Od początków transformacji naturalne było, że Polska w obrotach handlowych jest na minusie, czyli więcej importuje, niż eksportuje. Byliśmy zacofani na tle Zachodu, więc zrozumiałe było, że do Polski raczej sprowadzano dobra konsumpcyjne i inwestycyjne, niż z niej wywożono. Po ponad dwóch dekadach ta sytuacja jednak się zmieniła. Ostatnie miesiące pokazały, że Polska wcale nie jest już skazana na stały deficyt. Na naszym saldzie handlowym nagle zadomowił się plus.



Czerwiec był już czwartym miesiącem w 2013 r., a trzecimz rzędu, w którym odnotowano nadwyżkę handlową. W samym czerwcu przewaga eksportu nad importem wyniosła 561 mln EUR, a w całym drugim kwartale 2013 r. było to łącznie prawie 1,2 mld EUR. Czyli po raz pierwszy w historii III RP to Polska zaopatrywała świat w rozmaite dobra, a nie świat zalewał nas swoimi. Na granicy załadowane ciężarówki raczej próbują ostatnio wyjechać z Polski, niż do nas wjechać.
Co sprawiło, że nastąpił taki nagły zwrot w polskiej gospodarce? Częściowo to tylko „skutek uboczny” spowolnienia. Popyt wewnętrzny jest słaby, więc spada import. W czerwcu był o 0,7 proc. niższy niż przed rokiem.
— Można stawiać tezę, że Polska stała się mniej importochłonna niż wcześniej. Wydaje się jednak, że słaby import to raczej skutek po prostu niedostatku popytu wewnętrznego — mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.
Z drugiej jednak strony nasila się eksport — wzrósł o 7,1 proc. rok do roku — a to pokazuje, że nasza gospodarka przyspiesza. Popyt zagraniczny rośnie, bo strefa euro wychodzi z recesji, a dodatkowo nasi eksporterzy coraz skuteczniej wchodzą na nowe rynki zbytu, głównie na Wschód. Przez rok eksport do Rosji wzrósł o 13,5 proc., a na Ukrainę o 10,9 proc. Udział strefy euro w polskiej sprzedaży zagranicznej spadł przez rok z 53,2 do 50,8 proc.
— Nadwyżka w obrotach handlowych narasta, bo z jednej strony popyt krajowy pozostaje słaby, a z drugiej — popyt zagraniczny rośnie,a słaby złoty poprawia konkurencyjność polskiego eksportu. Sądzimy jednak, że saldo handlowe będzie się niedługo stopniowo obniżać, bo popyt krajowy będzie się poprawiał — tłumaczy Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.
Dodatnie saldo w obrotach handlowych sprawia, że już trzeci miesiąc z rzędu Polska notuje też nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących (to szersza kategoria transakcjimiędzynarodowych niż tylko handel). W czerwcu wyniosła 574 mln EUR, a w całym drugim kwartale było to 1,5 mld EUR. Czyli był to pierwszy kwartał, w którym Polska wspierała świat swoim kapitałem, a nie świat finansował nas.