211 pizzerii w całym kraju — po kilkunastu latach działania Da Grasso pod względem liczby lokali nad Wisłą ustępuje tylko sieciom McDonald’s i AmRestu. Łódzka spółka zaczynała od restauracji przy Piotrkowskiej, dziś — poprzez franczyzę — jest obecna niemal w całym kraju. — W ramach franczyzy działa 207 lokali w naszej sieci. W czerwcu w Łodzi rozpoczęliśmy testy pierwszych placówek ajencyjnych. Chcemy je zakończyć do stycznia — mówi Magdalena Piróg, wiceprezes Da Grasso, odpowiedzialna za rozwój sieci. Spółka pozostawi sobie tylko jeden lokal własny, by zachować bezpośredni kontakt z rynkiem i testować nowe menu i rozwiązania. Franczyzobiorca rekordzista prowadzi 5 lokali.
Pizza jak świeże bułeczki
Każdego dnia Da Grasso sprzedaje 30 tys. pizz. W skali roku daje to prawie 11 mln sprzedanych włoskich placków. — Jesteśmy w dużej mierze kryzysoodporni. Pizzy może się czasami sprzedawać trochę mniej, ale klienci z niej nie zrezygnują, bo jest po prostu tania i idealna do zjedzenia przez kilka osób — mówi Magdalena Piróg. Jeśli oceniać tylko po konsumpcji włoskich placków, kryzys mamy dawno za sobą — według szacunków zarządu Da Grasso ma w tym roku osiągnąć 24 mln zł przychodów — dwa razy więcej niż w 2010 r. Pizzerie Da Grasso działają w czterech formatach: express, standardowym, premium i restauracyjnym (z pełną obsługą kelnerską i znacznie szerszym menu). Ten pierwszy format — w ramach którego pizzę można zamówić do domu lub odebrać w lokalu — ma pozwolić na podbicie mniejszych miast. — Format express pozwala nam wejść do miast, w których nie ma atrakcyjnych, odpowiednio dużych nieruchomości. Klienci są tam bardziej lojalni, a koszty stworzenia i utrzymania lokali na tyle niskie, że możemy je otwierać nawet w kurortach turystycznych, gdzie sprzedaż jest wysoka tylko sezonowo — mówi Magdalena Piróg.
Pochód na zachód
Najwięcej restauracji Da Grasso ma w Mazowieckiem i Łódzkiem. Magdalena Piróg największy potencjał do rozwoju sieci dostrzega na zachodzie kraju — w Wielkopolskiem i Zachodniopomorskiem. A co z zagranicą? — Skupiamy się na udoskonaleniu i ujednoliceniu naszego modelu franczyzy. Ewentualna ekspansja zagraniczna wymaga długich przygotowań i znalezienia znającego lokalną specyfikę masterfranczyzobiorcy — mówi wiceprezes Da Grasso. Pieśnią przyszłości są też produkty pod marką własną, sprzedawane w sklepach. — Nie wykluczamy wprowadzenia do sprzedaży np. linii sosów, ale uruchomienie własnej produkcji nie jest na razie w planach — mówi Magdalena Piróg. Około 70 proc. sprzedaży sieci to zamówienia telefoniczne. Reszta to klienci restauracji — i takie proporcje utrzymują się w Da Grasso od dekady. Łódzka sieć jest pod względem liczby placówek zdecydowanym liderem na polskim rynku pizzerii. Ponad 120 lokali ma Telepizza, o połowę mniej Pizza Dominium. 60 pizzerii działa pod szyldem Grubego Benka, 59 — Pizza Hut.