Polska przystosuje prawo spirytusowe do norm UE

Katarzyna Jaźwińska
27-02-2002, 00:00

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowuje ustawę o napojach spirytusowych. Do produkcji krajowych trunków mają być wykorzystywane jedynie polskie surowce. Poznańska spółka Wyborowa protestuje. Pozostali producenci nie mają zastrzeżeń, krytykują jednak ustawę za błędną nomenklaturę.

W negocjacjach z Unią Europejską Polska od dawna stara się prawnie przypisać niektóre produkty — oscypki, rogale marcinkowskie czy wódkę — do kraju pochodzenia. W przypadku takich trunków, jak wódki Wyborowa i Luksusowa, plan spalił na panewce, ponieważ okazał się sprzeczny z rozporządzeniem Komisji Europejskiej 1576/89. Nie zraziło to jednak polskich negocjatorów, ponieważ w KE złożyli wniosek dotyczący konieczności produkowania naszych wódek wyłącznie z rodzimych surowców.

Polska strona jest głęboko przekonana o aprobacie UE i pomysł zaczyna już wprowadzać w życie. Ministerstwo rolnictwa, chcąc ujednolicić polskie prawo z unijnym, przygotowało projekt ustawy o napojach spirytusowych, w którym jest zapisane, że wódka Wyborowa ma być produkowana z polskich surowców. Z tym zapisem nie zgadza się właściciel marki, poznańska Wyborowa, i jej inwestor — francuski koncern Pernod Ricard.

Yves Flaissier, prezes Wyborowej, zapewnia, że zapis jest sprzeczny z ideą marki. Przypomina ponadto, że w ubiegłym roku koncern, przejmując poznańską spółkę, podpisał z resortem skarbu i Polmosami porozumienie, w którym zobowiązał się do przekazania krajowym producentom zagranicznych rejestracji marek wódek (Żubrówka, Krakus). Z drugiej strony zagwarantował sobie prawo do używania słowa „wyborowa” w jakimkolwiek kontekście.

Inni producenci nie mają jednak zastrzeżeń co do ustawowych zapisów wiążących brandy z rodzimą produkcją. Przychylają się do propozycji powiązania krajowych trunków z miejscem pochodzenia. Można więc już uznać, że takie marki, jak Żubrówka, Starka czy Krupnik, będą miały ustawowo zagwarantowaną konieczność wytwarzania wyłącznie w Polsce, przy wykorzystaniu krajowych produktów.

Resort rolnictwa na razie nie wypowiedział się w tej sprawie.

Zastrzeżenia branży budzi natomiast nomenklatura stosowana w ustawie. Henryk Tomasik, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusu, podkreśla, że ustawodawcy pomyliły się pojęcia stężenia i mocy alkoholu. W wielu punktach ustawy określa się minimalny wskaźnik mocy trunku, używając nazwy stężenie, z czym nie zgadzają się technolodzy spirytusowych fabryk. Przedstawiciele branży spotkali się z ministerstwem rolnictwa, które obiecało uwzględnić w poprawkach ich uwagi.

Na razie wielu producentów żartuje, że dokument bardziej przypomina książkę kucharską niż ustawę. Resort rolnictwa opracował bowiem definicję rumu, whisky, wódki naturalnej — zbożowej i ziemniaczanej, wódki z wina gronowego i jabłkowego, brandy, ginu etc. Warto też podkreślić, że minister rolnictwa ma — w drodze rozporządzenia — określić wymagania organoleptyczne dla poszczególnych kategorii napojów spirytusowych. Dotychczas można było przypuszczać, że to konsument decyduje, czy wódka mu smakuje, czy nie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polska przystosuje prawo spirytusowe do norm UE