Polska startowała bez zasobów kapitałowych

II Rzeczpospolita startowała bez zasobów kapitałowych. Liczono, że wznowi się międzynarodowy przepływ i dotrą do Polski inwestycje zagraniczne, ale to stało się w niewystarczającym stopniu - mówi prof. Wojciech Morawski, historyk i ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.

ŁUKASZ OSTRUSZKA: W jakim stanie była polska gospodarka 100 lat temu? 

Premier Wladyslaw Grabski w otoczeniu wspolpracownikow z Ministerstwa Skarbu.
Zobacz więcej

TRUDNE POCZĄTKI POLSKI:

Premier Wladyslaw Grabski w otoczeniu wspolpracownikow z Ministerstwa Skarbu. Reprodukcja: FoKa/FORUM

PROF. WOJCIECH MORAWSKI*: Wszystkie europejskie gospodarki, w tym także polska, były w stanie opłakanym, bo wszyscy odczuwali skutki I wojny światowej. Polska nie odstawała w tym względzie od reszty. Podczas wojny Polska, okupowana przez państwa centralne, była przez Ententę objęta blokadą gospodarczą. W czasie I wojny światowej panował głód, i to większy niż podczas II wojny światowej, której przebieg w tym względzie był łagodniejszy dla ludności. Ludność była wycieńczona. Tym można tłumaczyć żniwo grypy hiszpanki, która bezpośrednio po wojnie uśmierciła porównywalną liczbę osób co działania wojenne.   

Jakie były zniszczenia wojenne? 

Front przetoczył się przez polskie ziemie dosyć szybko, w latach 1914-15 i nie spowodował większych strat poza lokalnymi kataklizmami wojennymi. Tylko niektóre miasta, np. Kalisz były zburzone. Oczywiście zerwane były np. mosty, ale to nie są straty, których nie można było szybko nadrobić. Poważniejszym skutkiem była ewakuacja przemysłu w czasie odwrotu Rosjan w 1915 r. Myślę, że ciekawe byłoby porównanie zniszczeń po obu wojnach światowych. Po pierwszej zazwyczaj stały budynki fabryczne, ale były puste, bo maszyny zostały wywiezione. Po drugiej było odwrotnie: maszyny pracowały do ostatniej chwili i najczęściej przechodziły w dobrym stanie w ręce przeciwnika, natomiast budynki doznawały były zburzone. 

Nie było jaśniejszych punktów? 

Nie chcę ograniczać się do narzekania, więc powiem też o pewnych atutach, które mieliśmy. Rosjanie tak szybko opuszczali Królestwo Polskie, że nie zdążyli przeprowadzić porządnej mobilizacji, a prawo nie pozwalało potem władzom okupacyjnym niemieckim i austriackim na zorganizowanie poboru na terenach okupowanych. Krótko mówiąc, zostały zachowane zasoby rekrutów, co nam się później bardzo przydało w wojnie polsko-radzieckiej.  

A co z kapitałem? 

Dekapitalizacja, czyli zniszczenie kapitału rzeczywiście wywołała największy uszczerbek. Ziemie polskie były dosyć bogate, zwłaszcza zabór rosyjski, który był najlepiej rozwiniętą pod względem przemysłowym częścią imperium rosyjskiego. Kapitaliści Królestwa Polskiego byli naprawdę bogatymi ludźmi, jednak kapitał prywatny wojny nie przetrwał. Warszawski rynek pieniężny został przez front odcięty od zaplecza rosyjskiego, a potem nałożyły się na to rewolucja i inflacja. Królestwo Polskie zostało dosłownie ogołocone z kapitału. Trochę lepiej było w Wielkopolsce, ale tam zasoby polskiego kapitału prywatnego nie były imponujące. II Rzeczpospolita startowała bez zasobów kapitałowych. Liczono na to, że wznowiony zostanie międzynarodowy rynek przepływu kapitału i do Polski napłyną inwestycje zagraniczne, ale to stało się w niewystarczającym stopniu.  

Skąd płynął ten kapitał? 

