Polska Strefa Inwestycji: szału nie ma

opublikowano: 06-01-2019, 22:00

W roku wielkich zmian w strefach ekonomicznych chętnych na zwolnienia podatkowe nie przybyło, a firmy obiecały mniej. 2019 r. ma być lepszy

Ponad 260 zezwoleń i ponad 80 decyzji — łącznie 347 inwestycji jest lub za chwilę będzie realizowane w ramach specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Przedsiębiorcy zadeklarowali w 2018 r. niemal 14,6 mld zł nakładów i stworzenie prawie 9 tys. miejsc pracy. W 2017 r. były 352 zezwolenia, 19,1 mld zł inwestycji i 13,2 tys. etatów. W 2018 r. pod względem liczby zezwoleń i decyzji z 51 wygrała strefa katowicka, lider z 2017 r. Ta strefa ma też na koncie najwięcej zadeklarowanych etatów — 2,1 tys. Pod względem wysokości nakładów z inwestycjami za prawie 4,5 mld wygrała strefa wałbrzyska. W 2017 r. pod względem nakładów i liczby etatów pierwsza była strefa z Tarnobrzega, głównie dzięki projektowi LG Chemu.

Co się zmienia

Ubiegły rok całkowicie zmienił polskie strefy. Zamiast kilkuset podstref, w których można było korzystać ze zwolnień z CIT, albo długotrwałej procedury umożliwiającej włączenie terenów firmy do SSE — od września inwestować można wszędzie w Polsce. Zniknęła data zakończenia funkcjonowania stref przewidziana na 2026 r. — przedsiębiorcy otrzymują decyzje o wsparciu na 10, 12 lub 15 lat. Od tego, ile osób firmy zatrudnią, bardziej liczy się, czy dadzą pracownikom etaty, dodatkowe benefity i umożliwią im dokształcanie. Przedstawiciele części stref mówią o olbrzymim zainteresowaniu przedsiębiorców, podkreślają, że wielu nie dostałoby pomocy publicznej na starych zasadach. W wynikach od września do grudnia tego nie widać: nieco ponad 80 decyzji daje niższą średnią miesięczną niż od stycznia do końca sierpnia. Może to jednak być spowodowane zmianami procedur, których wszystkie strefy musiały się nauczyć — i tak zrobiły to bardzo szybko: pierwsza decyzja została wydana dziewięć dni po wejściu w życie rozporządzeń do ustawy. W pierwszym półroczu 2018 r., w ostatnim momencie działania starych zasad, nie było wysypu inwestycji. Do końca czerwca strefy wydały 193 zezwolenia wobec 157 w tym samym okresie poprzedniego roku. W 2018 r. widać za to dużo polskich firm: było ich ponad 130 wobec nieco ponad stu zagranicznych. To jednak nie nowość. Na koniec 2017 r. 21,5 proc. kapitału (23 mld zł) zainwestowanego we wszystkich strefach pochodziło od rodzimych spółek.

Na plus

Mimo to większość przedstawicieli SSE uważa, że zmiany były korzystne.

— Inwestowanie stało się prostsze i bardziej dostępnie, zwłaszcza dla mikroi średnich przedsiębiorstw, a ocena planowanego przedsięwzięcia oparta jest o jasne kryteria — podkreśla Grzegorz Smoliński, prezes Warmińsko-Mazurskiej SSE.

W 2018 r. na inwestycje w strefach zdecydowało się ok. 80 firm mikro- i małych, średnich było ok. 50, a dużych, jak zwykle, najwięcej — ok. 150.

— Widzimy spore zainteresowanie sektora MŚP, któremu ustawa umożliwia inwestowanie na warunkach preferencyjnych, premiuje także inwestycje w miastach o niższym stopniu rozwoju gospodarczego — zauważa Małgorzata Popławska, wiceprezes krakowskiej strefy.

Na większe szanse dla najmniejszych firm wskazuje też Adam Kuśnierz, szef tarnobrzeskiej SSE.

— Istotnym czynnikiem jest likwidacja barier, w szczególności dla przedsiębiorców w kategorii małych i mikro-, którzy będą mogli rozwijać działalność w miejscach dotychczasowego funkcjonowania. Jednym z największych wyzwań i czynników sukcesu będzie dotarcie z informacją i wsparciem dla przedsiębiorców tam, gdzie do tej pory nie było działalności strefowej. Ważnym elementem będzie tworzenie warunków do inwestowania, m.in. infrastruktury drogowej i kolejowej oraz zwartych kompleksów przemysłowych. Liczymy tu na współpracę z samorządami lokalnymi i innymi instytucjami — mówi szef tarnobrzeskiej strefy, która buduje w Radomiu halę i planuje kolejne: w Stalowej Woli i Tarnobrzegu.

