Polska wołowina walczy o Izrael

Kilkanaście zakładów stara się o zgodę na atrakcyjny eksport do Izraela. Na razie sprzedawać tam może tylko jeden.

— Rynek wołowiny jest w Polsce bardzo ograniczony, bo przeciętny Polak je jej tylko 2,4 kg rocznie, więc jedyną szansą na rozwój dla producentów jest eksport — mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

To powód, dla którego o atrakcyjny — jak twierdzą zainteresowani — rynek izraelski walczą polscy producenci. Niestety, przez kilkanaście lat udało się tam dostać tylko jednemu zakładowi, który spełnił warunki koszerności.

— Z zakładów mięsnych otrzymujemy sprzeczne informacje. Jedne twierdzą, że uzyskanie certyfikatu koszerności nie jest problemem, a inne, że zbyt wygórowane wymagania uniemożliwiają im uzyskanie takich uprawnień — wyjaśnia Witold Choiński. Dlaczego Izrael ma być takim atrakcyjnym rynkiem?

— Wołowiny spożywa się tam około 15 kg rocznie na osobę przy populacji przekraczającej 7,6 mln — twierdzi Tomasz Kubik, prezes Zakładu Przemysłu Mięsnego Biernacki, jedynego, który wysyła koszerną wołowinę do Izraela.

Zainteresowane certyfikatem koszerności firmy mówią jedynie anonimowo o „dużych możliwościach sprzedażowych”. Oficjalnie nikt nie chce przyznać, ile zarabia na handlu zagranicznym, ale ubój koszerny uchodzi za ten z wyższą niż średnia 1,5-procentowa marża (dane GUS za 2011 r.) uzyskiwana w mięsnym biznesie.

— Obecnie kilkanaście zakładów, głównie mięsnych, stara się o uzyskanie uprawnień do wywozu żywności do Izraela — informuje Jarosław Naze, zastępca głównego lekarza weterynarii.

Przedsiębiorcy są jednak dopiero na początku drogi. Złożyli aplikacje o uzyskanie uprawnień eksportowych na rynek Izraela do Głównego Inspektoratu Weterynarii. Będę musieli jeszcze poddać się specjalnej kontroli weterynaryjnej, a żeby zgłoszenie było kompletne, będą potrzebowali także rekomendacji pełnomocnika ds. produkcji koszernej w Polsce. Wtedy na kontrolę przyjadą przedstawiciele strony izraelskiej i, jeśli wynikikontroli będą pozytywne, to zakłady będą mogły rozpocząć sprzedaż na tamtejszy rynek.

— To, ile czasu potrzeba na przygotowanie zakładu do uboju koszernego, zależy od tego, ile trzeba włożyć pracy w jego infrastrukturę, aby spełnione były zasady koszerności. Zwierzę nie powinno być zestresowane przed zabiciem, a ubojnia powinna być zbudowana w taki sposób, aby zostało zabite jak najszybciej. Następnie mięso powinno być namoczone i osolone, aby została z niego usunięta cała krew, której Żydzi nie mogą spożywać. Jest to więc kwestia m.in. specjalnej infrastruktury technicznej, która umożliwia wypełnienie warunków etycznych i rytualnych. Np. zwierzę prowadzone na ubój nie może widzieć uboju innych zwierząt. Trzeba zatem przystosować odpowiednio pomieszczenia, w których realizuje się poszczególne etapy — tłumaczy Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu