Polska odrobiła lekcję, Niemcy nie

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2022-03-18 13:23

Jesteśmy blisko uniezależnienia się od rosyjskiego gazu, a zastąpienie ropy to kwestia jednego tankowca tygodniowo z innego kierunku — mówi Michał Kurtyka, były minister klimatu i środowiska.

fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu

„PB”: Czy wciąż potrzebujemy rosyjskich paliw?

Mamy największy kryzys energetyczny od II wojny światowej, ale sytuacja jest inna w przypadku ropy i gazu. Polska zużywa rocznie 475 tys. baryłek ropy, z czego 98 proc. importuje, a nieco ponad 60 proc. importu pochodzi z Rosji. Przy wprowadzeniu zmian te 300 tys. baryłek dziennie ropy z Rosji możemy względnie szybko zastąpić surowcem z innego kierunku. To ekwiwalent jednego tankowca tygodniowo. Arabia Saudyjska czy Iran dysponują potężnymi rezerwami. Te dwa kraje mogłyby zwiększyć dzienną produkcję o łącznie 6 mln baryłek ropy. W przypadku Arabii Saudyjskiej trzeba zawrzeć kontrakty, w przypadku Iranu sprawa jest bardziej skomplikowana, bo jest objęty sankcjami. Musimy rozmawiać z sojusznikami z UE i USA, by jak najszybciej uzyskać ropę spoza Rosji. Co ważne — naszym rafineriom byłoby najłatwiej technicznie zastąpić ropę rosyjską ropą irańską. Ponieważ jej nie ma, niezbędne jest jak najszybsze dostosowanie techniczne naszych rafinerii. Zawsze wspierałem działania dywersyfikacyjne, w tym przesterowanie instalacji w rafineriach na inny rodzaj ropy. To musi teraz zdecydowanie przyspieszyć.

Ile trwa zmiana technologii?

Jeśli nadal nie będzie dostępu do ropy irańskiej, to może potrwać. Sytuacja dotyczy jednak kontekstu wojennego i takie działania powinny mieć absolutny priorytet. Na przełomie pierwszego i drugiego kwartału jest przewidziany duży remont rafinerii Lotosu, warto przy tej okazji podjąć proces dostosowania jej do innych gatunków ropy.

Jak jest z gazem?

Polska od początku lat 90. była uzależniona od jednego dostawcy, dostaw jednym systemem gazociągów przez Ukrainę i potem gazociągiem jamalskim. Doświadczyliśmy bardzo wielu szantaży monopolisty — Gazpromu. Dlatego Polska przeprowadziła bardzo wiele działań zmierzających do dywersyfikacji. W tym roku oddajemy do użytku Baltic Pipe, rurę łączącą wybrzeże polskie przez wybrzeże duńskie z szelfem norweskim, największym zasobem gazu w zachodniej części Europy. To rura o przepustowości 10 mld m sześc. Sprowadzamy dziś z Rosji 9,6 mld m sześc. Wypełnienie Baltic Pipe gwarantuje dywersyfikację. Jest jednak, podobnie jak w przypadku ropy, kolejka chętnych. PGNiG i Lotos zabezpieczyły już 2,5 mld m sześc. i działały na rzecz zwiększenia do 4 mld m sześc. z szelfu norweskiego. Reszta to umiejętności zakupowe PGNiG i wsparcie rządu, bo walczyć będziemy na tym rynku np. z Niemcami. Na szczęście mamy rozbudowujący się gazoport LNG. Wkrótce powiększymy poziom możliwego przerobu z 5 mld m sześc. o 1,3 mld m sześc. Pełną niezależność gazową osiągniemy pod koniec roku, pod warunkiem że spółki dokończą rozpoczęte prace.

Czy nasz rząd zrobił wszystko, by uniezależnić się od ropy i gazu? Czy można było zrobić coś szybciej i lepiej?

Zrobiono bardzo dużo w warunkach zwyczajnych i ekonomicznych. Teraz wchodzimy w kontekst agresji, który powinien wyzwolić zupełnie nowe myślenie inwestycyjne, ekonomiczne i tempo procesów.

Czy stać nas na droższe surowce?

Ceny ropy spadają. To może być ciężki rok, ale Polska na tle innych krajów UE jest naprawdę w niezłej sytuacji. Nasza infrastruktura gazowa jest gotowa, naftoport pracuje. Powinniśmy uruchomić działania zmniejszające popyt — elektryfikować transport, wprowadzić udogodnienia dla transportu publicznego lub nawet uczynić go bezpłatnym. To są działania, które będą obniżały koszt sankcji. Arytmetyka wygląda jednak następująco: z jednej strony są wyższe koszty energii, a z drugiej życie ludzi na Ukrainie i pokój w naszej części Europy.

Czy nie znajdą się państwa, które mimo sankcji będą handlować z Rosją? Okazało się, że mimo sankcji po 2014 r. Europa Zachodnia sprzedawała jej broń...

Polska podjęła bardzo zaawansowane działania na rzecz dywersyfikacji dostaw surowców. Nie stało się tak w przypadku naszego sąsiada — Niemiec czy wielkiego konsumenta — Włoch. Można się spodziewać, że dyskusja tam będzie miała zupełnie inny przebieg. Będziemy gwarantem bezpieczeństwa gazowego dla Niemiec, w których nie powstał żaden terminal LNG. Zwracaliśmy uwagę, że Nord Stream 1 i Nord Stream 2 to projekty niekorzystne dla bezpieczeństwa energetycznego krajów, które teraz znalazły się w pułapce. Będzie wiele wyzwań, z którymi europejskie gospodarki będą się musiały zmierzyć, ale wybór jest jasny.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania

w tym tygodniu: „Jak zakręcić kurek z Rosji”

goście: dr Joanna Maćkowiak-Pandera — Forum Energii, Michał Kurtyka — ekspert, Sylwester Śmigiel — Gaspol, Kamil Kliszcz — analityk, Marcin Dobrowolski — Biznes24