Polska nie Stany Zjednoczone, Andrychów nie Nowy Orlean

Kazimierz Krupa
opublikowano: 05-09-2005, 00:00

Tym razem na szczęście. Ponieważ u nas wszystko jest mniejsze, chociażby tylko proporcjonalnie, więc i klęska żywiołowa, jaka dotknęła Andrychów na Podbeskidziu, nie da się porównać z hekatombą Nowego Orleanu w stanie Luizjana. Huragan Katrina, który spustoszył część wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, powodując śmierć tysięcy ludzi i niewyobrażalne straty w Nowym Orleanie i okolicznych mniejszych miastach, uszkodził kilkadziesiąt platform wiertniczych w Zatoce Meksykańskiej, to nie powódź w Andrychowie, Targanicach Dolnych i innych wsiach Andrychowszczyzny. A jednak.

Rozmiary klęski, która dotknęła Luizjanę, ale także zjawiska, jakie się przy okazji ujawniły (złodziejstwo, brak solidarności, działalność gangów), są przerażające, podjęte jednak działania, mające na celu opanowanie sytuacji w regionie, niesienie pomocy najbardziej jej potrzebującym budzą z kolei szacunek. Mobilizacja gwardii narodowej, przesiedlenia obejmujące setki tysięcy ludzi, uruchomienie rezerw finansowych w wysokości kilkunastu miliardów złotych — to inicjatywy, które podjęte zostały z dnia na dzień. I nawet jeżeli nie są wystarczające, można być przekonanym, że po opanowaniu pierwszego szoku, uprzątnięciu i oczyszczeniu terenu Nowy Orlean natychmiast stanie się jednym wielkim placem budowy. Po wydaniu kilku miliardów na akcję ratowniczą Kongres, na wniosek prezydenta, już uruchomił ponad 10 mld dolarów na pomoc dla ofiar, dodając, że jest to tylko fundusz wstępny, na najbliższe tygodnie. Fundusze na odbudowę będą znacznie większe.

W Andrychowie i okolicach natura też pokazała, na co ją stać. W całej gminie zniszczone są fragmenty dróg, mosty, sieci energetyczna, gazowa i telefoniczna, ogródki, powyrywane drzewa, zalane budynki, piwnice i studnie. Klęska jest, ale o stanie klęski żywiołowej mieszkańcy mogą zapomnieć, bo służby wojewody uznały, że tragedia objęła zbyt mały obszar. Mniejsza zresztą o nomenklaturę, gorzej, że władze i mieszkańcy andrychowskiej gminy, mozolnie walczący z tragicznymi skutkami ostatniej ulewy i powodzi, zostali pozostawieni sami sobie. Mimo strat szacowanych na ponad 100 mln złotych nie mają co liczyć na pieniądze na odbudowę. Ponad tydzień po ulewnych deszczach i powodzi z rezerwy celowej budżetu państwa, z przeznaczeniem na wypłatę zasiłków celowych, gmina dostała... 140 tys. zł (ot, tyle co średniej klasy samochód dla któregoś z ministrów). Na odbudowę zniszczonej infrastruktury drogowo-mostowej i kanalizacyjnej obiecano jej dofinansowanie w wysokości... 2,24 mln zł. Dobre i to, bo uda się odbudować dwa mosty i naprawić część kanalizacji. Ale co z resztą?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy