argumentując to po prostu koniecznością dla naszego spokojnego rozwoju. Podkreśla, że UE przespała wiele lat i obecnie potrzebuje setek miliardów euro na militaria, wskazując na potrzebę inwestowania nie tylko w czołgi, artylerię czy obronę powietrzną. Postuluje zwiększenie gotowości obronnej poprzez wspólne inwestycje i projekty, w tym inicjatywy dronowe. Wzywa rządy państw unijnych do zwiększania wydatków wojskowych argumentując, że trzymanie się za kieszeń w tym obszarze spowoduje trwanie Europy jako tzw. uśpionego giganta, podczas gdy nasza wspólnota po prostu musi stać się aktywnym graczem.

W tych działaniach UE staje się bardzo silnym sojusznikiem Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), do której przecież należą 23 z 27 państw unijnych. Zatwierdzane na szczytach sojuszu zobowiązania do podnoszenia procentowego udziału zbrojeniówki w PKB poszczególnych państw tak naprawdę realizowane są w ich budżetach oraz wspólnych wydatkach unijnych. NATO samo w sobie przecież pobiera tylko składki członkowskie, zaś wobec rządów tak naprawdę może jedynie postulować. Unijny Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy jest zatem – mimo wielu niejasności związanych z przyszłym mechanizmem spłacania tej wielomiliardowej uwspólnotowionej pożyczki – ogromnym finansowym konkretem.