Polska odpowiedź na duńskie zarzuty

To czarny PR dla polskiej, ale też unijnej żywności — twierdzi branża. A przecież Duńczycy też ją u nas produkują.

Polscy producenci żywności szybko zareagowali na duńskie rewelacje na temat naszych artykułów spożywczych. Po tym jak po protestach internautów sieć Netto (należąca do Dansk Supermarked) zrezygnowała z szerokiego wprowadzenia do duńskich sklepów polskich produktów, Mjette Gjerskov, minister rolnictwa Danii, napisała na Twitterze: „Netto będzie kupować polskie produkty.Hmm. To oznacza więcej pestycydów, gorsze traktowanie zwierząt i niższe płace. Wybór należy do was!”.

Bezcenny wizerunek

Już nie wirtualnie, lecz za pośrednictwem dyplomatycznych kanałów, odpowiedziała jej Rada Gospodarki Żywnościowej (RGŻ). W kierowanym do Mjette Gjerskov liście wskazała m.in., że produkcja żywności w Polsce oparta jest na obowiązujących w całej Unii Europejskiej przepisach prawa i standardów.

— Nie chodzi nam o wytaczanie ciężkich dział, ale o uświadomienie duńskim urzędnikomrównież tego, jak silne jest zaangażowanie duńskiego kapitału w Polsce — mówi Bronisław Wesołowski, przewodniczący RGŻ.

Duńskie inwestycje w Polsce przekroczyły 3 mld EUR i działa u nas wiele duńskich firm, również spożywczych. Dlatego, zdaniem RGŻ, duńskie firmy znają polskie przetwórstwo żywności i od dawna mogą obserwować jakość procedur kontrolnych, procesów technologicznych, handlowych i tym samym jakości produktów. Na naszym żywnościowym rynku obecne są m.in. mleczarska Arla Foods (z marką Lurpak), ciastkarskie Dan Cake, Danish Crown, czyli mięsny Sokołów, czy znany wszystkim piwoszom Carlsberg.

— Konkurencja na rynku powinna odbywać się wyłącznie poprzez cenę, jakość czy walory smakowe produktów, a nie przez czarny PR. Wypowiedzi duńskich urzędników wyższego szczebla podważają wiarygodność unijnego systemu bezpieczeństwa żywności i całej europejskiej żywności. Wizerunek dobrej, bezpiecznej żywności jest bezcenny dla każdego kraju, również Danii — twierdzi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ).

Stary, dobry PR

Nie jest to pierwsze użycie czarnego PR przeciwko polskiej żywności.

— Pierwsza tego typu kampania była tuż po wejściu do Unii, kiedy nasz eksport m.in. do Wielkiej Brytanii dynamicznie zaczął rosnąć. W angielskich mediach pojawiło się wiele informacji podważających jakość i bezpieczeństwo naszego mięsa. Opisywano rzekome złe warunki w zakładach mięsnych, a Polskę przedstawiano jako kraj barbarzyńców niedbających o dobrostan zwierząt — mówi Andrzej Gantner.

Ubiegły rok przyniósł wiele negatywnych informacji na temat polskiej żywności w Czechach. Zaczęło się od afery solnej, ale później różni producenci, m.in. słodyczy, alarmowali, że ich produkty są dyskryminowane.

— Mieliśmy do czynienia z prawdziwą nagonką na polskie firmy i dystrybutorów sprowadzających polskie produkty. Tego typu sytuacje pokazują, jak bardzo zaostrza się walka o ochronę interesów narodowych producentów oraz jak mimo wspólnego rynku próbuje się tworzyć bariery w unijnym handlu — dodaje dyrektor PFPŻ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane