Polska wciąż oddycha smogiem

Tam, gdzie jest problem, są też pomysły na jego rozwiązanie. W przypadku zanieczyszczonego powietrza uaktywniają się samorządy, ale też przedsiębiorcy

Polska należy do niechlubnej czołówki krajów z największym poziomem zanieczyszczenia powietrza. W 2016 r. w zestawieniu Europejskiej Agencji Środowiska (European Environment Agency) pod tym względem znaleźliśmy się w pierwszej trójce w Unii Europejskiej, obok Bułgarii i Słowacji. Na terenie tych państw odnotowano najwyższy poziom stężenia pyłu PM2,5. Z jego powodu w Polsce przedwcześnie umiera kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie.

Z WYSIŁKIEM
Zobacz więcej

Z WYSIŁKIEM

Zdaniem Macieja Rysia, pomysłodawcy polskiego Smogathonu, o ile np. Kraków podjął intensywną, świadomą walkę ze smogiem, o tyle reszta kraju jest wciąż mało aktywna, jeśli chodzi o przeciwdziałanie problemowi. Fot. Marek Wiśniewski

W gospodarce węglowej

Za głównych winowajców uznawane są prywatne, przydomowe piece węglowe i małe kotłownie. Z danych przytaczanych przez Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych (PTEZ) wynika, że w kraju jest ich ponad pięć milionów. Marian Babiuch, prezes PTEZ, które na początku roku zainicjowało debatę o jakości powietrza w miastach, zaznaczył, że indywidualne kotłownie mogą odpowiadać za nawet połowę wytwarzanych zanieczyszczeń, zwłaszcza szkodliwego dla zdrowia benzopirenu. W Polsce podstawowym surowcem energetycznym nadal pozostaje węgiel, PTEZ rekomenduje więc zaliczaną do tzw. czystych technologii węglowych kogenerację, czyli wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła jednocześnie.

— Kogeneracja to większa efektywność w stosunku do tradycyjnych rozwiązań, sięgająca 80-85 proc. Technologia pozwala maksymalnie wykorzystać energię pierwotną. Przy produkcji ciepła i energii elektrycznej rozdzielnie sprawność elektrowni sięga ok. 40 proc. To zaledwie połowa tej efektywności, którą uzyskujemy w kogeneracji. Pozostała część energii pierwotnej, przetworzonej przy produkcji energii elektrycznej, jest tracona — zaznacza Marian Babiuch.

— Przy niwelowaniu problemu zanieczyszczonego powietrza istotne jest promowanie źródeł energii innych niż węglowe — ciepło miejskie, gaz, energia słoneczna, wiatrowa, pompy ciepła itd. Ale ważne jest również intensywne działanie u podstaw istniejących źródeł zanieczyszczeń, czyli eliminowanie z obiegu pieców węglowych o niskim standardzie, w tym tzw. kopciuchów, które pojedynczo potrafią wytworzyć nawet 80 kg pyłu zawieszonego rocznie. W przypadku nowoczesnych kotłów na węgiel piątej klasy poziom ten spada nawet kilkunastokrotnie — mówi Maciej Ryś, pomysłodawca Smogathonu, globalnego wydarzenia promującego nowe, technologiczne rozwiązania antysmogowe.

Ale za powstawanie smogu, obok węglowych, indywidualnych systemów ogrzewania (83 proc. zanieczyszczeń według danych z 2015 r. przytaczanych przez Polski Komitet Energii Elektrycznej), odpowiada również ruch pojazdów (7 proc.) oraz emisja z kopalni lub kamieniołomów (4 proc.).

Z maską na twarzy

Obok alarmów antysmogowych nie przechodzą obojętnie już nie tylko ekolodzy, ale coraz częściej także konsumenci. A to — z biznesowego punktu widzenia — umacnia na rynku przedsiębiorstwa, które dotychczas działały jedynie w niszach — a więc producentów masek antysmogowych, oczyszczaczy powietrza czy czujników jakości powietrza. Obecnie nisze te powiększają się w błyskawicznym tempie. Jak zaznaczają sami przedsiębiorcy, szczyt sprzedażowy w kraju pojawia się dla nich od października do lutego, czyli w okresie o największym stężeniu smogu.

„Oczyszczacze powietrza potrafią wychwycić i wyfiltrować z pomieszczenia aż do 99,97 proc. mikrocząstek stałych, takich jak kurz czy pyłki” — zapewnia jeden z producentów.

— Niemniej skuteczność tego rodzaju produktów zależy od właściwego ich użytkowania, do czego konsumenci nie zawsze przywiązują wagę. Maseczki działają, gdy dobrze przylegają do twarzy, a jeden mały oczyszczacz raczej nie zdoła przefiltrować powietrza z całego mieszkania — zaznacza Maciej Ryś.

