Polska skrępowana przestarzałą siecią

Barbara Warpechowska
16-09-2008, 00:00

Jeśli nie nastąpi szybki rozwój sieci przesyłowych, to kiedyś może się okazać, że mamy energię, ale nie możemy przesłać jej do odbiorców.

Na modernizację sieci energetycznej potrzeba ponad 6,5 miliarda euro

Jeśli nie nastąpi szybki rozwój sieci przesyłowych, to kiedyś może się okazać, że mamy energię, ale nie możemy przesłać jej do odbiorców.

Od oficjalnego ogłoszenia, że zakończyliśmy w Polsce elektryfikację, minęło już ponad 30 lat, a coraz więcej urządzeń składających się na polską elektroenergetyczną infrastrukturę liczy sobie ponad pół wieku. Wiele z nich byłoby bardziej na miejscu w muzeum energetyki niż w gospodarczej infrastrukturze.

Gorzej na wsi

Według szacunków Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej (PTPiREE), na modernizację sieci dystrybucyjnych w Polsce potrzeba 6,63 mld EUR.

Zła jakość sieci — zwłaszcza lokalnych sieci średniego i niskiego napięcia — może niekorzystnie wpłynąć na możliwości przyłączenia do niej nowo tworzonych odnawialnych źródeł energii (OZE). Zgodnie z przyjętą polityką energetyczną państwa, w 2011 r. udział energii odnawialnej w ogólnym bilansie energetycznym kraju powinien osiągnąć 10,4 proc.

Warunkiem rozwoju zarówno OZE, jak i tak zwanej generacji rozproszonej (tj. małych, o mocy 50-150 MW, jednostek niewchodzących w skład krajowej sieci dystrybucyjnej) jest zapewnienie odpowiedniej zdolności przesyłowej sieci rozdzielczych — podkreśla raport PTPiREE, który został przygotowany dla Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Sieć wiejska jest w dużo gorszym stanie niż w mieście i znacznie częściej zdarzają się tam awarie. Jej utrzymanie i modernizacja są także znacznie bardziej kosztowne. Nic dziwnego, bo na wsi ludzie mieszkają w większej odległości od siebie. W rezultacie na przeciętnego wiejskiego odbiorcę przypada trzy razy dłuższy odcinek linii niskiego napięcia niż na mieszczucha. To nie tylko więcej drutów, kabli i transformatorów, ale także większe ubytki w przesyle. Dlatego też koszty dostarczenia energii na wsi i w mieście znacznie się od siebie różnią, a czas zwrotu nakładów na sieć wiejską jest zdecydowanie dłuższy.

W wieku średnim

Według danych PSE-Operator, spółki, która kieruje pracą krajowego systemu energetycznego oraz zajmuje się infrastrukturą przesyłową, średni wiek linii 220 kV wynosi około 25 lat, a linii 400 kV 20 lat. Średni wiek transformatorów to z kolei 27 lat.

Koszt utrzymania, modernizacji i rozbudowy sieci przesyłowej jest uwzględniony w zatwierdzonej przez prezesa URE taryfie PSE-Operator i przenoszony na odbiorców w postaci tzw. opłaty przesyłowej. Spółka nie przewiduje istotnych zmian poziomu tych kosztów w najbliższych latach. Według danych PTPiREE, opłata przesyłowa stanowi około 17 proc. kosztu energii brutto.

— W 2007 roku nasze wydatki na inwestycje w sieć elektroenergetyczną wyniosły 552 mln zł. W tym roku planujemy przeznaczyć na ten cel blisko 900 mln zł — twierdzi Stefania Kasprzyk, prezes zarządu PSE-Operator .

Prawo drogi

Paradoksalnie głównym problemem spółki nie jest zapewnienie pieniędzy na inwestycje w rozwój sieci, ale ich wydanie.

— Ze względu na wadliwe prawo PSE-Operator napotyka poważne problemy z realizacją planowanych inwestycji — twierdzi Stefania Kasprzyk.