Więcej chętnych

W nowej roli odnajdują się także inni przedstawiciele stref.

— To duży potencjał dla obszarów nieobjętych statusem strefy, gdzie jeszcze niedawno nasza oferta, z punktu widzenia samorządów i przedsiębiorców, wydawała się mało dostępna. Teraz możemy wspierać rozwój przedsiębiorczości na całym obszarze naszego oddziaływania i nie zmarnujemy tej szansy — zapowiada Marek Michalik, prezes łódzkiej strefy.

— Ubiegły rok upłynął nam na licznych spotkaniach z przedsiębiorcami i samorządami we wszystkich 226 gminach, które znajdują się w obszarze oddziaływania PSSE — mówi Paweł Lulewicz, wiceprezes Pomorskiej SSE.

Autorski projekt „Strefa w każdej gminie” przyniósł efekty: pomorska strefa jako pierwsza w Polsce wydała decyzję o wsparciu inwestycji.

— Udało nam się też przekonać małe firmy, że teraz strefa i wszystkie jej przywileje są także dostępne dla nich, bo kolejną firmą, która otrzymała od nas wsparcie, było mikroprzedsiębiorstwo Hanzatec. Bez nowych przepisów spółka nie mogłaby liczyć na zwolnienia z podatku dochodowego — dodaje Paweł Lulewicz.

— Nowe regulacje prawne dostosowały zasady i tryb udzielania wsparcia do realiów społeczno-gospodarczych. Usystematyzowały też pozycję spółek zarządzających strefami, które stały się głównym punktem kontaktu dla inwestora a także regionalnym koordynatorem pomocy publicznej. Oprócz wydania zezwoleń i decyzji o wsparciu pomogliśmy dziewięciu firmom w rozpoczęciu działalności w strefie w oparciu o dofinansowanie unijne czy pożyczkę — mówi Marcin Perz, prezes SSE Starachowice.

Nie wszystko złoto

Część stref ostrożnie ocenia wprowadzone w ubiegłym roku zmiany.

— Nie po raz pierwszy mamy do czynienia ze zmianami aktów prawnych dotyczących funkcjonowania SSE. Z pewnością i w obecnej sytuacji szybko dostosujemy się do nowych zasad. W dalszym ciągu promujemy ofertę gospodarczą obszaru naszego oddziaływania, z tą tylko różnicą, że rozrosła się ona z 54 podstref do obszarów inwestycyjnych w 238 gminach — mówi Andrzej Kail z Kostrzyńsko-Słubickiej SSE.

— 2019 będzie rokiem dość trudnym. Nasz najbardziej dynamicznie rozwijający się teren przemysłowy w podstrefie "Koszalin" nie cieszy się tak dużym zainteresowaniem, jak przed wejściem w życie nowej ustawy. Minimalne wymagane nakłady dla dużego przedsiębiorcy wynoszą obecnie 80 mln zł, dla średniego 16 mln zł, a dla małego 4 mln zł i dla większości firm stanowią barierę nie do pokonania — mówi Mirosław Kamiński, prezes słupskiej strefy.

Dzieje się

Kierowana przez niego strefa prowadzi zaawansowane rozmowy z dwoma inwestorami. W warmińsko-mazurskiej w toku jest 12 projektów, w kostrzyńsko-słubickiej kilkanaście, w starachowickiej siedem, w kamiennogórskiej pięć, a pomorska już w styczniu wyda 10 decyzji.

— Ten rok powinniśmy zamknąć zdecydowanie lepszym wynikiem niż ubiegły. Bardzo fajnie rozwijają się inwestycje w okolicach Szczecina, Zielonej Góry i Gorzowa. Liczymy na wymierne efekty realizowanej od prawie miesiąca kampanii promocyjnej. Pierwsi inwestorzy już się do nas zgłaszają — mówi Andrzej Kail.

— Z zainteresowania i liczby zapytań można wnioskować, iż 2019 r. będzie udany pod względem inwestycji. Po zawirowaniach związanych ze zmianą przepisów spodziewamy się, że liczba inwestycji będzie systematycznie rosła — dodaje Małgorzata Popławska.

