Sprawdzenie aktualnych rentowności obligacji to czynność, od której Jacek Rostowski zaczyna swój dzień pracy w Ministerstwie Finansów (MF). Ponoć robi to nawet, zanim jeszcze zajrzy to świeżego „Financial Timesa”. Jeśli rentowności biją właśnie jakiś rekord, minister swoją radością lubi od razu pochwalić się, „ćwierkając” na Twitterze. Dbanie o dobry wizerunek Polski na rynkach finansowych to dla niego, jako ministra finansów, zdecydowany priorytet. Trzeba przyznać, że w ostatnich latach nieźle mu wychodzi.
Co prawda, obserwowane od roku niskie rentowności polskich papierów to w dużej mierze po prostu skutek wyjątkowo luźnej polityki pieniężnej największych banków centralnych świata (głównie Fed i Banku Japonii), ale dobry wizerunek Polski i polskiego resortu finansów na rynkach finansowych też nie jest bez znaczenia.
— Polska ma ostatnio świetną renomę wśród globalnych inwestorów. Dzięki dobrym wynikom swojej gospodarki i względnie stabilnej sytuacji w finansach publicznych przez ostatnie lata Polska przeszła ogromną przemianę wizerunkową, mocno zyskując na wiarygodności — mówi Lars Christensen, ekonomista Danske Banku.
Na tle pogrążonych już w drugiej recesji w ostatnich pięciu latach Słowacji i Czechach czy zmagających się z ciągłymi wstrząsami politycznymiWęgrami Polska wśród części analityków i inwestorów zyskała wręcz miano regionalnej bezpiecznej przystani. To do Polski płynął kapitał, kiedy na rynkach wzrastała nerwowość.
— Ostatni wzrost rentowności nieco odbiera Polsce ten status, ale nadal nie ulega wątpliwości, że Polska ma znacznie zdrowsze fundamenty niż inne państwa regionu — mówi Nora Szentivaniy, ekonomistka JP Morgan.
Choć poprawa postrzegania Polski przez inwestorów to głównie zasługa świetnej postawy polskiej gospodarki, to polskie MF też swoje pięć groszy dołożyło. Od kilku lat Polska jest chwalona przez inwestorów za aktywność na rynku długu. Najpierw niezłe oceny dostawał Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów odpowiedzialny za polski dług w latach 2009-12 (obecnie reprezentuje Polskę w MFW). Teraz z powodzeniem funkcję tę sprawuje Wojciech Kowalczyk. Obaj wywodzą się z rynków finansowych i bankowości inwestycyjnej, a nie z polityki.
— Do samego wicepremiera Rostowskiego można mieć zarzuty o brak otwartej, rzetelnej komunikacji, jednak cały resort finansów ma dobry odbiór na rynkach finansowych. Polskie finanse publiczne są uznawane za dość bezpieczne i zdrowe. Obecna nowelizacja budżetu na 2013 r. wynika z cyklicznego spadku dochodów, a nie z jakichś rozbuchanych wydatków — mówi Nora Szentivaniy.
Jacek Rostowski jest obok Leszka Balcerowicza pierwszym ministrem finansów, którego nazwisko jeszcze przed nominacją cokolwiek mówiło zagranicznym ekonomistom. Ponadto prawdopodobnienikt wcześniej nie miał w światowej polityce i makroekonomii takich kontaktów, jak on i nie znał tylu języków. Na europejskich salonach Jacek Rostowski błyszczy — oprócz wrodzonej angielszczyzny jest w stanie porozumieć się w ojczystych językach z ministrami finansów Niemiec, Hiszpanii i Rosji oraz pochodzącą z Francji szefową MFW. Ten dobry wizerunek też ma pewien wpływ na ocenę Polski na rynkach długu.
— Mam duży szacunek do Jacka Rostowskiego jako ekonomisty. Bardzo się ucieszyłem, kiedy w 2007 r. dowiedziałem się, że zostanie ministrem finansów. Uchodził wówczas za odważnego reformatora. Później nieco się zawiodłem — okazało się, że Jacek Rostowski raczej przyjął postawę polityka niż ekonomisty, stracił swój zapałdo wprowadzania reform. Trzeba jednak przyznać, że jest bardzo utalentowanym politykiem, a ponadto nawet jeśli nie przeprowadza poważnych reform, to i tak daje sporą stabilizację polskiej gospodarce i finansom publicznym — mówi Lars Christensen. Czy rynki będą zawiedzione, jeśli kiedyś sprawdzi się plotka, że Jacek Rostowski odchodzi?
— Dymisja wicepremiera Rostowskiego pewnie spotkałaby się z reakcją rynków, ale nie oczekuję wstrząsu. Po zawieszeniu przez rząd progu ostrożnościowego dla długu publicznego sympatia inwestorów wobec ministra nieco osłabła. Wiele zależy też od tego, kto zostałby jego następcą — mówi Dorota Strauch, analityk walutowy Raiffeisen Polbanku.