Polska wołowina podzieli los wieprzowiny

Nie będzie uboju halal. Na utrzymaniu zakazu wygrają m.in. Francuzi. Przegrają przetwórcy i rolnicy.

Krajowa produkcja wieprzowiny spada na łeb na szyję, podobnie będzie z wołowiną. Rolnicy i przetwórcy załamują ręce po piątkowym głosowaniu w Sejmie, w którym posłowie odrzucili rządowy projekt zezwalający na ubój rytualny, czyli ubój religijny bez wcześniejszego ogłuszenia zwierzęcia. Do końca ubiegłego roku był on legalny dzięki rozporządzeniu ministerstwa rolnictwa. W listopadzie2012 r. przepisy zostały jednak uznane za sprzeczne z konstytucją. Od tego czasu minister rolnictwa zapewniał, że prawo zostanie zmienione, a biznes wart nawet 2 mld zł rocznie uratowany.

— Rozważamy pozew zbiorowy zakładów mięsnych i rolników-hodowców bydła — zapowiada Tomasz Kubik, prezes Zakładu Przemysłu Mięsnego Biernacki. W jego zakładzie najbardziej prawdopodobny scenariusz to zwolnienie 350 z 1000 zatrudnionych. Z danych Związku Polskie Mięso wynika, że ubój rytualny dawał zatrudnienie 5-6 tys. osób w około 80 zakładach. To był biznes nie tylko dla przetwórców, ale też rolników.

— 12 lipca [czyli w dniu głosowania nad ustawą — red.] skończyła się w Polsce produkcja wołowiny. Kiedyś przez spadającą rentowność i brak zarobku przestaliśmy hodować trzodę chlewną. Jej miejsce zajęła wołowina. Teraz i ona przestała się opłacać. Do końca grudnia, gdy ubój rytualny był legalny, za 1 kg żywca w skupie dostawaliśmy 8 zł. Od stycznia cena zaczęła spadać, bo na rynku bydła zrobiło się za dużo. Do czwartku płacono 6 zł. Po piątkowym głosowaniu cena spadła poniżej 5 zł — informuje Sławomir Szyszka, reprezentującyporozumienie związków i organizacji rolniczych z województw: wielkopolskiego, lubuskiego i kujawsko-pomorskiego. Według niego, tylko w południowej Wielkopolsce około 20 tys. gospodarstw sprzedawało bydło na ubój rytualny. Zdaniem Tomasza Kubika, korzyści odnieśli europejscy producenci.

— Cieszą się nasi konkurenci z krajów UE, zwłaszcza Francuzi, którzy przejmą nasze kontrakty na wołowinę, a my podcięliśmy kolejną gałąź polskiej gospodarki — twierdzi prezes ZM Biernacki. Według niego, sytuacja jest bez wyjścia.

— Wypracowanie większych kontraktów zagranicznych na nierytualną wołowinę będzie bardzo trudne. Na rynku jest duża konkurencja. Sprzedaż za granicę wprawdzie jeszcze rośnie, bo przy takiej nadpodaży związanej z zakazem uboju rytualnego, mięsa jest po prostu za dużo, więc ceny tak bardzo spadły, że statystyki eksportowe są pompowane. Na krótko. Rozważaliśmy przeniesienie produkcji za granicę, ale to nie jest takie proste. Nawet jeśli wybierzemy takie rozwiązanie, polskiego bydła i tak nie będziemy wozić, więc polskich rolników to nie uratuje — tłumaczy Tomasz Kubik.

Teoretycznie producenci mogliby pomyśleć o zwiększeniu sprzedaży w kraju. To jednak w praktyce niewykonalne.

— Przy spożyciu na poziomie 2 kg, które wciąż maleje, i takiej sytuacji gospodarczej niemożliwe jest sprzedanie tego mięsa na polskim rynku. Niskie spożycie wprawdzie oznacza potencjał do wzrostu, ale rolnicy niedługo staną się ubożsi i kolejnej grupy nie będzie stać na wołowinę — dodaje Tomasz Kubik. Ubój rytualny dopuszczalny jest w 22 krajach Unii Europejskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Polska wołowina podzieli los wieprzowiny