Częściowo kierował się interesami czysto ekonomicznymi. Kapitał brytyjski interesował się na przykład polskim cukrem. Inwestycje były też motywowane politycznie lub wojskowo. Francuzi traktowali nas jako poważnego partnera militarnego, za czym szły pewne decyzje inwestycyjne. Były też inwestycje poczynione nie na skutek własnych decyzji, ale w powodu zmiany granic - tutaj przykładem są inwestycje niemieckie na Górnym Śląsku. Oni inwestowali przecież u siebie, tyle że te tereny w pewnym momencie znalazły się za granicą. Potem przyszedł Wielki Kryzys i kapitał zaczął się wycofywać. Ostatnim etapem rozwoju jest etatyzacja gospodarki, a więc wzrost inwestycji państwowych. Nie było to powodowane motywacjami ideologicznymi, bo nie cała sanacja uważała, że trzeba upaństwawiać gospodarkę, ale innego kapitału po prostu brakowało. Problemem była też integracja gospodarki z różnych zaborów. Niektóre sprawy były proste, np. w Galicji był lewostronny ruch kolejowy, a w pozostałych rejonach prawostronny. Tego typu rzeczy trzeba było ujednolicić. Trudniejsze było ujednolicenie ustawodawstwa, ponieważ trzeba to było zrobić w taki sposób, żeby nikt się nie poczuł poszkodowany. To oznaczało obowiązywanie czegoś w rodzaju klauzuli najwyższego uprzywilejowania. Jeśli ktoś gdzieś ma jakiś przywilej, to ujednolicenie może polegać tylko na rozszerzeniu tego przywileju na cały kraj. Na takie rozwiązania nie było Polski stać. Zwłaszcza w dawnym zaborze pruskim były wyśrubowane standardy w zakresie ustawodawstwa socjalnego. Ponieważ Polski nie było stać na rozciągnięcie tych rozwiązań na cały kraj, rządzący długo utrzymywali różnorodność. 

Widoczny był więc podział społeczeństwa w dostępie do możliwości, ale też chyba jakaś przepaść wiedzy ekonomicznej prawda? 

Istotnym wskaźnikiem był na przykład poziom analfabetyzmu. W tym względzie tereny z poszczególnych zaborów dzieliła przepaść. W zaborze rosyjskim nie było powszechnego obowiązku szkolnego. W niemieckim obowiązywał on od dawna. Różne gałęzie przemysłu, które produkowały na rynki zaborców musiały sobie znaleźć nowych klientów. Rolnictwo z Wielkopolski wcześniej było bezkonkurencyjne na rynku niemieckim, ale nagle znalazło się w państwie polskim w otoczeniu gorszego, choć taniej produkującego rolnictwa z pozostałych zaborów. To była trudna konkurencja.  

Społeczeństwo było niezadowolone z przemian ekonomicznych? 

To za mocno powiedziane, ale w jakimś sensie takie napięcia były nieuchronne. Proszę pamiętać, że generalnie na całym świecie w okresie międzywojennym obserwujemy gorszą koniunkturę niż przed I wojną światową. Wszędzie był regres ekonomiczny i nie odstawaliśmy w tym względzie od innych krajów. Ludzie nie mieli poczucia, że u nas jest źle, a wszędzie dookoła świetnie. Niemcy mieli hiperinflację, potem kryzys i do tego musieli spłacać ogromne reparacje wojenne.  

Jakie prądy myślowe ścierały się ze sobą w polskiej ekonomii?  

Dosyć silne były tendencje socjaldemokratyczne, które ustaliły pewne przodujące w Europie standardy. Ustalony został 8-godzinny czas pracy i tzw. angielska sobota, czyli 6-godzinny czas pracy w tym dniu. Wtedy jeszcze nikomu się nie śniło, że sobota może być wolnym dniem. Nie było w tym względzie w ówczesnych czasach lepszych rozwiązań dla pracowników. Od razu zostało wprowadzone równouprawnienie kobiet, większość Europy jeszcze tego nie miała. Kolejną rzeczą są bardzo prospołeczne regulacje dotyczące ochrony lokatorów. Nurt socjalistyczny był dosyć mocny, ale silny był też liberalizm, nie tyle polityczny, co ekonomiczny. Państwo miało się nie wtrącać, wierzyć w prywatną przedsiębiorczość. To zmieniło się dopiero w latach 30-tych.  