— Dotychczasowe rozmowy z przedsiębiorcami pozwalają nam sądzić, że wprowadzone zmiany są dla nich korzystne. Obszar przez nas zarządzany jest stosunkowo atrakcyjny — głównie z uwagi na mniejsze niż w innych częściach kraju problemy z kadrą pracowniczą — mówi Leszek Dec, prezes suwalskiej SSE.

Strategiczne plany

Jednak nie tylko inwestycjami będą żyły strefy.

— W 2019 r. poszerzymy ofertę o specjalistyczne usługi doradcze dla biznesu w zakresie: pomiarów 3D, inżynierii odwrotnej, prototypowania, pomiarów termowizyjnych, efektywności energetycznej, instalacji fotowoltaicznych on-grid, off-grid, zarządzania strategicznego i optymalizacji procesów produkcyjnych, ochrony praw własności intelektualnej dla firm, opracowania strategii zarządzania IP oraz budowania marki przedsiębiorstwa — wymienia Mirosław Kamiński.

— Łódzka strefa dostarczy najbardziej kompleksową ofertę dla biznesu, dostęp do innowacji startupowej w akceleratorze Startup Spark, do technologii 5G w pilotażowym dla Polski programie dotyczącym województwa łódzkiego, który rozwijamy wspólnie z inwestorami, bony szkoleniowe na rozwój kompetencji kadr dla MŚP oraz wybudowaną przez nas halę magazynowo-produkcyjną — wylicza Marek Michalik.

Pomorska strefa chce przygotować duży teren inwestycyjny w województwie kujawsko-pomorskim, zrealizować kolejne etapy rewitalizacji terenów postoczniowych na Wyspie Ostrów w Gdańsku, a także uruchomić kolejny program akceleracyjny. Maciej Badora, prezes Wałbrzyskiej SSE, oprócz dotarcia do lokalnych firm, zamierza współpracować — ze wszystkimi.

— W tę współpracę powinny zostać zaangażowane wszystkie środowiska mające wpływ na rzeczywistość gospodarczą — przedsiębiorcy, pracownicy, szkoły i uczelnie, jednostki samorządu terytorialnego oraz instytucje okołobiznesowe. Następny priorytet to przystąpienie do kolejnej fazy rozwoju inwestycyjnego Polski. Czynniki, które determinowały ten rozwój w przeszłości tracą dziś na sile. Przemysł 4.0, elektromobilność, energia odnawialna, polityka inwestycyjna krajów azjatyckich — to dziś wektory, na których należy opierać naszą strategię wzrostu — uważa Maciej Badora.

3 PYTANIA DO... TADEUSZA KOŚCIŃSKIEGO, WICEMINISTRA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI I ROZWOJU

Strefy to nie urząd

1. Co zmieniła ustawa o wspieraniu nowych inwestycji?

Polska Strefa Inwestycji oznacza, że spółki zarządzające SSE powinny zmieniać swoje podejście do inwestorów. Przypomnę, że strefy mają być liderami biznesu, a nie tylko „urzędem”. Mają być „one-stop-shopem” dla wszystkich przedsiębiorców, a nie tylko dla zagranicznych. Każda firma w kraju jest ich potencjalnym klientem. Nie zapominajmy, że jeśli polskie firmy zwiększą eksport, to zaczną inwestować. Na razie żadna ze spółek nie pochwaliła się, że np. namówiła na współpracę tysiąc przedsiębiorców i otworzyła rynek do Japonii.

2. Czy strefowe spółki już się zmieniły?

Do ministerstwa wpłynęły Plany Rozwoju Inwestycji przygotowane przez SSE. Jesteśmy na etapie uzgodnień, które zakończymy do 22 stycznia. Liczymy, że oprócz tych dokumentów, w strefach powstaną plany operacyjne, które pokażą, jak będą realizowane usługi wynikające z ustawy.

3. Na czym strefy będą zarabiać, skoro firmy nie muszą już od nich kupować gruntów?

Strefy działają na zasadach rynkowych, dlatego mogą i powinny pobierać opłaty za usługi wymienione w artykule 7 ustawy o wspieraniu nowych inwestycji, czyli m.in. promocję, udzielanie informacji od powiatowych urzędów pracy i partnerów społecznych, pomoc w kontaktach z administracją publiczną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu