Polska powinna być jak Korea Południowa

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-03-12 00:00

Krajowy rynek akcji da w tym roku zarobić 10-15 proc., ale do inwestycji trzeba podejść selektywnie — uważają specjaliści z TFI.

Znajdujemy się w fazie bezinflacyjnego wzrostu gospodarczego, a w takich warunkach wypada mieć akcje w portfelu — przekonują zarządzający. Ich zdaniem, będzie to klasa aktywów, która przyniesie w tym roku około 10-15 proc. zysku.

Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI (Fot: Grzegorz Kawecki,
Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI (Fot: Grzegorz Kawecki, "Puls Biznesu")
None
None

— Lepiej, aby zwyżki na GPW były w tym roku mniejsze, bo wówczas zostanie więcej potencjału na kolejne lata — powiedział Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI, podczas IV Fund Forum Analiz Online.

Zwyżkom indeksów będzie sprzyjać otoczenie makro. W tym roku PKB Polski, według ekonomistów, wzrośnie o minimum 3 proc. Prognozy na przyszły rok mówią o 3,6 proc., a na 2016 r. — o 3,5-procentowej dynamice. Zdaniem przedstawicieli TFI, wzrost gospodarczy jest najważniejszą informacją, która może przyciągnąć na GPW zagranicznych inwestorów. Nie możemy się jednak łudzić — dla nich liczy się płynność, dlatego głównym beneficjentem będą spółki z indeksu WIG30.

— Z jednej strony jesteśmy hybrydą pomiędzy rynkami rozwiniętymi a wschodzącymi, ale z drugiej blisko nam do niemieckiej machiny przemysłowej. W związku z tym, że gospodarka niemiecka ma się dobrze, to i my będziemy się rozwijać. Uważam jednak, że przykład powinniśmy czerpać z Korei Południowej. Do tej pory to inne kraje korzystały z naszej taniej siły roboczej. Czas to zmienić. Polska powinna zwiększyć nakłady na badania i rozwój. Produkować własne marki i patenty. Dzięki temu nasza gospodarka będzie szybciej rosnąć i stanie się bardziej konkurencyjna — uważa Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.

Eksperci ostrzegają, że rynek akcji będzie bardzo zmienny, ale to nie czynniki lokalne, lecz zewnętrzne będą determinować koniunkturę. W takich warunkach kluczowa pozostaje selekcja i dywersyfikacja.

— Nie sądzę, aby bessa przyszła z czynników lokalnych. Z każdym rokiem po-ziom globalizacji gospodarki światowej jest coraz wyższy, co oznacza, że nikt nie może funkcjonować sam. Jesteśmy trochę jak trocinowa piłka odpustowa — jak świat rośnie, to my też, tylko z opóźnieniem. Gdy problemy zaczną mieć Stany Zjednoczone, to odbije się to również na Unii Europejskiej i na Polsce — tłumaczy Mariusz Staniszewski.

Zbigniew Jakubowski zwraca uwagę, że ograniczanie luzowania ilościowego odbywa się regularnie, dlatego można oczekiwać nadejścia ery umacniającego się dolara. W II kwartale Fed zacznie przygotowywać inwestorów na pierwsze podwyżki stóp procentowych, które choć ujrzymy dopiero w 2015 r., to zostaną zdyskontowane dużo wcześniej, co odbije się przede wszystkim na gospodarkach uzależnionych od surowców.