WizzAir chce latać do krajów byłego ZSRR. Wierzy, że rynek tanich przelotów będzie rósł w tempie 20-30 proc. rocznie.
Węgierski WizzAir był dotąd największą tanią linią w regionie. W tym roku nie powinno się nic zmienić.
— Z Polski i w odwrotnym kierunku poleci z nami 2 mln pasażerów — zapowiada Jozsef Varadi, prezes WizzAir.
To dwie trzecie wszystkich podróżnych, na jakich liczy WizzAir w tym roku. W sumie należąca do funduszy inwestycyjnych i osób prywatnych spółka przetransportuje 3 mln osób.
— Ubiegły rok zakończyliśmy 40-procentowym udziałem w rynku, w tym roku liczymy na utrzymanie pozycji — dodaje Jozsef Varadi.
Prezes WizzAir przewiduje jednocześnie, że dynamika przyrostu pasażerów tanich linii już niedługo zacznie spadać. Przewozy tanich linii w Polsce w ciągu ostatniego roku podwoiły się.
— Tak dużej dynamiki nie da się utrzymać na dłuższą metę. IATA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego) prognozuje dla regionu przyrosty rzędu 5 proc. rocznie, jednak myślę, że w ciągu następnych pięciu lat przyrosty w Polsce będą się kształtowały na poziomie 20-30 proc. rocznie — przewiduje Jozsef Varadi.
WizzAir planuje na następny rok przewiezienie 4-5 mln pasażerów.
— Myślę, że w 2010 r. wszystkie tanie linie przewiozą około 10 mln osób. Chcemy, by 30-40 proc. należało do nas — dodaje prezes linii.
Tak jak Norwegowie
Linia coraz bardziej liczy na pasażerów z Europy Wschodniej.
— Rozważamy certyfikowanie się w Polsce, by na mocy polskich umów latać na Wschód. Alternatywnie bierzemy pod uwagę oczekiwanie na możliwość latania do Europy Wschodniej na mocy unijnych porozumień z tymi krajami — wyjaśnia Jozsef Varadi.
Polska ma korzystne umowy dotyczące przewozu osób, m.in. z Białorusią, Ukrainą i Rosją. Ich wykorzystanie to nie jest nowy pomysł. Z takiego rozwiązania chce skorzystać Norwegian Air, tania linia latająca z Oslo.
Giełda wciąż aktualna
Węgierski przewoźnik myśli także o poszukaniu kapitału na europejskiej giełdzie.
— Rozważamy IPO w ciągu trzech lat. Za wcześnie na szczegóły, jednak na pewno nie będzie to parkiet w Budapeszcie — mówi prezes WizzAir.
Węgrzy nie obawiają się konkurencji wielkich tanich linii, np. Ryanaira.
— Wygrywamy na polskim rynku dzięki bardzo rozbudowanej siatce. I to jest w Polsce silniejszy argument niż efekt skali — ocenia Jozsef Varadi.
Linia bazuje w Polsce na 7 samolotach. Lata do pięciu polskich portów i rozmawia z kolejnymi. Posiada bazy w Katowicach, Warszawie i Gdańsku, zatrudnia 220 osób.
— W czasie naszej obecności w Polsce zainwestowaliśmy około 30 mln EUR — zapewnia Jozsef Varadi.