Na aspekt dbałości o jakość powietrza coraz częściej uwagę zwracają także deweloperzy mieszkaniowi i biurowi, wyposażając lokale m.in. w filtry powietrza. Dodatkowy, ciekawy przykład z budynków użyteczności publicznej: biotechnologiczna firma Artveoli, zwycięzca globalnej edycji Smogathonu 2017, mająca siedzibę w Dolinie Krzemowej w Stanach Zjednoczonych, w 2018 r. ma zainstalować w szkołach w Krakowie i w Żywcu urządzenia, które polepszają jakość powietrza wewnątrz budynków poprzez zamianę dwutlenku węgla w tlen.

Przy okazji Smogathonu na popularności zyskała również krakowska firma Airly, produkująca sensory mierzące w czasie rzeczywistym poziom zanieczyszczenia powietrza. Swoje instalacje uruchomiła już m.in. w podkrakowskich gminach Zielonki i Wielka Wieś.

 

 

KOMENTARZ PARTNERA

Chronić trzeba również pomieszczenia

MIKOŁAJ PLACEK
prezes zarządu, Grupa Oknoplast

Walka ze smogiem wymaga długofalowego działania i zmian systemowych, dlatego wsparcie ze strony państwa ma kluczowe znaczenie. Jest to niezwykle ważny i rozległy proces, gdyż — jak się okazuje — dotyczy nas wszystkich. Trwający do 2027 r. rządowy program termomodernizacji oraz powołanie pełnomocnika premiera ds. smogu dobrze obrazują ogrom pracy, którą jeszcze należy wykonać w tym zakresie. Nie powinien zatem zaskakiwać fakt, że producenci z różnych branż zaczęli myśleć o rozwiązaniu problemu na mniejszą skalę i w krótszym czasie. Technologii mających na celu przeciwdziałanie szkodliwemu wpływowi smogu jest coraz więcej, choć nadal największą popularnością cieszą się maski.

Co jednak zwraca uwagę, większość rozwiązań ma chronić nas przed smogiem, gdy wychodzimy na zewnątrz. Nadal niewiele mówi się natomiast o jego stężeniu w pomieszczeniach. Jak pokazały badania AGH zrealizowane we współpracy z KAS w 2017 r., szkodliwe cząsteczki przedostają się również do mieszkań. To realny problem, gdyż okazuje się, że nie ma przestrzeni, która pozwoliłaby nam na co dzień skutecznie się chronić. Odczuwają to w szczególności m.in. mieszkańcy Krakowa i okolic, gdzie od lat prowadzone są badania nad wpływem smogu na życie ludzkie. To właśnie w ich wyniku specjaliści Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego zdiagnozowali m.in. wysoki poziom stężenia związków sygnalizujących rozwój stanu zapalnego u młodzieży w wieku od 16 do 22 lat. To tylko ułamek problemu w tym regionie. Dlatego jako firma odpowiedzialna społecznie, położona pod Krakowem, zdecydowaliśmy się wprowadzić innowacyjne rozwiązanie zabezpieczające wnętrze budynków. Nasze nawiewniki antysmogowe zatrzymują do 98 proc. cząsteczek PM10, a więc zwalczamy problem, tworząc barierę już przy samym oknie — a nie po fakcie, gdy smog przedostanie się do wnętrza. To część naszej strategii mającej na celu tworzenie Bezpiecznego Domu.

Oczywiście, myśląc o technologiach antysmogowych, które mają chronić nasz dom, musimy pamiętać także o aspekcie finansowym. Kierunek działania programów państwowych wskazuje, że głównym problemem, obok poziomu świadomości, pozostaje wciąż bariera ekonomiczna. Cieszące się stosunkowo dużą popularnością oczyszczacze powietrza stanowią w tym kontekście sporą inwestycję, należy się bowiem liczyć z kosztem rzędu od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Nawiewniki antysmogowe są na tym tle mniejszym wydatkiem, co sprawia, że mają większy potencjał, by stać się standardem w budownictwie.

Inne technologie nadal nie podbiły rynku, choć nie brakuje również bardziej spektakularnych rozwiązań, jak ekrany antysmogowe porośnięte mchem czy wieżowce z pionowymi ogrodami. Jednak tu znów skupiamy się na przestrzeni zewnętrznej. To także projekty wymagające ogromnych nakładów finansowych, dlatego ich realizacja raczej nie wkroczy na stałe do architektury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polska wciąż oddycha smogiem