Ministerstwo Infrastruktury już puka po unijną kasę na drogi na lata 2014-20
Sieć polskich autostrad ma powstać do 2012 r. Polscy urzędnicy szykują plan na kolejne lata.
W latach 2007-13 Komisja Europejska przyznała Polsce na inwestycje drogowe aż 11 mld EUR.
— Zapewne nigdy więcej już tyle nie dostaniemy. Z przyszłej perspektywy finansowej UE większość kasy, jeśli już ją zdobędziemy, zostanie przeznaczona na projekty ekologiczne — tak szefowie firm drogowych kwitują polskie starania o fundusze z UE na lata 2014-20.
Budują lokalne oddziały i coraz częściej walczą o inwestycje regionalne.
Na przekór kryzysowi
Choć globalny kryzys i problemy Grecji spowodowały, że kraje "starej" Unii nie są tak hojne jak dotychczas, Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje nowy plan, który pomoże walczyć w Brukseli o pieniądze.
— W 2011 r. wydatki na drogi sięgną 38 mld zł. Ale co później? Przygotowujemy program na lata 2010-15, by mieć gotowe projekty i przekonać Komisję Europejską, że nadal potrzebujemy pieniędzy na drogi — mówi Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury.
Rozmawiał już z Januszem Lewandowskim, komisarzem ds. budżetu UE.
— Zapewnił mnie, że w połowie przyszłego roku powinien być gotowy projekt unijnego budżetu. Chcemy do tego czasu mieć gotową listę nowych inwestycji. Ale gotową to nie znaczy, że narysujemy kilka kresek na mapie i pokażemy, że tam chcemy zbudować drogi. Chcemy mieć w rękach choćby wstępne analizy środowiskowe i społeczne, by uniknąć dotychczasowych błędów: nie budować dróg w kolizji z obszarami przyrodniczymi i uniknąć protestów lokalnych — dodaje wiceminister.
O jak duże fundusze będzie się starać ministerstwo?
— Kwot nie podam. Na razie staramy się jedynie uświadomić przedstawicielom Komisji Europejskiej, że Polska to taki gigantyczny węzeł drogowy Europy. Bez funduszy unijnych na inwestycje drogowe w nowej perspektywie nie będziemy mogli mówić o faktycznych transgranicznych połączeniach zachodniej Europy ze wschodnią czy z Rosją — podkreśla Radosław Stępień.
Zdobycie unijnej kasy na drogi oznacza jednak, że Polska będzie musiała zapewnić finansowanie wkładu własnego.
— Będzie tak jak do tej pory: wykorzystamy Krajowy Fundusz Drogowy zasilany kredytami Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) czy pieniędzmi z emisji obligacji — dodaje wiceminister.
Ale to oznacza dalsze zadłużanie się kraju. Lepiej byłoby wykorzystać model partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).
— Zależy, w jakiej formule. Jeżeli — jak do tej pory — skarb państwa będzie gwarantował kredyty zaciągane przez prywatnego partnera, a później płacił mu za udostępnienie drogi kierowcom, to może być to zbyt obciążające dla budżetu. Tańszy jest kredyt EBI zaciągany przez budżet państwa — uważa Radosław Stepień.
Rowerowa pokuta
Do PPP może także zniechęcić go casus autostrady A1 Stryków — Pyrzowice. W modelu PPP miała ją zbudować Autostrada Południe (Cintra, Ferrovial i Budimex), ale nie zdobyła finansowania, co tłumaczyła globalnym kryzysem. Radosław Stę-pień obiecywał, że trasa powstanie przed EURO 2012. Dziś wiadomo, że jej nie będzie.
Milan Szimonowski, były czeski minister transportu, który znalazł się w podobnej sytuacji i wbrew obietnicom nie zbudował w terminie autostrady do granicy z Polską, w ramach pokuty pieszo przeszedł jej szlakiem.
— Ja nie przejdę, przejadę rowerem. Całe 180 km. Ruszam z pracownikami i przyjaciółmi w ostatni tydzień sierpnia. Kto ma ochotę dołączyć, zapraszam — mówi Radosław Stępień.
13,1
mld zł Taka jest wartość umów podpisanych na rozwój sieci drogowej z funduszy UE, co daje prawie 45-procentowe wykorzystanie puli dostępnej w perspektywie budżetowej 2007-13...
98,9
mln zł ...tyle są warte umowy na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego (24,7 proc. wykorzystania)...
855,5
mln zł ...a taka jest wartość umów na drogi spoza sieci transgranicznej (8,2 proc.).