Polska ma szansę przeskoczyć Czechy

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-04-24 00:00

Jesteśmy numerem 1 dla firm, które u nas zainwestowały. Jak wyglądamy na tle regionu, okaże się pod koniec maja.

Mocną czwórkę: 4,87 punktów na 6 możliwych uzyskała Polska w badaniu atrakcyjności inwestycyjnej przeprowadzonym przez AHK, Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową we współpracy z siedmioma izbami w Polsce. Kolejny raz udało się zdeklasować wszystkie państwa w Europie Środkowej i Wschodniej. Drugie Czechy zdobyły 4,17 punktów, trzecia Słowacja 3,99 punktów. Ale to opinie 151 firm, które już działają w Polsce.

None
None

— Pod koniec maja opublikujemy wyniki badania, w którym bierzemy pod uwagę odpowiedzi inwestorów z całej Europy Środkowej i Wschodniej. W ubiegłym roku w tym rankingu wygrały Czechy. W tym roku Polska ma w naszym badaniu lepszy wynik, zobaczymy, na którym miejscu się znajdzie — mówi Michael Kern, dyrektor generalny AHK.

W 2012 r. Polska zdobyła łącznie 4,64 punktu. Najlepszy wynik w ośmioletniej historii badania, ponad 5 punktów, udało się nam zdobyć w 2010 r. W ankiecie respondenci oceniali 21 czynników. Jakość i dostępność lokalnych poddostawców zastąpiła w tym roku stabilność polityczną w pierwszej piątce atrybutów najbardziej docenianych przez inwestorów. Na najważniejsze pytanie, czy zainwestowaliby w Polsce ponownie, 94 proc. ankietowanych odpowiedziało twierdząco (rok temu 95 proc.). Przedstawiciele izb, które przyłączyły się do badania, wytykają nam słabe punkty.

— Słabością Polski jest trudny kontakt z administracją. Nie rozumiem też, dlaczego wschodnia część kraju została tak zaniedbana — dziwi się Pierre Wautelet z Belgijskiej Izby Gospodarczej.

— Co prawda kanadyjskie firmy z branży lotniczej wybrały właśnie Polskę Wschodnią i będzie ich przybywało, ale niezbyt dobrze czują się tu spółki, które chciały inwestować w energetykęczy zagospodarowanie odpadów. W przypadku gazu łupkowego sprawy nie wyglądają dobrze, zmiany regulacyjne nie następują odpowiednio szybko i kanadyjskie firmy rozważają ulokowanie pieniędzy w innych częściach świata. Jeśli polski rząd nie chce stracić ich zainteresowania, powinien działać szybko — mówi Marek Czetwertyński z Polsko-Kanadyjskiej Izby Handlowej.

— Największe wyzwania to rozbudowa i modernizacja infrastruktury oraz poprawa efektywności administracji i kontrola jej kosztów, o czym mówi co trzecia firma. Niemal 20 proc. respondentów oczekuje reformy finansów publicznych. 11,9 proc. inwestorów liczy na stabilizację kursu złotego — wymienia Michael Kern. Mimo zastrzeżeń inwestorzy nie szczędzą Polsce pochwał.

— Hiszpanie mówią o Polakach, że to śródziemnomorski naród, bo bardzo dobrze się z nimi dogadują, lepiej niż z innymi mieszkańcami regionu. Choć dla Hiszpanii naturalnym rynkiem jest Ameryka Łacińska, to Polska jest dziś, w dobie kryzysu, traktowana trochę jak ziemia obiecana — mówi Marcin Grodzki z Polsko-Hiszpańskiej Izby Handlowej. Fenomen dobrej współpracy mimo 3,4 tys. km odległości i niewielu wspólnych punktów w kulturze stara się wytłumaczyć Tiago Costa z Polsko-Portugalskiej Izby Handlowej.

— Polska jest dla Portugalii czwartym rynkiem inwestycyjnym, po Hiszpanii, Brazylii i Angoli. Powód? To bardzo dobry rynek. Nasi inwestorzy tu zostaną, a kolejni na pewno przyjdą — zapowiada Tiago Costa.