Polska wózkową potęgą

  • Alina Treptow
opublikowano: 10-04-2012, 00:00

Rocznie eksportujemy 0,7-1 mln wózków dziecięcych. Głównie do Rosji, Niemiec i Szwecji

Częstochowa to nie tylko Jasna Góra i miliony pielgrzymów. To także zagłębie firm produkujących wózki dziecięce. Z Polski — według szacunków przedsiębiorców — wyjeżdża rocznie 0,7 do nawet 1 mln sztuk, co stawia naszych producentów w ścisłej europejskiej czołówce. Według danych GUS, w 2011 r. wartość eksportu wyniosła blisko 300 mln zł.

— Pod względem ilości prawdopodobnie jesteśmy w europejskiej czołówce — mówi Piotr Machura, prezes i udziałowiec Deltimu. Rynki zagraniczne są motorem wzrostu większości średnich i dużych producentów. Aro, częstochowski producent, wypracowuje tam nawet 80 proc. obrotów.

— Przede wszystkim w Rosji, na Białorusi i Ukrainie — wymienia Janusz Jaroń, prezes i udziałowiec Aro. Deltim, która sprzedaje wózki pod markami — X-lander oraz Navington — większość przychodów, ok. 60 proc., wypracowuje za granicą, głównie w Danii, Rosji, Czechach i na Ukrainie.

— W Rosji nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Chcemy zwiększyć sprzedaż na tym rynku — zapowiada Piotr Machura. Rosja to nr 1, jeśli chodzi o eksport. W zeszłym roku na ten rynek trafiała blisko połowa zagranicznej sprzedaży krajowych producentów. Niemcy — z importem polskich wózków na poziomie 49 mln zł— są drugim partnerem.

— Tam również chcemy zwiększyć sprzedaż, ale też w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. We Francji zakotwiczymy się do końca tego roku — dodaje Piotr Machura. Plany ekspansji w Europie Zachodniej zmusiły spółkę do inwestycji w technologie i poprawę jakości produktów. Bo tamtejsze rynki to nie tylko zasobniejsze portfele klientów, ale również wyższe wymagania. Inwestycje zaciążyły na zeszłorocznych wynikach. Spółka zarobiła na czysto 1 mln zł, przy ok. 40 mln zł przychodów. — W 2011 r. przychody urosły o 18 proc. — informuje Piotr Machura.

W tym roku obroty Deltimu mają się zwiększyć co najmniej o tyle samo. Aro, które w zeszłym roku miało ok. 26 mln zł obrotów — podobnie jak rywal — ma na celowniku rynki zachodnie, m.in. Niemcy. Chce też zwiększyć sprzedaż w Czechach i na Słowacji. Aby zwiększyć szanse w walce o nowych klientów, zainwestuje w rozwój produktów.

— Chcemy gonić nowości — mówi Janusz Jaroń. Do tej pory spółka inwestowała w zwiększenie mocy produkcyjnych i powierzchni magazynowej. Inwestycja w zakład produkcyjny została zakończona dwa lata temu, w nowy biurowiec rok temu. Łącznie pochłonęły kilka milionów. Czy inwestycje się zwrócą i czy sytuacja na rynku będzie ku temu sprzyjała?

— Na jednych rynkach sprzedaż dynamicznie rośnie, na innych spada — uważa Janusz Jaroń. Piotr Machura zwraca uwagę na spadającą dzietność. Ale z drugiej strony te zakupy oparte są na emocjach, bo na produktach dla dzieci mało kto oszczędza.

— To perspektywiczny biznes. Nie grozi nam załamanie rynku, w końcu dzieci nagle nie przestaną się rodzić — twierdzi Piotr Machura. Wzrok Deltimu sięga aż do Chin. Spółka prowadzi wstępne rozmowy z zainteresowanymi dystrybutorami. Piotr Machura zaznacza jednak, że tamtejszy rynek jest dość specyficzny, bo dzieci w wózkach mało kto tam wozi.

— Choć rośnie grupa Chińczyków, która naśladuje wzorce europejskie — uważa Piotr Machura.

Czarna karta

Pod koniec marca szwedzki sąd administracyjny uznał wózki polskiego producenta — częstochowskiego Nowaleksu — za niebezpieczne dla dzieci. Wcześniej skandynawski Urząd Ochrony Konsumenta nakazał wycofanie ich ze sprzedaży. Producent zapewnia, że produkt posiada ważny certyfikat bezpieczeństwa i zapowiada odwołanie się od decyzji sądu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu