Polska skóra dla jeepa

Rafał Kerger
opublikowano: 2008-10-28 00:00

VIP Collection nie wszedł na giełdę, bo kryzys. Zredukował plany. Mimo to wciąż zaskakuje świetnymi wynikami i niebagatelnymi kontraktami.

Kluczowi klienci Chryslera, Dodge’a i Jeepa dostają polskie portfele. Janusz Nowak i jego VIP Collection podpisują się pod swoim produktem. Tak chciał Daimler-Chrysler, z którym podpisywali kontrakt. Są więc napisy: "VIP Collection, special edition for Jeep", "VIP Collection, special edition for Chrysler" itd. Kontrakt ma wielkie znaczenie wizerunkowe dla firmy Janusza Nowaka.

Śląski producent i dystrybutor eleganckiej galanterii skórzanej (portfeli, toreb, torebek, pasków, rękawiczek, etui, neseserów) miał właśnie wchodzić na warszawski parkiet. Jest kryzys, bessa. Nie wszedł. Zredukował też plany. Zamiast 80-100 punktów za trzy lata sieć VIP Collection ma liczyć 70 salonów za pięć lat.

Ale mimo to zaskakuje świetnymi wynikami i niebagatelnymi kontraktami. Rozmawia również z czołowym producentem laptopów. Wciąż nie może jednak podać nazwy kontrahenta, który zamówi u niego skórzane torby za trzy miliony dolarów. Jaka jest historia i najbliższe plany spółki, która w tym roku osiągnie sprzedaż 40 mln złotych i będzie miała 7 mln złotych zysku operacyjnego? Spółki, która zaczyna deptać po piętach Wittchenowi i Ochnikowi?

Chodzi po ziemi

Jędrzej Wittchen opowiada, że często sam projektuje — ołówkiem, na kartce.

— Gdzieś tam w duszy tli się jeszcze poezja. Duży wpływ wywarł na mnie Edward Stachura, pierwszy buntownik. Jego książki czytałem w podróżach, zwłaszcza po Azji — mówi Wittchen.

Gdy zapytać Wittchena, kim chciałby zostać w drugim wcieleniu, odpowie bez namysłu — Leonardem da Vinci.

Janusz Nowak właściwie pierwszy raz opowiada w gazecie o swojej pracy i biznesie. Ci, którzy go poznali, zaznaczają: Nowak wyraźnie trzyma się ziemi.

— Gdy szukałem nazwy dla swojej marki, nie miałem tego szczęścia i nie mogłem wprost powołać się na własne nazwisko. Nikt nie kupowałby Nowaka — puszcza oko.

I dodaje: — Kiedy wybieram produkty, prawie nie kieruję się własnym smakiem. Raczej patrzę przez pryzmat badań konsumenckich, próbników w sklepach. Pytam także o opinie pracowników w różnych grupach wiekowych. Najtrudniej jest z torebkami. Produkt delikatny, sezonowy i niebezpieczny. Jeśli się nie trafi w aktualne trendy i gusta, nie ma szans na sukces i straci się na takiej porażce wizerunek naszej marki.

VIP Collection ma w Polsce 31 własnych salonów firmowych. Do tego dochodzą cztery punkty franczyzowe.

— Nasi partnerzy na Ukrainie mają 15 salonów, w których sprzedawana jest galanteria skórzana VIP Collection — uściśla Janusz Nowak.

W Polsce nie ma fabryki galanterii skórzanej — w tej branży zostali wyłącznie rzemieślnicy. Firma z Katowic nikłą część kolekcji produkuje zatem we Włoszech (dla prestiżu), ponad 90 proc. galanterii szyje jednak w Chinach. Skóry są włoskie. Z rejonu Santa Croce, tam gdzie działa dwa tysiące garbarni. Barwione są ręcznie — co każe zaznaczyć prezes — barwnikami roślinnymi. Oprócz VIP Collection firma szyje także produkty Pierre Cardin na rynek polski.

— Marka jest znana od lat w Europie. Gdy rozpoczęliśmy licencjonowaną produkcję galanterii z tym logo, zyskaliśmy na prestiżu i rozpoznawalności — opowiada Janusz Nowak.

