Polska Tesla płynie w świat

Szum fal, szelest pieniędzy. W Gdańsku powstał nawodny odpowiednik meleksa. I chce powtórzyć sukces starszego brata

Ośrodek Przepływów i Spalania w Instytucie Maszyn Przepływowych w ramach Polskiej Akademii Nauk, a dokładnie — Zakład Aerodynamiki Eksperymentalnej. Brzmi nudnie, prawda? A gdyby zamiast pisać o jednym z twórców napisali wprost, że Polacy produkują Teslę, tym razem na dwóch kadłubach zamiast na kołach?

CISZEJ NA WODZIE, GŁOŚNIEJ NA ŚWIECIE:
Zobacz więcej

CISZEJ NA WODZIE, GŁOŚNIEJ NA ŚWIECIE:

Twórcy Tesli-21 twierdzą, że tak dobrego pasażerskiego katamaranu z napędem solarnym nie buduje nikt inny na świecie. Ich głowa w tym, by świat się o tym dowiedział. [FOT. ARC]

Brzmi lepiej, tym bardziej że w kilka miesięcy od premiery Green Dream Boats udało się sprzedać już niemal 20 katamaranów. Mają ambicję zdominować turystykę wodną nie tylko w Polsce, wieszcząc koniec ery hałaśliwych motorówek i spoconych tatusiów, pedałujących rowerem wodnym.

— Do początku sezonu powinniśmy sprzedać co najmniej 10 łodzi. Zainteresowanie jest duże, dlatego że oferujemy pojazd, który jest bardzo opłacalny w eksploatacji, a jednocześnie ekologiczny. Nieprzypadkowo więc nazwaliśmy go Tesla — mówi Paweł Jacheć, dyrektor zarządzający projektu. Tesla-21 to 6-metrowy katamaran zabierający na pokład do 10 osób.

Z takim zestawem jest w stanie płynąć 14 km/h. Napędza go silnik elektryczny, energii dostarczają mu — podobnie jak w samochodzie marki Tesla — baterie. Jednak ich ładowanie nie odbywa się jedynie w porcie, po podłączeniu do gniazdka. Na składanym dachu katamaranu są panele solarne, zatem przy pogodnym niebie można pływać non stop. Bez ładowania solarnego jest on w stanie pracować przez 8 godzin. Cena? 150 tys. zł.

— Wiosną Tesla-21 zadebiutuje w Gdańsku i we Wrocławiu. Będzie wozić turystów, ceny — według deklaracji kupujących — mają oscylować wokół 20-30 zł od osoby za godzinę. To mają być wygodne, eleganckie woły robocze. Alternatywa dla masowych tramwajów wodnych i drogich jachtów — twierdzi Paweł Jacheć.

On sam to ekspracownik Sunreef Yachts, stoczni należącej do Francisa Lappa, produkującej w Gdańsku luksusowe, pełnomorskie, katamarany po kilka milionów euro.

— Uważam, że jest miejsce na rynku także na małe katamarany, tym bardziej do obsługi lokalnej turystyki. Plusem jest ekologia, ale też inne zalety, na przykład przestronność pokładu i większa stabilność. Ponadto polskie stocznie mają bardzo dobrą renomę w świecie — mówi Francis Lapp.

Twórcy Green Dream Boats to grupa przyjaciół, z których Anna i Mirosław Skwarkowie, małżeństwo trójmiejskich przedsiębiorców, zainwestowało kilkaset tysięcy złotych na masową adaptację rozwiązań autorstwa naukowca — Bartosza Puchowskiego, mistrza świata w kategorii łodzi solarnych.

— Tesla-21 wyróżnia się właśnie połączeniem efektywnych rozwiązań znanych ze sportowych łodzi solarnych z jakością wykonania i wygodą podróży. Praktycznie wszystkie elementy łodzi, poza silnikiem, powstają w Polsce — mówi Paweł Jacheć.

O Teslę pytają już Szwajcarzy, Włosi i Arabowie. Plan jest prosty: za 2-3 sezony polska łódź ma pływać na spokojnych wodach na całym świecie. I ma być równie powszechnym widokiem jak meleks na polach golfowych. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polska Tesla płynie w świat