Polska może nie sprostać normom UE

Karolina Guzińska
opublikowano: 2002-02-14 00:00

Po akcesji Polski do Unii Europejskiej, około 2,5 tys. zakładów przemysłowych będzie musiało starać się o pozwolenia zintegrowane na emitowanie zanieczyszczeń do powietrza, wody i ziemi. Po kilkuletnim okresie dostosowawczym zacznie bowiem u nas obowiązywać unijna dyrektywa IPPC w sprawie zintegrowanego zapobiegania i kontroli zanieczyszczeń.

Obecnie w naszym kraju wydawane są osobne koncesje na wprowadzanie zanieczyszczeń do poszczególnych elementów środowiska.

— System ten powoduje, że wiele zakładów zmniejszając np. emisję do powietrza, wprowadza więcej zanieczyszczeń do ziemi. Kraje unijne miały ten sam problem, dlatego stworzono instrumenty prawne zapewniające zintegrowane zapobieganie i kontrolę zanieczyszczeń — tłumaczy Ryszard Pazdan, prezes firmy doradczej Atmoterm, przewodniczący Komisji Rozwoju Zrównoważonego w Związku Polskiego Przemysłu, Handlu i Finansów Lewiatan.

Nowe prawo ochrony środowiska (ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r.) precyzuje kwestie związane z pozwoleniami zintegrowanymi (będą musiały starać się o nie zakłady wyposażone w instalacje, których funkcjonowanie i skala działalności może powodować znaczne zanieczyszczenie środowiska lub jego elementów), jednak zdaniem Ryszarda Pazdana wiele przedsiębiorstw wciąż nie zdaje sobie sprawy, że dostosowanie się do wymogów IPPC będzie znaczyło dla nich być albo nie być.

— Aby otrzymać pozwolenie zintegrowane emitent musi spełnić szereg obowiązków. Przede wszystkim stosować tzw. BAT, czyli najlepsze dostępne techniki, zarówno w sferze technologii, jak i instalacji. Termin „najlepsze” odnosi się tu do efektywności ochrony środowiska, natomiast pojęcie „dostępne” oznacza osiągalność, także pod względem cenowym — wyjaśnia Ryszard Pazdan.

Konieczność sprostania wymogom BAT dotknie polski przemysł. Takie branże jak sektor paliwowy czy hutnictwo będą musiały ponieść znaczne nakłady finansowe na modernizację technologiczną.

— W marcu nasza komisja poprowadzi dla firm członkowskich Lewiatana cykl szkoleń na temat zagadnień prawnych związanych w pozwoleniami zintegrowanymi. Zamierzamy też stworzyć centrum wymiany informacji, w którym firmy będą mogły dowiedzieć się, gdzie można najtaniej kupić określone technologie. Inicjatywa tych działań wyszła od samych przedsiębiorców. Niestety odnosimy wrażenie, że poza kilkoma osobami w różnych ministerstwach, polskie władze nie przejmują się sprawami związanymi z IPPC. Można powiedzieć, że nasz kraj znajduje się w uśpieniu — uważa Ryszard Pazdan.

Zdaniem Jerzego Kołłajtisa, dyrektora firmy konsultingowej ERM Polska, brakuje polityki rządu w zakresie przygotowania kraju na przyjęcie dyrektywy IPPC. Polska np. nie wysyła swoich przedstawicieli na spotkania w ramach forum wymiany informacji na temat BAT. Ich celem jest m.in. przygotowanie dokumentów referencyjnych, tzw. BREF’ów, na podstawie których kraje członkowskie UE oraz kraje kandydujące będą podejmowały decyzje o udzielaniu (lub o odmowie) zakładom przemysłowym zintegrowanych pozwoleń.

— Kraje, które nie zdecydują się na udział w obradach, są pozbawione wpływu na ostateczny kształt dokumentu BREF. Podczas obrad wyraźnie zarysowują się „grupy nacisku”. Z jednej strony, przemysł dąży do przyjęcia parametrów łatwych do spełnienia, a z drugiej — przedstawiciele agencji ochrony środowiska chcą podwyższania wymogów. Nakładają się na to interesy niektórych państw, szczególnie tych dysponujących wysoko rozwiniętymi technologiami, których przyjęcie za wzór do BREF-u stanowiłoby dla konkretnego państwa element podwyższający konkurencyjność jego gospodarki — opowiada Jerzy Kołłajtis.

Dodaje, że jeżeli poprzeczka wymogów technicznych zostanie, przy biernej postawie Polski, podniesiona nazbyt wysoko, nastąpi rozpad całych gałęzi naszego przemysłu.

— Jeszcze gorszy scenariusz przewiduję, jeżeli Polska po wejściu do Unii nie będzie w stanie sprostać wymaganiom i zacznie naginać obowiązujące normy do swoich potrzeb. Mogą nas spotkać dotkliwe kary za „ekodumping”, a zarzuty te już były Polsce stawiane w przeszłości —przestrzega Jerzy Kołłajtis.