W medycynie od dwóch lat trwa zaciskanie pasa — z powodu ograniczonego budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) placówki medyczne musiały pożegnać się z dodatkowymi pieniędzmi na leczenie. Jednak są obszary, gdzie pieniądze leją się strumieniami — według szacunków „PB”, na horyzoncie pojawiają się inwestycje medyczne warte kilkaset milionów złotych.

Każda. Realizują je nie przedsiębiorcy, lecz publiczne instytuty. Wielkopolskie Centrum Onkologii (WCO) wraz z samorządem przygotowuje się do budowy Instytutu Radioterapii Protonowej, wartego — bagatela — 330 mln zł. Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego, informował, że pieniędzy na finansowanie projektu poszuka w Brukseli (w ramach nowej perspektywy unijnej), w kasie NFZ oraz Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych.
Sens w Poznaniu…
Inwestycja nie byłaby aż tak dużym zaskoczeniem, gdyby nie fakt, że analogiczny ośrodek — Narodowe Centrum Radioterapii Hadronowej (NCRH) — uruchomił niedawno w małopolskich Bronowicach Instytut Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk z Krakowa. Placówka, która kosztowała około 240 mln zł (ponad połowa popłynęła z Brukseli), wykorzystuje potencjał w zaledwie kilku procentach. Co ciekawe, WCO jako członek konsorcjum było zaangażowane w jego budowę. — Starania środowiska fizyków i lekarzy w końcu przynoszą efekty. Co istotne, planowane są kolejne ośrodki — mówi Paweł Olko, koordynator NCRH.
Inwestycje, na które na Zachodzie mogą sobie pozwolić najbogatsze państwa, takie jak Niemcy czy Szwecja, budzą oczywiście kontrowersje. Zdaniem Adama Rozwadowskiego, prezesa giełdowego Enel-Medu, o ile budowa pierwszego ośrodka — w Krakowie — ma jakiś sens, to drugiego, mija się z celem.
— Pierwszy nie jest jeszcze w pełni wykorzystany. Czy Polskę stać na bezsensowne wydawanie kolejnych kilkuset milionów złotych — pyta Adam Rozwadowski. Podobnego zdania jest Jacek Liszka, prezes sieci diagnostycznej Voxel.
— Placówka w Krakowie była pierwsza, ma świetnych specjalistów etc. Decyzja o budowie drugiego ośrodka jest kuriozalna. Nie można przecież zapominać, że oprócz wysokich kosztów inwestycji drogie jest też utrzymanie ośrodka, który jest bardzo energochłonny. Wysoki będzie też koszt badania. Gdy technologię wprowadzano w USA, za jedno badanie trzeba było zapłacić nawet 100 tys. USD. Czy NFZ wyłoży takie pieniądze — pyta Jacek Liszka. Poznańscy inwestorzy — dyrektor WCO i marszałek województwa — nie odnieśli się do zarzutów związanych z sensownością milionowej inwestycji.
Zdaniem Marka Balickiego, byłego ministra zdrowia, w pierwszej kolejności powinni skonsultować inwestycję z publicznym płatnikiem. Przytacza przykład Wieliszewa, gdzie kilka lat temu za unijne pieniądze wybudowano Instytut Chirurgii Cybernetycznej — Centrum Cyber Knife, który dysponuje urządzeniem niszczącym tkanki nowotworowe z dokładnością do ułamków milimetra. Placówka, która kosztowała 20 mln zł, nadal nie ma kontraktu z NFZ.
Taki sam los spotkał Cyber Knife w Gliwicach — również działa bez kontraktu, mimo że połowę pieniędzy, około 11 mln zł, wyłożyło Ministerstwo Zdrowia. — Wszystkie te inwestycje dowodzą zupełnego braku koordynacji. Szczególnie tak duże projekty, jak w Krakowie czy Poznaniu, powinny być planowane odgórnie. Po to, aby później przyjmowałypacjentów, a nie stały puste — mówi Marek Balicki.
…i w Warszawie
Nie tylko nowe projekty w onkologii budzą kontrowersje. Część ekspertów zastanawia się również nad sensownością budowy szpitala południowego w Warszawie. Inwestycja ma kosztować 420 mln zł. Z tym że łóżek szpitalnych w Warszawie jest za mało, zgadzają się wszyscy. Różne są jednak pomysły, jak temu zaradzić. Adam Rozwadowski uważa, że łóżkową lukę mogliby wypełnić przedsiębiorcy.
— Szpital dawnych sióstr Elżbietanek na warszawskim Mokotowie [jego właścicielem jest Marek Stefański, założyciel budowlanej Pol-Aquy — red.] nadal nie może przyjmować publicznych pacjentów. Część chorych mógłby obsłużyć też szpitala Medicovera. Niestety, nadal żyjemy w kraju, w którym politycy wolą wydać miliony na infrastrukturę, kompletnie bezsensownie, niż dać zarobić przedsiębiorcy — mówi Adam Rozwadowski. Urząd Miasta Stołecznego Warszawy nie odpowiedział na nasze pytania, związane z nową inwestycją. Robert Mołdach, ekspert ds. ochrony zdrowia Pracodawców RP, uspokaja. Jego zdaniem, szał milionowych, często bezsensownych, inwestycji w medycynie wkrótce się skończy.
— Zbliżają się wybory, a przed wyborcami trzeba się czymś pochwalić — mówi Robert Mołdach.