Polska oszalała na punkcie Dreamlinera

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2012-11-14 15:31

Nie macie jeszcze dość Dreamlinera? Ja już mam, chociaż jeszcze nie przyleciał…

Czy wiecie, że jeden dzień może trwać dwa dni? W środę LOT ogłosił „Dwudniową szaloną środę z Dreamlinerem LOT-u”. Szalone środy to dni, w które można kupić tanio bilety narodowego przewoźnika. Teraz szalona środa potrwa do czwartku. Wszystko z okazji przylotu Dreamlinera. Być może takie kłopoty z rozciągnięciem czasu nie powinny dziwić. W końcu Dreamlinery miały wzmocnić flotę narodowego przewoźnika w… 2008 r. Zresztą, bądźmy sprawiedliwi. Skoro wielki amerykański koncern może pomylić się o cztery lata, to chyba polski przewoźnik ma prawo ogłosić, że środa trwa dwa dni, prawda?

Uroczystość odbioru Dreamlinera w Seattle, z lewej Marcin Piróg, szef LOT, z prawej John Wojick z Boeinga
Uroczystość odbioru Dreamlinera w Seattle, z lewej Marcin Piróg, szef LOT, z prawej John Wojick z Boeinga
None
None

Szaleństwo w LOT zaczęło się już wcześniej. We wtorek, dwa dni przed przylotem maszyny do Polski, biuro prasowe przesłało informację z poniedziałkowego odbioru kluczy przez prezesa Piroga. W Seattle.

PLL LOT na oglądanie samolotu marzeń (które już jutro, jakby ktoś nie wiedział) zapraszał już pod koniec października. Przesłał regulamin, tak: regulamin dla dziennikarzy! Na imprezie panować mają iście lotnicze standardy i porządek – operatorzy kamer mają wystąpić w odblaskowych kamizelkach, wywiady można przeprowadzać pod ‘press wall’ lub w namiocie przy wejściu dla mediów, a najważniejsze wydarzenia odbędą się od 16-17 (wtedy biuro prasowe „sugeruje gotowość”).

Entuzjazm z otrzymania Dreamlinerów jest ogromny, zarząd LOT-u wiele sobie po nowej maszynie obiecuje. Nareszcie przestanie dostawać w kość przez drogie paliwo, bo Boeing 787 pali go o 20 proc. mniej. Poza tym, LOT jest pierwszą EUROPEJSKĄ linią, która zaoferuje loty wspaniałą maszyną. Na pewno wszyscy będą chcieli latać przez Warszawę, byle tylko wypróbować tego nieziemskiego komfortu…

Pod sukces LOT-u chcą się podpiąć inni. Lotnisko im. Chopina chwali się, że jest „jednym z najlepiej utrzymanych lotnisk na świecie i jest gotowe na przyjęcie Dreamlinera”. Tak ocenia nie byle kto, tylko sama firma Boeing! Co prawda eksperci Boeinga wizytowali lotnisko w 2007 r. i to wtedy uznali je za „jedno z najlepszych”, ale przecież teraz jest jeszcze lepiej.

Z kolei firma Rolls-Royce, której silnik napędza Boeinga 787, chwali się niesamowitymi parametrami technicznymi, ale nie można ich ujawniać do momentu przylotu samolotu do Polski. Ciekawe dlaczego to taka tajemnica? A może Rolls-Royce celuje w szczyt zainteresowania Dreamlinerem?

Już sobie wyobrażam informacje w telewizji, portalach i artykuły gazetach. Chyba poczytam książkę.