Chiny, drugi dom

Od nowego roku siedziba spółki jawnej Janusza Nowaka zmieni się z Katowic na pobliski Chorzów. Cushman Wakefield wynajął dla VIP Collection powierzchnię magazynowo-biurową w nowoczesnym ProLogis Park.

VIP Collection będzie tam miała 4,6 tys. mkw. powierzchni magazynowej oraz 800 mkw. powierzchni biurowej. Będzie salon firmowy i kilka innych atrakcji.

W Polsce — oprócz salonów, zarządu i marketingu — VIP Collecition ma właśnie magazyn. A w nim zawsze 300 tys. portfeli. To bezpieczny zapas — nawet w razie pilnych zamówień. Tak naprawdę jednak kluczem do sukcesu firmy Janusza Nowaka są świetne kontakty w Chinach.

— W tamtejszych strefach wolnego handlu działa 100 tys. firm, które mówią, że produkują galanterię skórzaną. Ale według naszych danych jest jedenaście takich, które mogą robić to na wysokim poziomie. My produkujemy u tych samych dostawców co Gucci, Boss czy Piquadro. To idzie na tej samej taśmie. Fabryka ma 8 tys. ludzi. Ale tylko niewielki odsetek pracowników pracuje przy naszych wyrobach. To mistrzowie w swoim fachu. Zwykle osoby, które mają staż pracy od 15 do 20 lat — opowiada Janusz Nowak.

Przy okazji opowiadania o Chinach wyraźnie się ożywia.

— Niesamowity kraj. Spędzam tam sporo czasu. Jeśli zyskasz uznanie Chińczyków, nie możesz narzekać. Nie ma wpadek jakościowych, nie zdziera z ciebie. Nie chce żadnych przedpłat, a na lotnisko potrafi po ciebie przysłać bentleya — wylicza prezes VIP Collection.

Od stadionu z daleka

Janusz Nowak zaczynał jako importer odzieży. W sumie zaimportował i sprzedał 200 kontenerów ciuchów, około 50 rocznie.

— Zacząłem się rozglądać za inną działalnością wtedy, kiedy żeby handlować, trzeba było mieć kontakty na Stadionie Dziesięciolecia i działać na granicy prawa. A to nigdy mi się nie podobało. Ani nie leżało w mojej naturze — wspomina Janusz Nowak.

Ściągać z Chin galanterię zaczął w połowie lat 90. Pod logo tamtejszych producentów. Potem wprowadził pierwsze swoje marki. Flamingo i Paradise. Trochę śmieszne?

— Ale to były inne czasy. Na VIP Collection postawiłem, gdy zorientowałem się, że większą część produkcji odbierać zaczęły firmy. Już na przełomie 1996 i 1997 r. zrobiliśmy 10 tys. portfeli dla Bayera. Pracowaliśmy też z kilkoma znaczącymi agencjami reklamowymi i PR-owymi, które zamawiają u nas galanterię promocyjną dla swoich klientów. Dziś wśród naszych klientów jest około 60 takich agencji — podsumowuje Janusz Nowak. n

Taki sam tylko nowy

Portfel, portmonetka (przestarzałe pugilares) to oczywiście rodzaj pojemnika na banknoty i monety, wykonany ze skóry lub z innego podobnego materiału. Służy również do przechowywania dokumentów tożsamości (dowód osobisty, prawo jazdy) oraz kart płatniczych. Portfele to ciekawy produkt przede wszystkim z podstawowej przyczyny. Mimo że dla VIP Collection pracują projektanci w Londynie i Hongkongu przez dziesiątki lat nie ma praktycznie rewolucji we wzornictwie. Powód? Przesądni klienci najczęściej chcą mieć nowy, ale identyczny z tym starym, który aktualnie posiadają.

VIP Collection policzone

32

mln zł Takie przychody miała firma Janusza Nowaka w 2007 r.

40

mln zł Tyle przychodów VIP Collection planuje na ten rok.

7

mln zł Taki zysk operacyjny chce osiągnąć w końcu 2008 r. producent galanterii skórzanej.

Rafał Kerger