Polska może pójść na ustępstwa w rozmowach z UE

opublikowano: 2002-02-11 19:00

BRUKSELA (Reuters) - Rząd Polski przyznał w poniedziałek, że nie uzyska pełnego dostępu do subsydiów dla rolnictwa w momencie wejścia do Unii Europejskiej, które nastąpi prawdopodobnie w 2004 roku.

Dotychczas polskie władze domagały się pełnego wymiaru dopłat dla rolników od momentu przystąpienia do UE, co mogłoby opóźnić cały proces rozszerzenia.

"Jesteśmy świadomi, że na początku nie uzyskamy 100 procent bezpośrednich dopłat dla rolników" - powiedział wicepremier i minister rolnictwa Jarosław Kalinowski podczas konferencji prasowej w Brukseli.

"Nie chodzi o to, że Polska stara się wejść do UE tylko po to by dostać od niej pieniądze. Korzyści muszą być wzajemne" - dodał Kalinowski, który wcześniej spotkał się z unijnym komisarzem ds. rolnictwa Franzem Fischlerem.

Zgodnie z ostatnią propozycją Komisji Europejskiej w momencie przystąpienia w 2004 roku Polska i inne kraje Wschodniej Europy otrzymają tylko 25 procent dopłat bezpośrednich otrzymywanych przez unijnych farmerów. Poziom ten ma być osiągnięty stopniowo przez okres 10 lat.

Kalinowski powiedział, że rząd w Warszawie będzie starał się skrócić ten okres do trzech lat.

RÓWNE TRAKTOWANIE

"W 2006 roku wszyscy członkowie UE, obecnie i nowi powinni mieć równe prawa" - dodał. Nie chciał jednak powiedzieć jaki poziom dopłat bezpośrednich satysfakcjonowałby polski rząd.

Kalinowski zagroził również, że już po rozszerzeniu rząd może utrzymać cła na cześć sprowadzanej z UE żywności, jeżeli Polska będzie musiał czekać dłużej niż trzy lata na pełen dostęp do Wspólnej Poltyki Rolnej (CAP).

Zdaniem unijnych władz takie działania są sprzeczne z zasadami wspólnego rynku krajów piętnastki.

Ostateczna decyzja w sprawie wartości środków dla nowych członków zależy od rządów państw tworzących UE. Dotychczas cześć z nich chłodno przyjęła propozycję Komisji aby w okresie 2004-2006 przeznaczyć na rozszerzenie 40,2 miliarda euro.

Zdaniem większości kandydatów oferta przedstawiona przez Komisję jest za niska. Natomiast cześć krajów, w tym Niemcy, które dostarczają największą ilość środków do unijnego budżetu, uważają plany KE za zbyt szczodre.

Fischler zobowiązał się bronić przedstawionych propozycji przed wszelkimi próbami ich zmniejszenia. Jego zdaniem nie można dopuścić do sytuacji, gdy nowi członkowie więcej wpłacają niż otrzymują z budżetu.

Kalinowski wyraził obawę, że spory między obecnymi członkami Unii dotyczące planu Komisji mogą opóźnić termin zakończenia negocjacji przed końcem 2002 roku.

Niemcy, Holandia, Wielka Brytania i kilku innych członków UE chciałoby osiągnąć porozumienia w sprawie reformy Wspólnej Polityki Rolnej przed rozszerzeniem.

Jednak rząd Francji jest zwolennikiem utrzymania dopłat w ramach CAP, które pochłaniają połowę 90 miliardowego rocznego budżetu Unii.

Kalinowski ma nadzieję, że spory w sprawie reformy CAP i środków przeznaczonych na rozszerzenia ucichną po majowych wyborach we Francji i wrześniowych w Niemczech.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))