Polska, OZE i kara

Za trzy lata musimy pokazać Brukseli, że 15 proc. naszej energetyki to źródła odnawialne. Są sygnały, że nie damy rady.

Im bliżej do 2020 r., tym więcej alarmistycznych raportów. Przypominają, że do tego czasu Polska będzie musiała się zmierzyć z celem opisującym łączny udział energii ze źródeł odnawialnych (OZE) w zużyciu energii przez odbiorców końcowych. W unijnej dyrektywie Polska zobowiązała się, że dojdzie do 15 proc., a cel na własne potrzeby (czyli w Krajowym Planie Działań) przyjęła nawet ambitniejszy, bo 15,5 proc. Raport najświeższy, przygotowany przez amerykańską firmę doradczą Ecofys i wiedeński Uniwersytet Techniczny, ostrzega polskich decydentów, że Polska może celu nie wykonać.

— W wariancie pesymistycznym szacujemy, że Polska dojdzie do ok. 10 proc. w 2020 r., a w wariancie optymistycznym — do 13,8 proc. — mówi Izabela Kielichowska, menedżer w firmie Ecofys. Podobnych alarmów było już kilka. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej przypomina, że już w 2010 r., czyli tuż po przyjęciu dyrektywy, ostrzegało, że osiągnięcie celu wymaga pracy. Takich raportów przybywa.

— Niepokoi kilka czynników. Po pierwsze, zmiana legislacji na mniej przyjazną zniechęca inwestorów do branży OZE. Po drugie, niskie ceny zielonych certyfikatów [to instrument wsparcia dla zielonej energetyki — red.] silnie obniżają rentowność zielonych inwestycji. Po trzecie, Polsce słabo idzie rozwijanie OZE w cieple i transporcie, które też wliczają się do ogólnego celu wyznaczonego na 2020 r. — wylicza Izabela Kielichowska. W efekcie, zdaniem menedżerki w firmie Ecofys, nie można liczyć na to, że do celu 15 proc. polska energetyka dojedzie na samej sile rozpędu. W 2015 r. z OZE pochodziło wprawdzie 11,8 proc. energii w Polsce, ale wtedy też pojawiła się m.in. nowa legislacja, która zahamowała rozwój branży. Wtedy też spadły dramatycznie ceny zielonych certyfikatów, co skłoniło firmy energetyczne do odejścia od współspalania biomasy, uznawanej formalnie za odnawialne źródło energii.

— W obliczu ryzyka niewypełnienia celu OZE rząd ma do wyboru trzy ścieżki. Pierwsza to działanie i zastanowienie się, co można jeszcze zbudować. Jeśli rządowi nie zależy na tym celu, to w grę wchodzi ścieżka druga, czyli próba załatania dziury np. transferami statystycznymi [chodzi o płacenie innemu krajowi za prawo do uwzględnienia jego źródeł w polskim miksie energetycznym — red.]. Jeśli rządowi nie zależy, ale też nie chce łatać dziury, to pozostaje zmierzyć się ze skutkami prawnymi. Czyli np. karą od Komisji Europejskiej — mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, ekspert z Forum Energii. Zdaniem Karola Lasockiego, partnera w kancelarii K&LGates, perspektywa kary jest realna, choć metoda jej wyliczania nie jest jeszcze jasna.

— Logika nakazuje wzięcie pod uwagę np. średniego kosztu budowy instalacji OZE i na tej podstawie wycenienie luki w danym kraju — przewiduje Karol Lasocki. W podobny sposób można szacować koszt ewentualnych transferów statystycznych, do których mogłoby dojść w 2020 r. Nie tylko Polska może być nimi zainteresowana. Transfer planuje już np. bardzo zurbanizowany Luksemburg, który ogłosił już, że zapłaci Estonii za możliwość uwzględnienia jej zielonych źródeł we własnym miksie.

— Transfer oznacza jednak, że pieniądze, miejsca pracy i efekt ekologiczny pojawią się w innym kraju, a nie w Polsce — zauważa jednak Karol Lasocki. Ministerstwo Energii nie odpowiedziało wczoraj na nasze pytanie o rodzaje ryzyka związane z celem dla OZE na 2020 r. Dokładnie rok temu wiceminister Andrzej Piotrowski mówił, że jest o ten cel spokojny. — Do 15 proc. w 2020 r. dojedziemy siłą rozpędu. Rząd nie musi podejmować żadnych szczególnych działań — przekonywał wiceminister energii. Zapowiadał wówczas, że rząd będzie wspierać klastry, biogazownie i współspalanie biomasy z węglem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska, OZE i kara