Wygląda na to, że był to okres ożywczy w myśleniu o gospodarce.  

Lata 20-te to próba powrotu do normalności po szaleństwach wojny. Normalność pojmowano jako powrót do złotej waluty, swobody przepływu kapitału, względnej swobody handlu, podróżowania itd. Okazało się, że wielkie nierównowagi finansowe, wynikające z wojny powrót taki uniemożliwiają. Eksperyment skończył się kryzysem, który zmienił sposób myślenia o gospodarce. Wzmocnił poglądy etatystyczne oraz oczekiwanie, że to państwo ma wspierać rynek jako regulator gospodarki.  

To kto zostawił najwyraźniejszy ślad w życiu gospodarczym okresu tworzenia się polskiego państwa? 

Najlepiej skontrastować dwie postacie symbolizujące przeciwne rzeczy. Z jednej strony mamy więc Władysława Grabskiego, z drugiej Eugeniusza Kwiatkowskiego. Grabski reprezentuje podejście finansowe, Kwiatkowski inżynierskie. Pierwszy widzi Polskę otwierającą się na świat, drugi chce Polski trochę odizolowanej, bo uważa, że na świecie źle się dzieje i musimy sami sobie radzić. Grabski postuluje liberalizm gospodarczy, który nastawiony jest na działalność prywatną. Kwiatkowski popiera etatyzm. Ten podział jest cenny i twórczy, ponieważ nie jest monolityczny i prezentuje różne postawy. Grabski i Kwiatkowski to pierwsza liga, ale byli też inni, którzy odegrali ważną rolę. Stanisław Karpiński, twórca i pierwszy prezes Banku Polskiego. Hubert Ignacy Linde, minister skarbu i prezes Pocztowej Kasy Oszczędnościowej, postać zresztą tragiczna, bo niesłusznie oskarżona o nadużycia, a w trakcie procesu zastrzelona przez jakiegoś szaleńca. Z polityków warto wymienić Gabriela Czechowicza, który dużo zrobił dla ujednolicenia przepisów prawa. Później jego kariera się gwałtownie załamała, gdyż okazało się, że państwowe pieniądze przelał na fundusz wyborczy.  

W zasadzie nic nowego pod słońcem. Cały czas tkwimy w tych dwóch prądach ekonomicznych.  

Grabski i Kwiatkowski są postaciami symbolizującymi. Trochę jak Święty Tomasz i Święty Augustyn w tradycji chrześcijańskiej. Zawsze są aktualni, bo symbolizują pewne ponadczasowe postawy. Przesuwają się tylko akcenty.  

A co z kulturą dyskusji? Było lepiej czy gorzej niż dziś? 

Różnie z tym było. Zdarzały się przypadki, że nieznani sprawcy pobili polityka opozycji, albo nawet zrobili to znani sprawcy, tyle że w mundurach oficerskich, więc faktycznie bezkarni. Mimo, że otacza nas dziś mnóstwo agresji, to na razie jest to agresja werbalna, nie ma brutalności fizycznej. Kiedyś było na to większe przyzwolenie. Demonstracje uliczne rozpędzane były przez wojsko. Często kończyły się strzałami i prawdziwymi trupami. 

Rozmawiał Łukasz Ostruszka 

*Wojciech Morawski - historyk i ekonomista, kierownik Katedry Historii Gospodarczej i Społecznej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W pracy badawczej skupia się głównie na historii gospodarczej. Wydał m.in. „Od marki do złotego. Historia finansów Drugiej Rzeczypospolitej”, „Historia finansów współczesnego świata” i „Dzieje gospodarcze Polski”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska startowała bez zasobów kapitałowych