Dystrybutor energii może sam przygotować inwestycję sieciową, zdobyć fundusze na jej realizację, a nawet wytyczyć trasę, ale bez zgody właścicieli gruntów przedsięwzięcia nie da rady zrealizować. A uzyskanie tej zgody trwa czasem kilka, a w skrajnych przypadkach nawet kilkanaście lat. Tymczasem po tak długim okresie biurokratycznej mitręgi zaproponowana w projekcie technologia jest już przestarzała i całą zabawę trzeba zacząć od początku.

Bez kompleksowego rozwiązania problemu zawsze będą kłopoty z realizacją wielu inwestycji. Zdaniem energetyków, zmiany w kodeksie cywilnym to za mało. Powinno pojawić się oddzielne "prawo drogi" — dla wszystkich inwestycji infrastrukturalnych, nie tylko dla sieci elektroenergetycznych, ale także sieci gazowych, ciepłowniczych, telekomunikacyjnych czy wodociągowych, ułatwiające inwestowanie w sieci bez konieczności żmudnych rokowań z właścicielami terenu.

Istotne jest też znalezienie rozwiązań zmniejszających dolegliwość ograniczeń wynikających z ustawy o zamówieniach publicznych. Dlatego PSE-Operator i inne spółki energetyczne postulują m.in. zmianę regulacji prawnych oraz wprowadzenie szczególnego trybu realizacji zamówień publicznych w razie zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii.

Kupić za granicą

Największych nakładów wymagają sieci przesyłowe w północno-wschodniej Polsce. System należy rozbudować nie tylko ze względu na potrzeby wewnętrzne, ale również po to, aby korzystać z przyszłego połączenia między Polską a Litwą, o przepustowości około 1000 MW. To inwestycje związane z budową elektrowni atomowej w Ignalinie. Koszty budowy polsko-litewskiego mostu energetycznego szacuje się na 650 mln euro. Część z nich pokryje unijna dotacja.

PSE-Operator zamierza także doprowadzić do utworzenia polsko-niemieckiej spółki, która wybuduje transgraniczne połączenie z Berlinem. Nowa linia, o pojemności około 1 MW, odciążyłaby nasz system, którego pracę zakłócają liczne farmy wiatrowe pracujące w północno-wschodnich landach, regionie koncentracji farm wiatrowych. Kiedy wiatr na północy Niemiec ostro zawieje, to do Polski tranzytuje się nawet 1,7 tys. MW energii. Powoduje to poważne obciążenie poszczególnych linii przesyłowych. Zdarza się, że dla zapewnienia bezpieczeństwa pracy naszej sieci trzeba zaniżać w trybie awaryjnym pracę polskich elektrowni, np. Dolnej Odry.

Nowa polsko-niemiecka linia jednocześnie umożliwiłaby nam import energii zza zachodniej granicy. Operator chciałby również zwiększyć możliwości importowe Polski, rewitalizując linie przesyłowe łączące nasz system z ukraińskim. Te jednak — po podziale dawnego PSE — nie trafiły do operatora, a zostały w Polskiej Grupie Energetycznej. Na początku września wiceminister skarbu Jan Bury podczas posiedzenia sejmowej Komisji Skarbu Państwa zapowiedział, że niebawem to się zmieni.

— Większość energii sprzedawanej w Polsce pochodzi z krajowych źródeł wytwórczych. Możliwości techniczne realizacji handlowych dostaw energii do Polski są bardzo ograniczone i praktycznie dotyczą krajów skandynawskich oraz sąsiadów zza wschodniej granicy. W pierwszej połowie roku wielkość importowanej energii wyniosła około 2 TWh. Warunkiem zwiększenia możliwości importowych są niestety znaczne i do tego czasochłonne inwestycje sieciowe — podsumowuje Stefania Kasprzyk.

10

proc. Tyle wynoszą przeciętnie tzw. straty przesyłowe, czyli ubytek energii powstający podczas jej przesyłania z elektrowni do końcowego odbiorcy.

640

mln zł Tyle wydały w 2007 roku na inwestycje w sieci spółki dystrybucyjne Tauronu — Enion i EnergiaPro. Rok wcześniej na ten sam cel wydały 500 mln zł.

Barbara Warpechowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Polska skrępowana przestarzałą siecią